FYM i 150 tysięcy tewusiów w jednym stali domu. Nie mogę powiedzieć, że FYM nie szkodził nikomu. W każdym bądź razie, siedząc sobie wygodnie w ciepłych flanelowych bamboszkach, F. spojrzał w obłoczki i wyraził swoje przyzwolenie na oczyszczenie kRaju przez Amerykanów Północnych. Amerykanie Północni zerknęli na Czechy, rzucili okiem na Niemcy i grzecznie zapytali FYMa, czy to oczyszczenie ma być z frytkami czy bez.
FYM poprawił na krzesełku swoją muskularną pupę i popił z filiżaneczki gorącego kakao. Rezolutnie skonstatował, że nie da się z chorego państwa uczynić mocarstwa bez jakiegoś bolesnego, obejmującego cały organizm, procesu oczyszczenia i kwarantanny.
Z męską determinacją wycofał więc przyzwolenie na pomoc Północnych Amerykanów i zdecydował zwrócić się to a higher authority, zakładając , że Pan Bóg byłby dla nas łaskawy i nieco “przyśrubował” świat do tego stopnia, że nikt z zewnątrz nie wchodziłby nam zbyt ostentacyjnie w paradę. “Zrobimy to sami” - zdecydował i pomachał rączką do Adama Słodowego na ekranie TWN. Buńczucznie zanucił “deszcze niespokojne” i pogłaskał Szarika.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)