Wychodźca Wychodźca
36
BLOG

Co będzie za 10 lat? Pyta Stary Wiarus

Wychodźca Wychodźca Polityka Obserwuj notkę 0


2000-11-16 (12:39)


Czytam sobie dyskusję na stronach Wirtualnej Polski o paszportach i obywatelstwie, przedzieram się przez pokłady uprzedzeń narosłe miedzy Polakami przez 45 lat PRL i 10 lat transformacji ustrojowej, i jednej myśli nie mogę się oprzeć: co będzie za 10 lat?

Polska ubiega się o przyjęcie do Unii Europejskiej. Jest wysoce prawdopodobne, że w ciągu następnych 10 lat zostanie jej pełnoprawnym członkiem. Wiele napisano o plusach i minusach członkostwa, ale nikt na razie nie dotknął aspektu stosunków państwo-obywatel. A czas najwyższy, by się nad nimi zastanowić. Nie uda sie bowiem tak wykręcić, by można było zostać pełnoprawnym członkiem UE, z zachodnich zdobyczy cywilizacyjnych korzystać pełną garścią, ale obywateli RP dalej traktować ciężką ręką modelu państwa wszechobecnego w każdym aspekcie życia jednostki. Model ten datuje sie historycznie jeszcze od cara batiuszki, zaś doprowadzony został do perfekcji pod berłem Leonida Breżniewa, miłościwie panującego nad tak zwanym, nomen omen, "obozem". 99% krajowych polityków i żaden z polskich urzędników nie zna praktycznie żadnego innego sposobu sprawowania władzy.

Co zrobimy, kiedy każdy obywatel RP będzie miał pełne prawo osiedlenia i pracy w każdym kraju członkowskim UE? Czy dalej będziemy drzeć szaty na temat "dwóch matek", podwójnej lojalności, podwójnych paszportów? Wyłapywać na lotniskach każdego, komu sie nie spodoba styl administracji państwowej RP? Wymyślać od zdrajców, psów, piątej kolumny?

Co będzie, kiedy nowa generacja wykształconej, liberalnie usposobionej polskiej młodzieży będzie miała w końcu dosyć wiecznej arogancji polskich urzędników, obłąkańczej biurokracji, meldunków, dowodów osobistych, PESEL-u, "spisywania" przez policjanta, wdzięku WKU podczas poboru wiosennego, najwyższego w Europie obciążenia podatkowego, pięciopoziomowej administracji stolicy z 770 radnymi, kiepskich i drogich telefonów, sypiącej się infrastruktury, niedouczonych posłów, demagogii z trybuny sejmowej, niekończących sie narodowych "debat zastępczych" na czwartorzędne tematy? Na nic się nie zda wyrzekanie na niewdzięczną Polonię i emigrantów-zdrajców, kiedy każdy będzie mógł zostać Polonią i emigrantem za cenę biletu na pociąg.

Kluczowa dla młodego Polaka cecha członkostwa UE będzie indywidualna swoboda wyboru. Ta swoboda będzie otwarta przed każdym indywidualnym obywatelem Unii, każdym Polakiem z paszportem o wiśniowej okładce z napisem "European Community - Republic of Poland". Obywatel Unii będzie miał niezbywalne prawo - strzeżone przez strasburski trybunał - by we własnych sprawach i własnym interesie postępować tak jak sam sobie życzy i uważa za stosowne, niekoniecznie zaś tak, jak życzyć sobie będą inżynierowie społeczni Rzeczypospolitej. Jeśli Rzeczpospolita Polska dalej podchodzić będzie do kwestii Polaków mieszkających poza granicami RP cynicznie, z niechęcią i podejrzliwym wyrazem twarzy, skończyć się to może tylko w jeden sposób. Kiedy polski absolwent będzie miał pełny dostęp do rynku pracy w 15 państwach EU, zacznie się "głosowanie nogami", jakiego kraj jeszcze nie widział. Nie ma się co łudzić, że Szkocja nie przyjmie młodych polskich informatyków, a Alzacja młodych polskich lekarzy. Jeśli będzie to w ich interesie, przyjmą - z pocałowaniem ręki.

Do wykształconej polskiej młodzieży, obywateli UE, nie będą przemawiać inwektywy polityków RP, żywcem przeniesione z PRL-owskiego Dziennika Telewizyjnego. Będzie głucha na karkołomne argumenty MSWiA, że krótka administracyjna smycz jest konieczna dla własnego dobra obywateli, bo inaczej przyjdzie "piąta kolumna" albo Niemcy i nastąpi nowa okupacja hitlerowska. Kiedy w Warszawie będzie sie nadal wymagało na codzień peregrynacji po urzędach jak z Kafki, gdzie nikt nic nie wie, a każdy mówi co innego, a w Londynie będzie można to samo załatwić w pięć minut przez telefon, wiele osób pomyśli poważnie nad przeniesieniem się wraz z rodziną do Londynu. Albo do Paryża, Lizbony, Sztokholmu, Helsinek, Berlina, Kopenhagi, Dublina, Aten, Wiednia, Oslo, Hagi, Brukseli, Madrytu. Kto na kilka miesięcy, kto na kilka lat, kto na stale.

Kto zostanie wtedy w kraju? Politycy, wojsko, policja, duchowieństwo, absolwenci zasadniczych szkół zawodowych, nawiedzeni ultranacjonaliści, chorzy, starzy, oraz osoby, którym trudno przychodzi nauka języków obcych? Czym powstrzyma sie negatywną selekcję zawodową i drenaż mózgów? Represjami, ograniczeniem dostępu do paszportów, zakazem wyjazdu absolwentów szkół wyższych za granicę, wekslami gwarancyjnymi, patriotycznymi apelami powołującymi sie bitwę pod Grunwaldem, husarzy spod Kircholmu i zdobywców Monte Cassino? Wolne żarty. Trybunał Europejski w Strasburgu dopilnuje, by nie udało sie zbudować nowego muru berlińskiego na zachodniej granicy Polski. Powstaną dwie Polski. Jedna, Polska Polonii nowego tysiąclecia, rozsianej po całej Europie Zachodniej i dalej, ludzi młodych, wykształconych, kosmopolitów obytych w świecie, rzadko bywających w kraju. I "druga Polska", jak z PZPR-owskiego sloganu: ponury, zawistny aż do bólu, ociekających wzajemnymi pretensjami i ksenofobia skansen polskich wad narodowych nad Wisłą, republika weimarska XXI wieku w oczekiwaniu na wodza.

Najwyższy czas, by światlejsi politycy dostrzegli, że wraz ze zbliżaniem się członkostwa EU kończy sie dla Polski czas państwa-suwerena, właściciela obywateli. Nadchodzi era dobrowolnego związku wolnych obywateli, mieszkających razem z własnej woli i dla wzajemnej korzyści. Już bardzo niedługo będzie można rządzić obywatelami jako przedmiotami sprawowania władzy, czerpiąc polityczną satysfakcję z bezkarności czynienia bliźniemu swemu, co sobie niemiło, za pomocą instrumentów przymusu państwowego. Co polecam pod uwagę panom posłom od tzw. łączności z Polonią. Do łączności, proszę panów, służy konwersacja, nie monolog wiceministra spraw wewnętrznych przez megafon.

Stary Wiarus

Autor jest historykiem i dziennikarzem. Na emigracji przebywa od ponad 20 lat. Obecnie mieszka w Sydney. Od początku prac nad ustawą o obywatelstwie polskim jej uwazny obserwator, komentator i krytyk.

Wychodźca
O mnie Wychodźca

Niedzielny kronikarz diaspory, obieżyświat i globtroter. Nie wracam, nie odwiedzam, nie żałuję i nie tęsknię. Tylko nie wmawiajcie Sobie, Ukochani kRajanie, że jakikolwiek Polonus zagłosował lub kiedykolwiek zechce zagłosować na Waszą waadzem, gdyż jest to praktycznie niemożliwe bez dodatkowej najnowszej edycji paszporciku 17-tej Republiki, a mało kto dzierży tu takową, albowiem wszelakie "umiejscowienia" zagranicznych rozwodów czy metryk urodzenia zajmowałyby od dwóch do pięciu latek i kupę dularów do kasy konsularnej. Dotychczas nie zagłosował ani jeden Polonus - do zagranicznych urn wyborczych przybieżeli tylko turyści, zakupowicze i urzędnicy konsularni ramię w ramię z garstką 2% migrantów zarobkowych. 98% Londkowiczów z dowodzikami osobistymi nie umiało/nie chciało znaleźć konsulatu. Na razie tylko co 13-te dziecko kRajowe jest już eurosierotką, ale londkowiczów przybywa z dnia na dzień, więc i eurosierotek bezprizornych przybędzie.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka