Zmiany w kodeksie rodzinnym i opiekuńczym cz. 1
W dniu 6 listopada 2008 roku uchwalona została wielka nowelizacja kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Z pozoru zmiany wydają się niezbyt istotne, ponadto polska systematyka kodeksowa lekko zaciemnia szybki osąd sytuacji, lecz wnikliwa lektura i zastanowienie się nad sensem i brzemieniem zmienionych przepisów prowadzi do wielu interesujących wniosków.
Niech zostanie przypomniane, że polskie prawo rodzinne jest wyodrębnione w odrębnej akcie prawnym, zwanym kodeks rodzinny i opiekuńczy. Jest to dziedzictwo dawniejszego wpływu nauki radzieckiej na polską doktrynę. Kraje zachodnie zazwyczaj inkorporują prawo rodzinne w jednolity akt prawny z ogółem prawa cywilnego.
Zmiany dotyczą przede wszystkim uznania dziecka, macierzyństwa, zagadnienia opieki nad dzieckiem oraz kontaktach rodziców z dzieckiem. Jeżeli uzna się za cel istnienia rodziny prokreację, to zmiana dotyczy fundamentów życia społecznego.
Ślub humanistyczny
Niegdyś jedyną formą zawarcia małżeństwa wywołującego skutki na gruncie prawa cywilnego było zgodne oświadczenie stron przed świeckim urzędnikiem urzędu stanu cywilnego. W latach dziewięćdziesiątych wrócono do możliwości ślubu kościelnego. Dzisiaj zawrzeć związek małżeński można przed duchownym uznanego związku religijnego, lecz ten duchowny musi w przeciągu pięciu dni dostarczyć zaświadczenie o złożeniu oświadczenia woli nupturientów do urzędu stanu cywilnego. W przeciwnym wypadku oświadczenie woli nie skutkuje zawarciem ważnego małżeństwa w rozumieniu prawa cywilnego. Istotne jest tutaj, znacznie upraszczając sprawę, przynależenie duchownego do jednego z uznanych przez MSW kościołów i związków religijnych. Wszelkie organizacje świeckie do tej listy nie należą. Dlatego też wszelkie uroczystości urządzane w celu odbycia tak zwanego ślubu humanistycznego nie wywołują skutków prawnych i nie są w rozumieniu polskiego prawa skuteczną formą zawarcia małżeństwa.
Zastanawiające jest natomiast, czy wspomniane ceremonie nie zostaną wskutek upływu czasu i utarcia w społeczeństwie przekonania zmienione w prawdziwą formę zawarcia małżeństwa. Stać by się tak miało przez rozpropagowanie w społeczeństwie opinii, że małżeństwo można naprawdę zawrzeć właśnie w taki dosyć teatralny sposób, i spytać się należy, czy takie mające dzisiaj cechy performance zjawisko społeczne, nie skutkować będzie kiedyś faktycznie zmianą prawa. Zmiana prawa miałaby polegać na kampanii społecznej rezultującej wpisem na listę kościołów organizacji świeckiej organizującej śluby humanistyczne.
Zmiana brzmienia przepisów nie musiałaby być nawet zbyt daleko idąca. Wystarczy krótka ustawa, mówiąca jednym zdaniem, że taki powiedzmy Związek Wojujących Ateistów Polskich imienia Woltera jest kościołem w rozumieniu takiej a takiej ustawy, a kapłan ateizmu jest duchownym w rozumieniu ustawy kodeks rodzinny i opiekunczy. Ciekawe czy ateusze nie wezmą tego na poważnie i nie rozpoczną nawet rozwoju własnej liturgii i dogmatyki w tym kierunku. Rozpocznie się pewnie od strojów, bo wiadomo, że garnitury to zbyt, tfu, konserwatywne. Jeszcze do tego wpis w MSW i można udzielać ślubów.
Dziecko własnością państwa
Ustawa zmieniła brzmienie art. 58 k.r.o., który teraz stanowi, że sąd orzekając rozwód rozstrzygnie o władzy rodzicielskiej i o kontaktach rodziców z dzieckiem. Sąd orzeknie również, w jakiej wysokości małżonkowie ponosić mają koszty utrzymania dziecka. Interesujące jest, że sąd może uznać porozumienie rodziców co do władzy rodzicielskiej oraz kontaktów i utrzymania dziecka, tylko, jeżeli to porozumienie rodziców jest zgodne z interesem dziecka. Jaki jest interes dziecka, o tym oczywiście decyduje sąd, a rodzice nie mają o tym nic do powiedzenia. Najlepsze jest to, że ustawa mówi, że rodzeństwo może co prawda wychowywać się wspólnie, ale jak najbardziej można je rozdzielić, jeżeli dobro dziecka tego wymaga. Jest to zapis nadzwyczaj szkodliwy. Ustawa ponadto wprowadziła regulację, że tylko jeden z rodziców będzie miał władzę rodzicielską, a drugi może zostać jej pozbawiony lub w niej ograniczony. Można też selektywnie rodzica w jego uprawnieniach ograniczyć. Bulwersujące jest to, że ustawa stwierdza, że sąd może zostawić obydwojgu rodzicom władzę, jeżeli ci się dogadają i uzasadnią przed obcą osobą, jaką jest sędzia, że będą współpracować w sprawach dziecka.
cdn



Komentarze
Pokaż komentarze