centaurek centaurek
179
BLOG

9/11 a katastrofa smoleńska

centaurek centaurek Polityka Obserwuj notkę 6

 

Dziewięć lat temu doszło do najbardziej spektakularnego zamachu przeprowadzonego przez terrorystów. Jak zawsze w takich przypadkach powstało mnóstwo teorii spiskowych. Nakręcono dziesiątki filmów, powstało tysiące stron sugerujących, że za zamachem na nowojorskie WTC stoi rząd USA z Bushem na czele, masoni, Żydzi a nawet Reptilianie. Do spisku udało się wkręcić nawet Nostradamusa. Zwolennikom teorii spiskowych pomagał fakt, iż rządzący USA z prezydentem na czele popełnili mnóstwo błędów i zaniedbań a także - niestety - manipulacji. Nie tylko zresztą rządzący - proizraelska CNN pokazała film z cieszącymi się rzekomo z zamachu Palestyńczykami. Tymczasem film ten został nagrany kilka lat przez wydarzeniami z 9.11, siłą rzeczy z tymi zamachami za wiele wspólnego nie miał.

 

Po katastrofie smoleńskiej przeżyliśmy to samo, co wówczas Amerykanie. Najpierw gigantyczny szok i łzy, potem błyskawiczne wskazanie winnych bez wyjaśnienia przebiegu katastrofy, no i oczywiście wysyp teorii spiskowych. Mniej lub bardziej bzdurnych zresztą. Furorę zrobił film, na którym rzekomo rozstrzeliwano polskich polityków. I choć "członek sowieckich sił specjalnych" po uważnym obejrzeniu filmu okazał się być zwykłą gałązką zapewne do dziś co niektórzy dadzą się pokroić za to, że film przedstawia egzekucję a jego autor zginął, zasztyletowany przez "wiadome siły". I tu - podobnie jak w przypadku zamachów na WTC - nie pomagają służby zaangażowane w śledztwo, czego kuriozalnym przykładem był swego czasu Bogdan Klich, latający po mediach i krzyczący "wiem, ale nie powiem, wiem, ale nie powiem...". Mnóstwo niedopowiedzeń i brak znaczących materiałów sprzyjają różnym teoriom.

 

Coś jednak te dwa zamachy łączy. Otóż przeglądając filmy z ataku na drugą wieżę można dojść do wniosku, że coś jest rzeczywiście trochę nie tak. Na filmie z jednej z kamer widać, jak przechylony Boeing uderza w wieżę, dosłownie zatapiając się w niej. Cały. Ponieważ uderza pod kątem, widać, jak skrzydła przebijają bez problemu żelbetowe stropy nie ulegając destrukcji, nie odłamując się, nie rozpadając. Po prostu wnikając do środka.

 

Czyż nie koliduje to z oficjalną przyczyną katastrofy naszego Tu-154? Tego ciężkiego, pancernego Tu-154, któremu na przeszkodzie stanęła nie żelbetowa konstrukcja, ale zwykłe drzewo? nawet o 40-centymetrowej średnicy, ale jednak tylko drzewo? Oczywiście Platforma, ustami rzecznika rządu, raczyła sobie zażartować, że skrzydło było podpiłowane (cóż za oznaka szacunku dla zmarłych...), tym niemniej - z jednej strony delikatny Boeing, wbijający się bez uszkodzeń w potężny budynek, z drugiej - drzewo, urywające skrzydło masywniejszego samolotu.

 

I teraz - komu tu wierzyć?

centaurek
O mnie centaurek

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka