Nareszcie...
Nareszcie - odetchnął prezydent. Nareszcie Pałac Prezydencki kojarzony będzie z urzędującym prezydentem a nie samowolką budowlaną, nawet jeżeli tą samowola był drewniany krzyż. Nareszcie przywróconą normalne zasady obowiązujące w jednym z najważniejszych miejsc w państwie. Nareszcie przestaną mówić, że prezydent to ciamcia, który nie potrafi samodzielnie rozwiązać drobnych problemów. I w końcu może zapomną o poprzedniku.
Nareszcie - westchnął premier. Kiedyś krzyż był wspaniałym pretekstem, by zająć czymś społeczeństwo, w międzyczasie dowalając serię podatków. Zamieszki pod krzyżem jako temat główny wszelakich wiadomości skutecznie przyćmiły informacje o podwyżkach. Ale to było kiedyś, teraz temat się przejadł. Krzyż udało się usunąć, ale trzeba znaleźć nowy temat zastępczy. Wszak parę podatków jeszcze warto wprowadzić, a wybory samorządowe za pasem.
Nareszcie - ucieszyli się biskupi. Skończyła się ta niezręczna sytuacja, w której niczym biblijny Piotr musieli wypierać się krzyża, niczym Piłat umywać ręce i przekonywać społeczeństwo, że z krzyżem kościół ma niewiele wspólnego. Z tym krzyżem, oczywiście. A teraz, skoro go przeniesiono, można już przestać być hipokrytami.
Nareszcie! - zagrzmiała lewica. Dość już symboli religijnych i w ogóle religii! Jak to ma wyglądać, kiedy ulicami maszerują geje, lesbijki i inne takie i na krzyż muszą patrzeć! To profanacja wolności słowa, wolności wyznania i wolności do sypiania z kim się chce. Nie powinno tak być, że tym krajem rządzą babcie, uzbrojone w różańce ofensywne. Miejsce krzyża jest w kościele!
Nareszcie - z ulgą powiedzieli prawicowcy. Ale tak cichaczem, żeby Prezes nie usłyszał.Bo znowu ktoś mógłby przypadkiem z partii wylecieć (i dowiedzieć się o tym z mediów).
Nareszcie - szepnęli obrońcy krzyża. Nareszcie będzie można rozejść się do domów i opowiedzieć najbliższym o zwycięstwie żydokomuny nad prawdziwymi Polakami których już coraz mniej, skoro dopuścili do takiej hańby jak umieszczenie krzyża w kościele.
Nareszcie - pokiwali głową zwykli ludzie. Nareszcie rozwiązano sytuację, w której zbłaźniła się w ten czy inny sposób każda ze stron. W końcu doprowadzono do końca spektakl, który zaczął się niewyobrażalną tragedią, a w ostatnich dniach przypominał już tylko komedię i to nie najwyższych lotów. Spektakl, który pokazał słabość państwa i jego organów w rozwiązywaniu nawet tak prostych, wydawałoby się, spraw. A teraz można odetchnąć na chwilę z ulgą i powiedzieć ze spokojem:
Nareszcie...
115
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze