centaurek centaurek
583
BLOG

Smoleńskie hokus-pokus

centaurek centaurek Polityka Obserwuj notkę 3

 

I znowu spece od manipulacji biorą się za Smoleńsk. Oto na wszystkich portalach pojawiło się dramatyczne zeznanie strażaka, niejakiego Aleksandra Muramszczikowa, który to bohatersko przybył jako pierwszy na miejsce katastrofy. Niestety, jego zeznania wyglądają bardziej na zręczną manipulację, niż na rzeczywisty przebieg zdarzeń. Nic tedy dziwnego, że na polskich stronach zawrzało.

 

Bo i zeznania to specyficzne. Wielokroć mijające się ze znanymi faktami. Strażak wspomina np. o tym, że rosyjski Ił-76 podchodził do lądowania tylko raz (były dwie próby), ze nie było żadnego wybuchu podczas katastrofy, tylko głuchy trzask (świadkowie dotychczas twierdzili inaczej), że kokpitu nie było, bo rozpadł się w drobny mak (inny ze świadków, też rosjanin, widział ponoć kokpit i przypięte pasami ciała pilotów).

 

W zeznaniach nasz bohater podkreśla, że szybkie pojawianie się i znikanie mgły jest czymś normalnym w tym rejonie (niewykluczone, ale...), że teren był dokładnie i szczegółowo przeszukany (a przecież wiadomo, że nie był), Maria Kaczyńska została zidentyfikowana na podstawie obrączki już na miejscu katastrofy (ciało zidentyfikowano dopiero w Moskwie), z lotniska w Smoleńsku startują rosyjskie myśliwce (???).

 

Parę fragmentów jest już jawną kpiną z czytelnika. Oto dzielny młodzian piłą spalinową toruje drogę innym supermanom z rosyjskiej straży pożarnej. Samochody dzielnych gierojów zapadają się w błocie. Tymczasem obok spacerują ludzie (choćby ten dziadzio z rowerem ze słynnego filmu) i przyglądają się temu - no chyba ze zdziwieniem? Dlaczego ktoś za wszelką cenę usiłuje udowodnić, że były tam jakieś masakryczne warunki - niedostępność, dżungla i błoto po kolana? Wystarczy obejrzeć filmiki, spojrzeć na pierwsze lepsze zdjęcie z google maps by zauważyć, że to totalna bzdura - jest to normalny las, a w zasadzie lasek!

 

No i już totalna klapa autorów artykułu. Nie wiedziałem, czy śmiać się, czy płakać, kiedy dzielny strażak opisuje, jak to usłyszał dzwonki telefonów, a wśród nich "poloneza Ogińskiego, pełnego wigoru krakowiaka...". No to teraz przyznawać się - kto potrafi zanucić poloneza Ogińskiego? No? A rosyjski strażak zna! Nie wstyd wam? A może jakąś melodię ludową spod Moskwy ktoś zna? Spod Odessy? Petersburga? Też nie? A rosyjscy strażacy krakowiaka znają...

 

Praktycznie każde zdanie zeznania strażaka wydaje się być napisane celowo pod udowodnienie jakichś tez. Kto i po co to sfabrykował? Pewnie wkrótce się okaże.

 

Aha, gdyby ktoś jeszcze miał jakieś wątpliwości:

 

Dzielny kapitan Aleksander Muramszczikow, bohater tego wywiadu, jeszcze parę miesięcy temu przedstawiany był jako pułkownik i nazywał się Andriej Aleksandrowicz Miedwiediew.

 

Ot, taki mały hokus-pokus.

centaurek
O mnie centaurek

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka