Kłamcy! Kłamcy! Kłamcy!
Będzie o katastrofie smoleńskiej, więc jeśli komuś temat się przejadł lub go nie lubi, może w tym momencie opuścić ten wpis.
Kilka razy, tu i winnych miejscach globalnej sieci, broniłem polskich pilotów i gen. Błasika. W związku z trwającą nagonką, wspomaganą (jakże by inaczej) przez TVN i Gazetę Wyborczą, jako jeden chyba z nielicznych ponownie wyrażę kilka słów, by obronić mundur i honor polskiego żołnierza.
Ponownie zniżająca się do poziomu "SE" i "Faktu" "Gazeta Wyborcza" zaatakowała naszego generała. Naszego, polskiego, nie ichniego. Gdzieś tam dopatrzyli się filmu, na którym gen. Błasik i A. Protasiuk kłócą się o wylot. Protasiuk ponoć mówi, że nie poleci, bo pogoda, Błasik każe lecieć... Wszystko niby w porządku, tylko że film jest... bez głosu. Ot, taka propaganda gazetowyborcza. No, ale lemingi się spostrzegły, że to za głupie, by Polacy w to uwierzyli, więc oto magiczny hokus-pokus i...
Tak, jest świadek! (Według co bardziej wdupowłażących prorosyjskich postępowych pism - nawet dwóch świadków!) I nawet są specjaliści, którzy będą odczytywać słowa gen. Błasika z ruchu warg! Cóż za fantastyczny dowód!. A raczej, byłby to dowód, gdyby nie zdanie prokuratora Seremeta:
"prokuratorzy nie dysponują żadnym dowodem, który by potwierdzał istniejące w opinii publicznej przekonanie, że istnieje nagranie, na którym te dwie wymienione osoby dyskutują, czy w ogóle rozmawiają"
Po raz kolejny próbuje się zrobić głównego winowajcę z gen. Błasika. Opluto go - przy wymownym milczeniu naszego rządu - na wszelkie możliwe sposoby. Przypominając w skrócie - stał w przejściu, wymuszał decyzje, był pod wpływem alkoholu, sam pilotował Tu-154, wymusił na Protasiuku lądowanie... Według wersji Anodiny i spółki był głównym winowajcą nieudanego lądowania.
Jak się okazuje - nie pilotował, nie był pijany, nie wymuszał, nie naciskał, nie był w kokpicie, nie ma filmu...
Nie wiem, co jeszcze wymyśli koalicja "Wyborcza" – TVN - Wprost. Ale to jest niesmaczne - plucie na mundur polskiego generała. Bezpodstawne plucie. Ohydne plucie. Dołączenie się przez polskie media do cynicznej gry rosyjskich służb.
Paradoksem jest to, że gdyby całkowita wina leżała po stronie polskiej, Rosjanie bez wahania wykorzystaliby to przeciwko nam. Tymczasem mataczenie, fałszowanie stenogramów (przykładowo - zdanie "wkurzy się, jeśli jeszcze.." z rosyjskich stenogramów, sugerujące naciski prezydenta, tak naprawdę brzmi "powiedz jeszcze, że jedna mila została") wskazuje na to, że Rosjanie mają znacznie więcej za kołnierzem, niż oficjalnie się przyznają.
Zresztą, patrząc na to, co powinno być w stenogramach (choćby zeznania Wosztyla) a czego nie ma Można dojść do oczywistego wniosku.
Czeka nas jeszcze parę smoleńskich niespodzianek.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)