4 obserwujących
66 notek
88k odsłon
  662   0

Wisła opuszczona, czyli ile są warte "zgody" kibicowskie

Przyznaję, że nigdy nie rozumiałem idei "zgód" i "przyjaźni" kibicowskich. Chodzi się przecież na mecze swojej drużyny, a tu nagle trybuny skandują nazwy innych klubów. Na płotach wiszą też flagi tychże, a część widzów obnosi się z emblematami tych drużyn.

Z ciekawości jako kibic Wisły dawno temu przeszedłem się na mecz Lechii - jeszcze na stadionie Traugutta. Klub ten po okresie gry w niższych rozgrywkach grał wtedy w drugiej lidze z Widzewem. Atmosfera wokół tego meczu była tak gorąca, że nie spieszyłem się z ujawnianiem swojej afiliacji, mimo wielokrotnych pozdrowień trybun dla Wisły Kraków. Było zwyczajnie niebezpiecznie, w przerwie doszło do regularnej bitwy między kibolami obu klubów.

Pamiętam też doskonale, gdy w połowie meczu na Reymonta grupa osiłków zaczęła ściągać flagi "zaprzyjaźnionej" z Wisłą Jagielloni Białystok, która nagle "przestała być przyjacielem". Poszło ponoć o to, że kibole Jagi starli się z kibolami Lechii w Gdańsku. I kibole Lechii kazali kibolom krakowskim wybierać "my albo oni".

Jest to o tyle zabawne, że dzisiaj dowiedziałem się o zerwaniu zgody z Wisłą przez Lechię i Śląska. To znaczy - przez "grupy decyzyjne", a dla wtajemniczonych oczywiście przez grupy kibolskie z tych klubów.

Pamiętam te czasy, gdy Lechia i Śląsk grały na pastwiskach III-ligowych i niższych, a Wisła Bogusława Cupiała królowała w ekstraklasie. Miło wtedy było przyjechać do Krakowa, podreperować nadwątlone ego, pooglądać futbol na najwyższym poziomie, nasycić się dopingiem pod adresem Lechii i Śląska i napić się darmowego alkoholu (tradycją było "goszczenie zgód" i składki wśród kibiców na ten cel podczas meczu).

Czasy się zmieniły. Dzięki umocowaniu politycznemu w Śląsku i Lechii pojawili się możni sponsorzy. Mało tego, jeden z głównych wrogów właściciela Wisły zasiada w klubie z Gdańska i podkupuje biedniejszej Wiśle piłkarzy. Dzisiaj najwyraźniej przyszła kolejna odsłona tej żenującej telenoweli. Słaba i walcząca o utrzymanie Wisła nie jest już widać na tyle atrakcyjna. Dlatego można ją i jej kibiców bezkarnie kopnąć w siedzenie.

Słowem: śmierć frajerom. Może to i dobrze. Również i w środowisku kibicowskim powinno się pamiętać o zasadzie, że liczyć powinno się głównie na siebie, a nie na innych.

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale