Blog
Punkt widzenia
Marek Jan Chodakiewicz
64 obserwujących 69 notek 417647 odsłon
Marek Jan Chodakiewicz, 25 lutego 2010 r.

Polska - nacjonalizm wyobrażony, cz. II

732 4 0 A A A

Jest to druga, przedostatnia czesc mojego eseju polemicznego na temat książki Briana Portera: "Gdy nacjonalizm zaczął nienawidzieć" Książka nie ukazała się dotąd po polsku. Część pierwsza - patrz poprzedni wpis z dnia wczorajszego.

(Cz. II, jutro dokonczenie)

 

W latach 1880-tych do głosu doszło nowa formacja radykalnej inteligencji: pokolenie niepokornych (Porter zapożycza taksonomię Bohdana Cywińskiego). Niepokornym w ciągu kilkunastu lat udało się dokonać syntezy romantyzmu i pozytywizmu. Postawili sobie mistyczny cel, który mieli osiągnąć poprzez czyn, ale opisywali sposób osiągnięcia tego celu w sposób „naukowy”. Czyli złączyli mistykę poezji niepodległości z naukową retoryką. Zaatakowali liberałów za pasywność. Gloryfikowali „czyn społeczny” (social action).[1] Pod koniec lat osiemdziesiątych wieku XIX zdobyli rząd dusz.

Mniej więcej do tego momentu praca Portera jest spójna. Niestety w dalszej części autor coraz bardziej staje się więźniem schematów intelektualnych, którym hołduje lewicowa i liberalna profesura na amerykańskich uniwersytetach. Produktem pochodnym takich mód jest zaniedbywanie faktów na korzyść teorii. Brak kontekstu historycznego (albo jego znaczne bagatelizowanie) Porter stara się zastąpić „krytyką kulturową” umieszczoną niemal w dziejowej próżni.

Autor króciótko przypomina, że pod koniec XIX wieku społeczeństwo okupowanej Polski podlegało niesamowicie dynamicznym zmianom. Rosły miasta, a wśród ich mieszkańców umiejętność czytania i pisania. Warstwa wyrobnicza, zasilana migrantami ze wsi, w bólu przeistaczała się w klasę robotniczą, reagując klasową i etniczną nienawiścią do otoczającego świata. Jednocześnie przepaść między miastem a wsię pogłębiała się. (Potrer uznał to za „typowo wschodnio europejski dualizm,” [2] podczas gdy podobne procesy miały miejsce w tym samym czasie również na półwyspach iberyjskim i apenińskim.)

Na zmiany społeczne i ekonomiczne nakładał się wszechobecny terror władz, skierowany przeciwko polskości w sposób najbardziej gwałtowny w zaborze rosyjskim. Porter traktuje ten temat powierzchownie. Nie przykłada do niego dostatecznej wagi (tak zresztą jak do terroru popowstaniowego, wywózek i konfiskat). Przypomijmy: Bezwzględna rusyfikacja była normą. Zabraniano mówić po polsku. Na uczelniach wyższych obowiązywał numerus clausus na Polaków. Zorganizowane formy oporu kończyły się aresztowaniami i deportacjami. Między elitami a ludem kursowała „zabiedniała, sfrustrowana inteligencja polska.”[3] Zdesperowana, inteligencja postawiła sobie za zadanie zmobilizować lud. Dlatego też selektywnie wyłapywała wśród ludu sygnały, starając się koncentrować na tych aspektach ludowego niezadowolenia bądź ludowych dążeń, które w rozmaity sposób odpowiadały ideowym preferencjom poszczególnych grup politycznych powoli wyodrębniającym się w środowisku niepokornych.

Z jednej strony ustawili się patriotycznie nastawieni Głosowy, którzy utrzymywali ścisły kontakt z emigracją na Zachodzie. Z drugiej strony wyłonili się socjaliści. Doktrynę socjalistyczną sprowadzili sobie z Rosji. Lecz wnet doszło u nich do podziału na narodowych i międzynarodowi socjalistów. Ci ostatni odrzucili koncepcje takie jak „naród” i „niepodległość” w imię rewolucyjnej utopi. Socjaliści narodowi uważali, że niepodległość powinna iść ramię w ramię z rewolucją. Radykałowie z Głosu początkowo życzliwie traktowali obie opcje socjalistyczne. Potem zerwali z internacjonałami, ale starali się utrzymywać poprawne stosunki z narodowymi socjalistami.

Sytuacja taka utrzymywała się dłuższy czas. Porter podkreśla, że wynikało to z faktu, że niepokorni mieli wspólne lewicowe korzenie.[4] Wspólny front niepokornych opierał się głównie na wspólnej wszystkim radykałom krytyce liberalnego kapitalizmu. Współpraca wynikała też z solidarności radykałów walczących przeciw pozytywistom. Zaatakowano ich z jednej strony z pozycji wręcz marksistowskich. Z drugiej strony atak przypuszczono w imię „woli” i „czynu”. Kontynuowano pracę organiczną, ale pod inną nazwą. Niepokorni chcieli zmienić historię, a nie cierpliwie czekać na rezultaty ewolucji. Zmienić historię oznaczało ponownie postawić otwarcie postulat niepodległości.[5]

Tutaj od niepokornych ostatecznie odeszli socjaliści międzynarodowi, którzy postawili na rewolucję. Socjaliści narodowi trzymali się dyskursu równoczesnej walki z prześladowaniami społecznymi i narodowymi. Tymczasem wiodący Głosowcy uznali, że walka klas podminowuje solidarność narodową, a więc obiektywnie przeszkadza w skoncentrowaniu się na walce o niepodległość.

Debata między trzema wyodrębniającymi się orientacjami skupiła się na definicjach słów „naród” i „lud”, na stosunkach między nimi, oraz na koncepcjach związanych z potrzebą masowej mobilizacji. Narodowi socjaliści (którzy wnet stworzą Polską Partię Socjalistyczną – PPS) twierdzili, że antagonizmy klasowe nie mają znaczenia bowiem po zwycięskiej rewolucji proletariat będzie stanowić naród, wyeliminowawszy w gwałtowny sposób inne warstwy. „Konflikt [klasowy] wewnątrz Polski jest do zaakceptowania w teraźniejszości bowiem istnieje obietnica jedności narodowej w przyszłości.” Tymczasem Głosowcy, albo patrioci, „zdefiniowali zarówno naród jak i lud jako socjologiczne kolektywy istniejące w teraźniejszości, a nie jako historycznych aktorów, których przeznaczeniem było spełnić się w przyszłości.” Naród i lud to jedno, postulowali.[6]

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Ostatnie notki

Ostatnie komentarze

  • @Teresa Bochwic Post-kolonializm jest kluczem pasujacym, ale nie wszedzie. W wypadku Polski i...
  • Goście, czytelnicy& interlokutorzy Wszystkim, tak licznie mnie odwiedzającym serdecznie...
  • Goście, czytelnicy & interlokutorzy Wszystkim, tak licznie mnie odwiedzającym serdecznie...

Tematy w dziale Kultura