Blog
Punkt widzenia
Marek Jan Chodakiewicz
64 obserwujących 69 notek 421113 odsłon
Marek Jan Chodakiewicz, 3 kwietnia 2008 r.

Konflikt Przytycki - mały epizod, który nam wiele mówi

9 marca 1936 roku w Przytyku niedaleko Radomia miały miejsce zamieszki. Trzy osoby zginęły – żydowskie małżeństwo Minkowskich oraz polski chłop Stanisław Wieśniak. Na podstawie czteroletnich badań archiwalnych Piotr Gontarczyk ustalił, że nie był to ani spisek ‘żydowsko-komunistyczny’ ani ‘endecki.’ Zajścia wybuchły spontanicznie. Miały jednak one bardzo skomplikowane podłoże.

 

Jeszcze przed tragicznym dniem stosunki polsko-żydowskie w Przytyku były bardzo napięte. Zainicjowany i prowadzony przez Stronnictwo Narodowe bojkot handlu żydowskiego okazał się bardzo popularny wśród chłopstwa. żydowscy handlarze nie tylko tracili swoje tradycyjne źródło utrzymania, ale musieli stawiać czoła nowej konkurencji. Aby wyjść na przeciw postulatom o “polonizacji handlu” Polacy zaczęli otwierać kramy, kramiki i sklepiki oraz zakłady rzemieślnicze. Swoje wysiłki zdwoili również działacze spółdzielczy. Na dodatek, endecy niejednokrotnie uciekali się do rozwiązań siłowych: chłopów, którzy łamali bojkot bito; atakowano fizycznie również Żydów, którzy w okolicznych wioskach oferowali swoje usługi.Na to wszystko nakładała się ostra walka polityczna między rządzącym obozem piłsudczyków, a opozycją. Na poziomie lokalnym jej odzwierciedleniem była tragedia w pobliskim Odrzywole, gdzie podczas zamieszek w grudniu 1935 roku policja zastrzeliła kilkunastu chłopów. Wydarzenia te utwierdziły wielu włościan z okolic Przytyka w przekonaniu, że rząd i policja są im wrodzy. Cierpiący z powodu bojkotu Żydzi uważali podobnie i dlatego stworzyli samoobronę. Później, podczas procesu przytyckiego, “Sąd doszedł do przekonania, iż Żydzi jako bezpośrednio narażeni na dotkliwe skutki bojkotu ekonomicznego żywili niechęć, a nawet jednostki nienawiść do włościan, którzy na ogół solidarnie i stanowczo ten bojkot przeprowadzali."

9 marca rano w Przytyku podczas jarmarku Żydzi rozwalili stragan polskiego rzemieślnika. Wkroczyła natychmiast policja, która przywróciła spokój. Po jakimś czasie policjanci aresztowali endeckiego agitatora, który spokojnie namawiał do bojkotu żydowskich handlarzy. W obronie agitatora wystąpili chłopi oblegając komisariat policji. Po pewnym czasie jednak tłum się uspokoił i policja zaczęła spychać pasywnie zachowującą się ciżbę włościan poza miasteczko.Korzystając z nieobecności policji na rynku, kilku chłopów zaczęło przewracać stragany żydowskie oraz pobiło przynajmniej jednego kupca żydowskiego. W tym momencie pojawiła się żydowska samoobrona, która oprócz tego, że przepędziła kilku awanturników, skierowała swoją wściekłość na wszystkich obecnych na rynku Polaków. Bito również kobiety.

Według wyroku sądowego, “żydzi [sic] doskakiwali do wozów, a kobiety na wozach zasłaniały się chustkami przed padającymi ze strony żydów [sic] kamieniami i uderzeniami pałek.” Co gorsza, strzelano w plecy uciekającym. Przynajmniej 3 osoby zostały ranne.

W tym też czasie, w innym punkcie miasteczka, na ulicy gdzie po zajściach pod komisariatem policja wyprowadzała z Przytyka spokojny już wtedy tłum chłopów, zupełnie nie zagrożony Szulim Chil Leska wychylił się z okna na drugim pietrze i oddał serię strzałów. Jeden z nich ugodził w plecy i zabił Stanisława Wieśniaka. Wieśniak nie brał udziału w żadnej akcji przeciw żydowskiej. Był przypadkowym przechodniem.Wściekli i żądni zemsty chłopi rzucili się na Żydów. Jak ustalił sad, “ naraz rozpętały się najdziksze, pierwotne instynkty. Tłum stał się groźny, nieprzebłagalny. Ruszył na mieszkania Żydów… Nie pomogły błagalne prośby ofiar. Niszczono [ale nie rabowano] mienie w mieszkaniach żydowskich, bito żydów, nie oszczędzając kobiet i dzieci. Siły policji na miejscu były zbyt szczupłe, aby opanować sytuację…. Zanim pomoc [i.e. posiłki policyjne z Radomia] nadeszła, tłum składający się z około 1000 osób niszczył, bił, mordował.”

Od ciosów napastników zginęło małżeństwo Minkowskich – zupełnie przypadkowych ludzi, którzy z akcja samoobrony żydowskiej nie mieli nic wspólnego.

W procesie przytyckim w czerwcu 1936 oraz w późniejszym procesie apelacyjnym, adwokaci żydowscy oraz endeccy starali się przedstawić zajścia jako konflikt polsko-żydowski. Apelowali do sądu o kolektywny wyrok: uniewinnić jedną narodowość, a osądzić drugą. Oczywiście endecy adwokaci bronili chłopów, a adwokaci żydowscy swoich klientów.

Niezależni sędziowie RP nie poddali się manipulacji. Na jedną z mów  adwokatów sędzia przewodniczący ripostował: “Ja, panie mecenasie, zwracam panu uwagę, iż mamy do czynienia z oskarżonymi, a nie z “Polakami” i “Żydami”, my nie sądzimy tych co chcieli handlować, ale te osoby, którym akt oskarżenia zarzuca dokonanie przestępstwa.”

Wyroki sad ferował w związku z powyższą zasadą. Ale nawet tam, gdzie udowodniono winę, kary były stosunkowo łagodne. E.g. Szulim Leska dostał za morderstwo 8 lat więzienia. Niestety, nie odnaleziono morderców małżeństwa Minkowskich, a dowody na skazanie oskarżonych o ten czyn wybranych z tłumu chłopów były niewystarczające.

 

Taki finał procesu spowodował gorzkie narzekania ze strony żydowskiej na sad, policje, władze sanacyjne, chłopów i endeków, oraz na Polaków i Polskę w ogóle. Narzekania te zostały spotęgowane w protestach żydowskiej diaspory w Europie, Palestynie i USA. Powielała je propaganda komunistyczna, oraz bezwiednie historiografia zachodnia i żydowska.

 

Właściwie żaden jednak z propagandzistów, a potem historyków nie postarał się udokumentować swych kategorycznych enuncjacji badaniami w archiwach. “Co gorsza,” jak stwierdził autor, “poważna część prac historycznych powstałych na ten temat w ostatniej dekadzie nie opiera się na solidnej bazie źródłowej jedynie powtarzając – lekko przemodelowane w sferze werbalnej – wyniki badan naukowych z okresu PRL. Niektórym naukowcom wydaje się, że język komunistycznej propagandy wystarczy zastąpić dźwiękami liberalnej retoryki, a “faktów” podawanych przez komunistyczna historiografie sprawdzać już nie trzeba.”

 

Autor definitywnie odcina się od takiej “szkoły” w historiografii. Prezentuje bowiem czytelnikowi nie tylko wnikliwa analizę zajść, ale również dostarcza obszerny zestaw dokumentów dotyczących procesu i wielu spraw z nim związanych z większości dostępnych źródeł.Praca Piotra Gontarczyka to mikrohistoria w najlepszym wydaniu. Cieszy, że poza wywodzącymi się z PRL instytucjami oraz często wbrew komunistycznym naukowcom i ich wychowankom bezwiednie naśladującym swych “mistrzów” , odbywa się mozolne odtwarzanie historii polskiej według starych, wypróbowanych, solidnych wzorców metodologicznych

 

._______________________________________

Piotr Gontarczyk, Pogrom? Zajścia polsko-żydowskie w Przytyku 9 marca 1936 r.: Mity, Fakty, Dokumenty (Biała Podlaska-Prószków: Rekonkwista-Rachocki-Ska, 2000).

 

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Ostatnie notki

Ostatnie komentarze

  • @Teresa Bochwic Post-kolonializm jest kluczem pasujacym, ale nie wszedzie. W wypadku Polski i...
  • Goście, czytelnicy& interlokutorzy Wszystkim, tak licznie mnie odwiedzającym serdecznie...
  • Goście, czytelnicy & interlokutorzy Wszystkim, tak licznie mnie odwiedzającym serdecznie...

Tematy w dziale