0 obserwujących
100 notek
110k odsłon
971 odsłon

Homoseksualizm - nie taki różowy

Wykop Skomentuj43

 

 

Homoseksualizm - nie taki różowy

 

Polakom zarzuca się brak tolerancji i próbuje nam się wmówić, że homoseksualizm jest czymś naturalnym. Jednakże fakty mówią co innego, wg danych z Uniwersytetu Stanowego Indiana aż 60 proc. dobrze przystosowanych społecznie gejów prosiło o pomoc psychologa lub psychiatrę. Odsetek homoseksualistów wśród pedofilów jest kilkakrotnie wyższy niż ich odsetek w społeczeństwie.

O tym się nie mówi, podobnie jak o tym, że Holandia przoduje w terapii homoseksualistów i że liczba leczących się psychicznie gejów wcale nie spadła w tym kraju wraz z postępem tolerancji. Dowodem na to, że homoseksualizm jest chorobą, są wyniki leczenia dr. Gerarda van den Aardweeg’a, który w ciągu 30 lat pracy zdołał przeprowadzić od homoseksualizmu do heteroseksualizmu kilkaset osób. Inny uczony, dr psychiatrii Robert Spitzer z Uniwersytetu Columbia w 1973 opowiedział się w Amerykańskim Towarzystwie Psychologicznym za usunięciem hasła homoseksualizmu z „Podręcznika zaburzeń psychicznych” (podobne stanowisko zajęło 58 proc. pozostałych członków Towarzystwa). W 2000 roku, już jako profesor, publicznie odżegnał się od tamtego stanowiska, mówiąc, że homoseksualizm można wyleczyć oraz że jest to preferencja nabyta obyczajowo.
Dlatego uważam homoseksualizm za chorobę uleczalną.

Prof. psychologii Johan Leonard Arndt (zm. w 1965 r.), prekursor leczenia gejów w Holandii powiedział: „Nigdy nie widziałem zdrowego i szczęśliwego homoseksualisty”. Stwierdził, że są oni samotni, brak im ustabilizowania w kontaktach i cierpią na depresję. Są rozchwianymi emocjonalnie neurotykami.

Kanadyjski lekarz Irving Bieber twierdzi, że nie spotkał wśród homoseksualistów ani jednego przypadku normalnej relacji między synem i ojcem.
Pim Fortuyn, homoseksualista, zamordowany lider populistycznej partii holenderskiej powiedział: „homoseksualizm jest jak zniewolenie, a ceną za jego wybór jest straszliwa samotność”.

Poza tym zdarza się, że homoseksualista - świadomie lub nie, krzywdzi heteroseksualistę. Przykładem na to może być historia Stanisława Trębaczkiewicza opowiedziana przez Joannę Siedlecką w jej książce „Obława. Losy pisarzy represjonowanych”, o ofiarach systemu
PRL-u. Los chciał, że w życie Stasia wkroczył Jerzy Zawieyski, działacz katolicki, a zarazem peerelowski dygnitarz. Był on prozaikiem, eseistą i dramaturgiem, po 1956 prominentną postacią świata i kultury, m.in. członkiem Rady Państwa, posłem Koła Poselskiego „Znak”, wiceprezesem PEN Clubu i Związku Literatów Polskich oraz prezesem Klubu Postępowej Inteligencji Katolickiej i przewodniczącym Towarzystwa Przyjaciół KUL-u.

W 1968 roku zaprotestował przeciw represjom władz wobec studentów i został okrzyknięty sumieniem narodu. Jan Turnau w „Gazecie Wyborczej” napisał o Zawieyskim, że po październiku 1956 jawi się on jako wzór moralny. Jednak tajemnicą poliszynela był jego homoseksualizm. Przygarnął on Stanisława Trębaczkiewicza i otworzył mu drzwi do kariery. Uczynił on z niego swego kochanka, uwiązał go i zniszczył, szantażował emocjonalnie.
Ten kilkakrotnie próbował odejść od swego mentora, jednakże był na to zbyt słaby, bierny, zdominowany i mu oddany. Dopiero po śmierci Zawieyskiego Stanisław zdecydował się ożenić z kobietą, którą poznał jeszcze za życia swego „opiekuna”. Przed ślubem postanowił się wyspowiadać. Otrzymał rozgrzeszenie, ale serce nie wytrzymało ciężaru, tego samego dnia mężczyzna zmarł na zawał.

Jeden z filmów Pedro Almodovara „Złe wychowanie” pokazuje losy czterech wykorzystujących, okłamujących i poniżających się mężczyzn, których łączą homoseksualne namiętności. W jednej ze scen ojciec Mando, ksiądz, narusza niewinność seksualną młodego chłopca, dziecko upada i uderza się w głowę. W jego życiu następuje przełom symbolicznie ukazany jako pęknięcie rozszerzające się na cały ekran. Scena ta ukazuje, wg Bartłomieja Kochniarza, że pułapką, w którą może wpaść wychowawca, jest przenoszenie na dziecko własnych, nierozwiązanych problemów, w szczególności homoseksualnych pożądań.
Niedawno Liga Polskich Rodzin oburzyła opinię publiczną pomysłem zwalniania nauczycieli homoseksualistów. Ja w związku z powyższymi faktami uważam wniosek wicepremiera Giertycha za zasadny. Nauczyciele homoseksualni, obnoszący się ze swoją orientacją, nie powinni uczyć w szkołach.

Jednakże nie sądzę, by konieczne było usuwanie ze szkół wszystkich pedagogów przyznających się do swych preferencji seksualnych. Jeżeli taki człowiek potrafi spojrzeć krytycznie na swój homoseksualizm i ostrzec przed nim dzieci, to może nawet wnieść wiele dobrego.

Zastanawiam się, czy człowiek chory na tle psychicznym ma prawo uczyć w szkole? Uważam, że ma, pod warunkiem, że jest pod pewną kontrolą i poddaje się leczeniu.
Czy nauczyciele homoseksualni mogą uczyć w szkołach? Tak, jeśli uznają siebie za chorych i poproszą o pomoc.

Człowiek taki musi jednak liczyć się z możliwością odrzucenia przez swoje środowisko, jak np. skandalista Michał Witkowski, autor książki „Lubiewo”, w której opisuje agresję i sadomasochizm gejów. Nazywa ich pedałami, pedziami a nawet ciotami - sam o sobie tak mówi. Pisze, że największą wartością dla nich jest obciąganie, najlepiej tzw. lujowi, czyli przypadkowemu, heteroseksualnemu partnerowi, który np. leży pijany w rowie. Pisze, że są rozwiąźli i że ich życie przypomina rynsztok.

Taki obraz gejów nie spodobał się Dariuszowi Nowackiemu z „Gazety Wyborczej”. Obawiał się on pogłębienia homofobii przez tę książkę. Paradoksalnie w rewanżu został nazwany homofobem i fałszywym przyjacielem przez lesbijską aktywistkę Ewę Tomaszkiewicz.

Nie ulega wątpliwości, że homoseksualizm utrudnia życie, że może być groźny dla podatnych na wpływy młodych ludzi i że można się z niego wyleczyć. Nie jest też niczym naturalnym, wbrew temu, co każe się nam sądzić, gdyż jego konsekwencje są groźne nie tylko dla zdrowia psychicznego, ale również fizycznego: męski organizm nie jest przystosowany do wchłaniania spermy i przy stosunku analnym, gdy dostaje się ona bezpośrednio do krwiobiegu, limfocyty B zwalczają limfocyty, bardzo osłabiając odporność ustroju.

Usiłowałam udowodnić, że homoseksualizm jest chorobą, a chorych należy leczyć, ponieważ nikt chory nie może być w pełni szczęśliwy. Pewną manipulacją z mojej strony było powiązanie ze sobą takich faktów z życia St. Trębaczkiewicza jak homoseksualizm, spowiedź i śmierć - mogła być ona wszakże niezwykłym i smutnym zbiegiem okoliczności.

Czego chciałabym dowieść w związku z tą sprawą? Uważam, że do głosu należy dopuścić osoby homoseksualne i ich rodziny, a nie krzykliwych działaczy usiłujących zmusić nas nie do t o l e r o w a n i a, a wręcz podziwiania i kochania gejów. Zawalczmy o tę, czasem niewygodną, prawdę.

 

tęcza

Wykop Skomentuj43
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Technologie