Malkontenci, co wy na to? Łyso wam, nieprawdaż? Jeszcze do niedawna mogliście mieć nadzieję, że informacje o przyznaniu premierowi nagrody "Karola Wielkiego" może być wyłącznie sztuczką propagandową, a tu proszę, ziściło się. Nasz premier i taka nagroda! Adenauer, Churchill, Clinton i ... Tusk. Z radości trudno mi zebrać myśli, dlatego ten wpis może być trochę chaotyczny. Ciekawi mnie, nie będę tego ukrywał, do kogo kapituła nagrody przyrównywała naszego premiera. Do Churchilla czy do Clintona? Ta dociekliwość jest zresztą cokolwiek nie na miejscu, porzućmy więc ten temat. Inna rzecz jest bardziej istotna. Ci Niemcy mają prawdziwego farta, bo mogą się wpisać w tradycję Karola Wielkiego. Francuzi też. Charlemagne nam tylko narobił kłopotu, bo nijak nie chciał polubić Polski i Polaków. W przeciwnym razie i my moglibyśmy nadawać nagrody jego imienia. Dlaczego nas nie dostrzegał, nie wiem. Gdybym był red. Wołkiem, znałbym odpowiedź - cesarz podburzony został przez bojówki PiS-u i dał się im omamić. Cieszmy się zatem tym, co mamy i co jeszcze możemy otrzymać. Prorokuję, że niebawem nasz premier może otrzymać nagrody, medale i odznaczenia od wszystkich sąsiadów. Potem od innych państw, a w końcu od tych, które już wcześniej go wyróżniły. Niech ktoś wówczas powie, że Polska nie zasługuje, by ją włączyć do G 20.
Zanim to nastąpi, sami powinniśmy podnieść nasz prestiż i ustanowić kilka (kilkanaście, kilkadziesiąt, kilkaset - o to już mniejsza) nagród, by nimi uhonorować rodaków. Najpierw rodaków. Później można ten eksperyment umiędzynarodowić. Mam w zanadrzu parę propozycji. "Plaster miodu Piasta i Rzepichy" przyznawany obrońcom rodzimego gniazda przed wilkami, które chcą przeszkodzić europejskim postrzyżynom. Pierwsi zaszczytu powinni dostąpić państwo Wajdowie. Miałoby to dodatkową zaletę, odciążałoby bowiem media od wysiłku rozpowszechnienia tej informacji. Państwo Wajdowie sami wysłaliby listy w tej sprawie do wszystkich agencji informacyjnych. Inną nagrodą mogłaby być "Cilia Romana Dmowskiego" z dołączonym do niej hasłem: "Przyrodnicy do przyrody, >podłe kłamstwo< do budy". Laureatem zostałby zasłużenie Stefan Niesiołowski. "Medal Bolesława Limanowskiego" z zapisanym w preambule dyplomu: "Żyj sto lat, zawsze jest nadzieja na przemianę" dostałby Władysław Bartoszewski. Nie mógłby nie dostać, zwłaszcza że ominął go "Karol Wielki", na którego w pełni zasłużył. Premier zachował się, mówię to ze strachem, cokolwiek niepolitycznie, bo ja na jego miejscu podzieliłbym się zaszczytem z p. Bartoszewskim. Laur pozytywistycznego wzorca polityka ("Gadanie organiczne") wręczyłbym, myślę, że Państwo również, pani minister Julii Piterze. Order "Wóz Drzymały" (niekoniecznie musi być order, równie dobrze można wręczać sam wóz) z napisem w otoku: "Popycham, popycham, co będzie dalej?", nadałbym Rafałowi Grupińskiemu. Poseł Szejnfeld, któremu również koniecznie chciałbym coś przyznać, musi - niestety - poczekać. Gdyby mnie ktoś jednak zapytał, dlaczego ma czekać, nie umiałbym odpowiedzieć. W rezerwie zostaje nagroda im. dra Murka ("Aspiryna nie na każde pomaga schorzenie"), ale przez grzeczność nie będę wskazywał potencjalnych kandydatów. Nie zdziwiłbym się, gdyby sami się zgłosili. Ale zostawmy polityków, bo inni gotowi się obrazić.
Nagrodę im. barona de Mango Rabsztyńskiego przyznałbym red. Wołkowi. Po jej otrzymaniu mógłby w testamencie zapisać, że zobowiązuje spadkobierców, by wszelkimi sposobami zidentyfikowali osobę, której nazwisko związane jest z nagrodą. Nagroda im. barona de Mango Rabczyńskiego mogłaby zresztą być przechodnia, ale musiano by to utrzymać w tajemnicy przed red. Wołkiem albo przekonać go, że za tą decyzją również stały bojówki PiS-u. "Ponadczasowy Szczerbiec" przyznałbym Danielowi Olbrychskiemu. Motto mogłoby brzmieć: "Nie szablą lecz głową". Polski pluralizm wymaga, żeby nie pominięto żadnego ważnego środowiska, dlatego "Szkic heblem" powinien otrzymać Jerzy Pilch. Wręczenia dokonałaby prof. Maria Janion w towarzystwie albo Adama Michnika, albo Kazimiery Szczuki. Gdyby przyjąć podobny wariant, żadne motto nie byłoby konieczne.
A co z tą "nagrodą Hammurabiego"? A na cholerę nam ona!


Komentarze
Pokaż komentarze (4)