Portos. Odkąd Stanisław Tym został członkiem komitetu honorowego, nie może odbiegać od normy wyznaczonej przez dostojniejszych od niego. Wyuczywszy się zatem czytania między wersami, w lot wychwytuje aluzje, które starają się przemycać zwolennicy PiS-u. Ostatnio o dziadku Tuska, ojcu Tuska i o Tusku i marszałku-prezydencie. Gdy zacznie rozumieć treści zawarte we własnych tekstach, może zostanie szefem kampanii wyborczej.
Aramis. Adam Szostkiewicz wypowiada się na różne tematy dostatecznie często i dostatecznie długo, dlatego powinien wiedzieć, że nie warto powtarzać poglądów dawno już wygłoszonych i głupiutkich, ciesząc się przy tym, jakby samemu się na nie wpadło. Pisze, że "katolicki pluralizm opinii [poza nielicznymi wyjątkami w Polsce] praktycznie nie istnieje.' Co ma oznaczać, że Kościół w Polsce powinien stać się klubem swobodnej wymiany myśli. Zastanawia mnie, czy gdyby ktoś stwierdził, że - niestety - w polskiej armii (niechby i bez wyjątków), nie istnieje swoboda dyskusji przekraczająca szarże, też zgodziłby się z podobną opinią, czy przeciwnie, zareagowałby wzruszeniem ramion?
Atos. W dłuższym tekście Paweł Wroński pisze o Kaczyńskim, dochodząc do wniosku, że powinien on przyznać, że wszystko, co dotychczas mówił i czynił, było błędem, a następnie poprosić Polaków, by wybrali go prezydentem. Nie polemizuję z tymi wywodami, Wroński ma do nich prawo, dotychczas był zbyt wytrwałym żołnierzem frontowym, by mu to prawo odbierać. Pisząc jednak o zwolennikach PiS-u i Kaczyńskiego, wspomina o "Orwellowskiej dwójmyślności". Ciekawe, czy u siebie odnajduje "odruchy Pawłowa"?


Komentarze
Pokaż komentarze