Marszałek-prezydent, ten, co to nie konsultuje z nikim swoich pomysłów, wskazał kandydata na szefa NBP. Znalazł fachowca, przy tym fachowca niezależnego politycznie, a więc osobę, którą bez wahań poprzeć powinny wszystkie środowiska polityczne. A nawet środowiska niepolityczne, takie jak Związek Humorystów III RP, Stowarzyszenie Nieustannie Okupujących Mikrofon, Ruch Wyrywający Maczugi, Liga Złamanych i Zrastających się Karier oraz Klub Dżentelmenów Emerytów. Niepewny jest, bodaj jedynie, Polski Związek Łowiecki, ale i on, wraz ze zmianą statutu może zmienić zdanie.
Jak widać, marszałek-prezydent ma dobrą rękę. Kiedyś miał również pewną rękę, ale to już przeszłość. Ma też, co w jego przypadku nie powinno dziwić, dobry węch. Węch państwowy. Spodziewam się, że kolejna propozycja personalna będzie dotyczyć prezesa IPN-u. Mój z kolei węch podpowiada mi, że marszałek-prezydent, ponownie bez niczyjej podpowiedzi, wysunie kandydaturę Tomasza Nałęcza, polskiego Obamy. Nauczony doświadczeniem marszałek-prezydent tym razem w porę przypomni lub uprzytomni sobie, gdzie kandydat pracuje i czy jeszcze w ogóle pracuje. Nałęcz, podobnie jak Belka, jest fachowcem i słynie z niezależności politycznej, co powoduje, że oprotestowanie jego kandydatury byłoby zwyczajną złośliwością. Ba, byłoby działaniem na szkodę IPN-u, a być może nawet na szkodę państwa.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)