Nie tylko członkowie i sympatycy PO wiedzieli, że Grzegorz Schetyna został muśnięty przez naturę w sposób wyjątkowy. Wprawdzie nie w tak wyjątkowy sposób jak premier, który powinien być królem, ale jednak został. Natura musiała musnąć Grzegorza Schetynę już wówczas, gdy leżał w kołysce i czytał książki. Pamiętamy wszak, że czytał, dużo czytał, bardzo dużo czytał od niepamiętnych czasów. Pamiętamy o tym, bo sam nie omieszkał nas o tym powiadomić. Winniśmy mu wdzięczność, bez jego pomocy mogliśmy się tego nie domyślić. Kiedy więc natura muskała Schetynę leżącego w kołysce, muśnięciem (a może nawet muśnięciami) tym przekazywała mu najróżniejsze talenty. A on nie schował ich pod kołderkę, by tam zapocone skisły, ale położył je na kołderce, by słoneczko mogło je nagrzewać. Każdy wiedział, że tych talentów jest mnóstwo, ale o posiadanie niektórych nie mógłby go posądzić nawet największy wielbiciel. Lech Wałęsa, który tak ładnie wypowiada się na piśmie (ostatnio dla Wirtualnej Polski), napisałby: akolita. Od niedawna wiemy, że Grzegorz Schetyna jest wybitnym genetykiem. Teraz dowiadujemy się, że jest również błyskotliwym stomatologiem.
Tak, tak, bo w przeciwnym razie skąd Grzegorz Schetyna wiedziałby, że "PiS to wciąż zaciśnięte z agresji zęby". Zbadał, więc wie. Ciągłe zaciskanie zębów jest dla zębów szkodliwe, można zatem przypuszczać, że już niedługo PiS zacznie leczyć zęby w gabinecie stomatologicznym Schetyny. Stomatolog Schetyna ma dobrą rękę. A PO, dodaje dla odmiany stomatolog Schetyna, ma "twarz uśmiechniętą". Zbadał, więc wie. Każdy, kto się uśmiecha, ma zdrowe zęby, nie uśmiechają się tylko ci, którzy mają zęby zjedzone próchnicą albo chore z nienawiści. Z niecierpliwością oczekuję na ujawnienie kolejnego talentu Grzegorza Schetyny. Okulistycznego talentu. Okulista Schetyna mógłby wówczas powiedzieć, że PiS ma kaprawe z nienawiści lub z zawiści oczka.
Nie po to Grzegorz Schetyna wykładał swoje talenty na kołderkę, by ich nam teraz szczędzić. Wypowiada się, jakże mogło być inaczej, na wiele tematów. Przy okazji stwierdził, że marszałek-prezydent na charyzmę. Jeśli stwierdzili to niezależnie od siebie generał, ten generał, i genetyk-stomatolog Schetyna, problem został rozstrzygnięty definitywnie. Nie chciałbym być na miejscu wesołka, który obdarzonych charyzmą miał za psychopatów. Poseł Nowak nie ma wyjścia. Musi oddalić wesołka z komitetu honorowego marszałka-prezydenta. Na jego miejsce może zaprosić Ryszarda Ochódzkiego. Stanisław Tym będzie miał towarzystwo. Teraz, kiedy już dla nikogo nie jest tajemnicą, że marszałek-prezydent ma charyzmę, drżyjcie pozostali kandydaci. Charyzma ożeniona z poczuciem humoru to prawdziwy ładunek wybuchowy. Wyborcy natychmiast zaczną popierać marszałka-prezydenta. Proszę pilnie śledzić sondaże.
Genetyk-stomatolog Schetyna okazał się (chciałoby się rzec - nieoczekiwanie, ale tylko głupek mógłby tak powiedzieć) także wytrawnym psychologiem. Uświadomił nam, że marszałek-prezydent, mimo że ma charyzmę, jest skromnym człowiekiem. Trudno wydobyć z niego jakieś dobre pomysły na prezydenturę, choć ma ich bez liku. To akurat wiedzieliśmy i bez psychologa Schetyny. Jakie marszałek-prezydent ma pomysły? Konkretne.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)