capa capa
82
BLOG

Oszlifować diament

capa capa Rozmaitości Obserwuj notkę 1

Z opóźnieniem doszły mnie wieści o opinii, którą premier wygłosił o marszałku-prezydencie. Ni z tego, ni z owego stwierdził, że marszałek-prezydent "ma w środku diament". Nie słyszałem tej wypowiedzi, jeśli jest nieprawdziwa, nie ma sprawy. Ktoś widocznie naśladował bobry powodziowe, a więc chciał zepsuć jakiś wał. Jeśli jednak, powtarzam - jeśli jednak premier w ten sposób wyraził się o marszałku-prezydencie, jestem oburzony.

Oczywiście, nie z powodu słów, których użył. Jestem oburzony, że dopiero teraz raczył nas o tym powiadomić. Jak mógł ukrywać taką prawdę!? No, chyba, że przekonał się o tym niedawno, gdy z marszałkiem-prezydentem przebywał na wałach. Może wcześniej o tym nie wiedział? Nie, to graniczy z niepodobieństwem. Albo ktoś ma diament, albo go nie ma. Jeśli ma, to go przecież widać, chciałoby się rzec, gołym okiem. A w końcu, kto jak kto, ale premier ma wzrok niemal rentgenowski. Na pewno wiedział o tym od bardzo dawna. Może wiedział o tym od zawsze. Dlaczego więc, do kroćset, "konkretnie" nam o tym nie powiedział? Przecież to nie o jakąś zwyczajną rzecz chodzi. Rozumiem, że premier nie informuje nas o rezultatach pracy minister Pitery. Rozumiem, że się nie wypowiada o Wielkiej Księdze Przysłów Polskich redagowanej przez ministra Klicha. Na przysłowiach premier może się ... przysłowiami premier się nie interesuje jakoś szczególnie, ponieważ jest zawalony pracą.  Rozumiem, że nas nie poinformował, jaką następną specjalizację medyczną kończy Grzegorz Schetyna. Wiele podobnych rzeczy byłbym zrozumiał, ale nie mogę się pogodzić z faktem, że premier tak długo taił przez rodakami informację o diamencie, który ma w środku marszałek-prezydent.

Ta informacja ma dla Polaków kluczowe znaczenie. Co tam kluczowe, ma znaczenie wprost strategiczne. Zaraz, zaraz. A może dlatego premier dotychczas to zatajał? Może istniały uzasadnione obawy, że gdyby się o tym dowiedziały wywiady obcych państw, mogłyby wykraść marszałka-prezydenta. Nie po to, rzecz jasna, żeby go więzić czy prześladować, w końcu wszyskie państwa nas kochają, ale można by wykraść marszałka-prezydenta i wykorzystać. Kogoś to dziwi? Jeśli tak, to ja się z kolei dziwię. A takie tajne służby Burundi? Mogłyby wykraść marszałka-prezydenta, żeby mu powierzyć władzę we własnym państwie. Nie może być inaczej. Premier nie zdradził tajemnicy dla dobra naszej wspólnej zielonej wyspy.

Ale dlaczego premier w końcu nie wytrzymał? Dlaczego (z ogromnym opóźnieniem, ale jednak) wyjawił tajemnicę państwową? Tego właśnie nie mogę pojąć. To mógłby pojąć jedynie marszałek-prezydent. Dlatego, że ma ten diament.

Na koniec wiadomość z ostatniej chwili. Smutna dla "bojówek PiS-u", radosna dla red. Wołka. Po otrzymaniu druzgocącej wieści, Kaczyński wykupił bilet do Egiptu. Wróci chyba dopiero wówczas, gdy tajne służby Burundi wykradną marszałka-prezydenta. Nie byłaby to, wbrew pozorom, największa tragedia. Największą byłoby wywiezienie z Polski nie tylko marszałka-prezydenta, ale również jego honorowego komitetu wyborczego. O premierze nawet nie wspominam, bo w przypadku jego uprowadzenia doszłoby zapewne do wojny światowej. A jeśli tym samym zagrożono (inna rzecz, że chyba trochę na wyrost) Burundi, gdyby pokusiła się o uprowadzenie marszałka-prezydenta? Czyżbym wyjaśnił nurtującą mnie przed chwilą zagadkę?

capa
O mnie capa

"Jestem jak harfa eolska, która wyda kilka pięknych dźwięków, ale nie zagra żadnej pieśni."

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Rozmaitości