capa capa
455
BLOG

"Tuhaj-bej rozserdywsia"

capa capa Rozmaitości Obserwuj notkę 3

Premier Tusk, który przejdzie do historii myśli politycznej jako twórca "polityki miłości", długo kochał wszystkich. Kochał ich miłością idealną, kochał na ogół z ogromną wzajemnością, kochał też bez wzajemności, ale kochał. Wciąż kochał. I tak kierował naszym państwem. Byśmy wszyscy rośli w dostatek i obrastali tłuszczem dobrobytu. Byśmy wyzbyli się uprzedzeń i stali się Utopią Miłości. Kochał, kochał, ale każda miłość ma swoje granice. Są sytuacje, które przerastają nawet tak idealne persony jak premier Tusk.

Premier Tusk przestał kochać tych (bo przecież nie powiemy, że przestał kochać wszystkich!), którzy permanentnie wykorzystywali jego bezinteresowną miłość. Przestał kochać opozycję. No, nie żeby przestał kochać całą opozycję, ale przestał kochać opozycję, która nie potrafi zachowywać się jak opozycja. Kto rzuci weń kamieniem? Nikt, bo jak świat światem nikt nie widział opozycji tak krytycznej wobec rządu. Jak może się rozwijać demokracja, gdy opozycja krytykuje? Opozycja powinna próbować rozumieć rządzących, powinna im kibicować, powinna tłumaczyć narodowi najważniejsze reformy rządowe. Nawet te, których nie ma, nawet te, których nigdy nie będzie. Tak wygląda prawdziwa demokracja.

Podczas gdy premier Tusk pozbawiony blichtru władzy (samochody, krawaty, marynarki, ba nawet rzecznik Graś odleciał w nieznane, nawet, w końcu co tam rzecznik Graś, nawet marszałek-prezydent nie podąża śladem premiera) stoi na wałach zasapany, z rozwianą fryzurą (tego trochę szkoda, rzecznik Graś mógł mu ją jednak zza kadru co jakiś czas przyczesywać), zapewne z tonami worków, które przeszły przez jego plecy, Kaczyński w białej koszuli i marynarce jeździ i krytykuje posunięcia rządu. Widział to ktoś? Lider opozycji, który krytykuje rząd, a sam nie nosi worków. Zabił więc premier w sobie część miłości i obwieścił, że jeśli opozycja nie chce pomóc, nie powinna się do niczego wtrącać. Wtrącając się bowiem, jedynie przeszkadza. Prawda, że logiczne to.

Przestał kochać premier, nie mogła nie przestać kochać minister Pitera. A że jest jeszcze bardziej elokwentna od premiera, co samo w sobie graniczy z cudem, wymyśliła aforyzm. Rzekła, że Kaczyński "źle się czuje, gdy nie krzyczy." Dotychczas na chwilę zakamuflował swoje skłonności, ale nie jest z żelaza, nie wytrzymał i dalejże krzyczeć na rząd. Niewiele się chyba pomylimy, obstawiając, że niebawem odezwie się w tej samej sprawie red. Wołek. Minister Pitera wyraźnie marnuje się na swoim stanowisku. Jej potencjał jest tak ogromny, że wprost przytłacza zadania, które nałożył na nią premier Tusk, chociaż znawcy mówili, że podobnym zadaniom nie sprostałoby nawet tysiąc atletów intelektu. Minister Pitera powinna zostać jednocześnie rzecznikiem rządu, medialnym doradcą premiera, jego ghostwriterem (o ile już nim nie jest) a może wręcz bodyguardem. Zakrzyczałaby każdego napastnika, na straganie także. Powinna też kierować sztabem wyborczym marszałka-prezydenta. Jej wypowiedź o tym, że wpadki marszałka-prezydenta świadczą o jego autentyczności, mogłaby otwierać Wielką Księgę Politycznych Bon Motów. A tak na marginesie, znając marszałka-prezydenta, wprost trudno sobie wyobrazić jego wpadki, gdyby był choć trochę mniej autentyczny.

capa
O mnie capa

"Jestem jak harfa eolska, która wyda kilka pięknych dźwięków, ale nie zagra żadnej pieśni."

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Rozmaitości