capa capa
41
BLOG

"Racjonalny prezydent"

capa capa Rozmaitości Obserwuj notkę 0

Głosów oburzenia, które wywołał wywiad posła Nowaka, nie podzielam. Głosy politowania - i owszem. Po co się oburzać? Czy można się oburzać na gibona, że chciałby zostać szympansem? Słowa posła Nowaka oddają jedynie nastroje panujące w sztabie marszałka-prezydenta. Oznaczają nie tylko gremialny powrót do dawnych praktyk (kto raz pierdnął w świątyni, nigdy nie uszanuje żadnej świętości), uwidaczniają przy okazji, że w szanse marszałka-prezydenta jego akolici wierzą w bardzo umiarkowany sposób. W końcu poza błaznami i osobami nadpobudliwymi są tam również ludzie widzący to samo, co wszyscy pozostali. Marszałka-prezydenta nie sposób pozostawić sam na sam z wyborcami, bo a nuż pomyli ich z mieszkańcami Burundi, zwyczajowe triki nie działają, agresja na razie również. Co pozostaje? Może już tylko posunięcie ostatniej szansy - powtórzenie wystąpienia poseł Sawickiej. Tuż przed ciszą wyborczą marszałek-prezydent rozpłacze się przed kamerami, skarżąc się, że przeciwnicy polityczni ukradli mu pas słucki, następnie zasłabnie, a stojąca w pobliżu karetka pogotowia (a może wręcz sanitariusze z noszami o krok za kamerzystami) na sygnale odwiezie go do kliniki rządowej. Tam odbędzie się konsylium lekarskie, które cudem ocuci marszałka-prezydenta, stwierdzając, że niecny uczynek wywołał u niego ostre zapalenie, "konkretnie" zapalenie odwieszonej od dawna dubeltówki.

O tym, że nastroje rzeczywiście nie są najlepsze, świadczy też wywiad przewodniczącego Schetyny, który tym razem zrezygnował z eksponowania swych talentów lekarskich. Były genetyk robił wprawdzie dobrą (raczej dobrotliwą) minę do takiej sobie gry, ale nawet on nie umiał wykrzesać z siebie entuzjastycznego nastroju przepytywany o szanse marszałka-prezydenta. Okazało się przy okazji, że jest "dobrą duszą sztabu wyborczego" marszałka-prezydenta. Boję się pomyśleć, kto jest tą złą duszą. Poza brakiem entuzjazmu były genetyk Schetyna nie zaskoczył. Potwierdził jedynie, że wszyscy bywalcy salonów telewizyjnych spośród grona zwolenników marszałka-prezydenta musieli zostać wcześniej poddani szkoleniu medialnemu. Czyżby szkoliła ich ta sama osoba, która ... cicho sza. Ale szkoleni musieli być na pewno. Mówią niemal dokładnie to samo. Były genetyk Schetyna, może dlatego, że ma mniej czasu, odrobił swoje zadanie nieco mniej starannie. Odpowiadając na pytanie o gafy marszałka-prezydenta (a tak na marginesie, czyżby "nasza" telewizja przestała być "naszą", skoro zadaje takie pytania?), stwierdził bowiem, że marszałek-prezydent jest "żywym kandydatem", "wypowiada się na każdy temat", stąd gafy. "Żywy kandydat, który wypowiada się na każdy temat"! Zabrzmiało tak, jakby były wicepremier chciał zaszkodzić marszałkowi-prezydentowi, ale to przecież niemożliwe. W ogóle tak jakoś były wicepremier nie mógł złapać odpowiedniego nastroju (minister Pitera, polonistka, o, to co innego, ta łapie w biegu), bo nijak nie mogłem pojąć, co ma na myśli, mówiąc, że w toczącej się kampanii "zaczynają się argumenty". Pojąłem natomiast, gdy stwierdził, że marszałek-prezydent byłby "racjonalnym prezydentem". To pojąłem bez trudu. Któż inny mógłby być "racjonalnym prezydentem", jeśli nie byłby nim marszałek-prezydent.

Za to w tej samej "naszej" telewizji minister Sikorski, za którym wszyscy strasznie się stęsknili, wypadł jak prawdziwy mąż stanu, czyli jak zawsze. Piszę to bez przymiotnika, bo tylko nienawistnicy (nie będę się powtarzał, mówiąc, jak określiłby ich red. Wołek) mówią "prawdziwy mąż stanu klęski żywiołowej". 

capa
O mnie capa

"Jestem jak harfa eolska, która wyda kilka pięknych dźwięków, ale nie zagra żadnej pieśni."

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości