capa capa
88
BLOG

Zalety kandydatów

capa capa Rozmaitości Obserwuj notkę 0

Zwykle dostrzegamy wszelkiego rodzaju niedostatki. Tacy jesteśmy. Nie wszyscy, to prawda, ale ci, którzy niczego nie pojęli z polityki miłości czy wcześniej z polityki wczechwiedzy (tak, tak, była kiedyś taka - niemal przewodnia siła narodu - która podobne hasło, odnosząc je zresztą do siebie, popularyzowała). Każdy ma jakieś zalety. Każdy powinien zalety innych dostrzegać. I cieszyć się, że inni też mają zalety. Suma tych zalet - to byłby idealny prezydent! Jeśli jednak nie sposób ich zsumować w jednej osobie, dostrzegajmy zalety poszczególnych kandydatów. Bądźmy Europejczykami. Dostrzegając je, dokonamy właściwego, jedynie słusznego wyboru.

Najwięcej zalet ma, oczywiście, marszałek-prezydent. Nie wiem, dlaczego tak się dzieje, stwierdzam fakt. Poseł Nowak nie umie ich jeszcze wszystkich ukazać (objawić?), ale jeśli tylko mu to ktoś podpowie, marszałek-prezydent ukaże się w najjaśniejszym świetle. Światło nie powinno tkwić pod korcem. Mógłby to uczynić sam marszałek-prezydent, ale jest zbyt skromnym człowiekiem (kto o tym nie wiedział wcześniej, został niedawno oświecony przez byłego wicepremiera Schetynę).

Andrzej Olechowski, jako jedyny spośród wszystkich kandydatów, włada największą ilością języków. Nie wypada zaprzeczać, skoro potwierdza to Dariusz Rosati, który widocznie zna te same języki, co kandydat Olechowski, bo w przeciwnym razie jak mógłby je wszystkie rozpoznać. Znajomość języków (szczególnie wielu języków) jest ogromną zaletą prezydenta. W godzinach wolnych od urzędowania (a wiemy od premiera Tuska, że poza oglądaniem żyrandoli, ewentualnie kontrolowniem, by nie pospadały, polski prezydent nie ma nic więcej do roboty) mógłby taki prezydent dorabiać sobie jako tłumacz przysięgły. Nie tylko znajomość języków wyróżnia Andrzeja Olechowskiego spośród pozostałych kandydatów. Wyróżnia go również wzrost, jest bowiem kandydatem zdecydowanie najwyższym. W pałacu mogłoby się to przydać. Podczas odkurzania żyrandoli  mogłyby wypoczywać drabiny. 

Kandydata Ziętka popiera Noam Chomsky. Jakże głupio muszą się czuć pozostali kandydaci. Uspokajam ich jednak. Naprawdę bać powinni się dopiero, kiedy okaże się, że kandydata Ziętka popiera również Kropotkin. Jeśli sztab mający największe doświadczenia w korzystaniu z Wikipedii trochę w niej poszpera, będzie się mógł bać jeszcze bardziej. Kandydat Ziętek, jako jedyny (chyba, że marszałek-prezydent ma w zanadrzu podobne rozwiązanie, ale go na razie nie ujawnia) proponuje budownictwo mieszkaniowe z wielkiej płyty. Tę propozycję warto przemyśleć, warto ją też modyfikować. Rząd mógłby, korzystając z dobrego wzorca, zaproponować budowę autostrad z kartonów. Jestem pewien, że miałby szansę zdążyć na EURO 2012.

W o wiele trudniejszej sutuacji jest Kornel Morawiecki, bo cokolwiek by nie powiedział, poseł Nowak mógłby stwierdzić, że nic o nim nie wie. 

Andrzej Lepper zna pana Tymochowicza, co zwalnia go z obowiązku posiadania innych zalet, gdyby ich, rzecz jasna, nie posiadał.

Kandydatowi Napieralskiemu udało się, jako jedynemu, połączyć tradycję z nowoczesnością. Muzycznie jest nowoczesny, a w głoszonym w spotach manifeście jak najbardziej konserwatywny. Gdyby miał do dyspozycji kilka godzin, kilka godzin wygłaszałby swoje poglądy na świat, Polskę, rodzinę itd.

Janusz Korwin-Mikke może się pochwalić konsekwencją, ale cóż z tego, skoro na pewno nie będzie na niego głosować Magdalena Środa. Bez głosu Magdaleny Środy marnie widzę jego szanse na II turę.

Marek Jurek ma wiele zalet, ale więcej szans miałby w II turze.

W przeciwieństwie do kandydata Napieralskiego kandydat Pawlak stawia na nowoczesność. Wyłącznie na nowoczesność. Ma szanse. Może odebrać sporo głosów wielkomiejskiemu elektoratowi marszałka-prezydenta, który aż tak nowoczesny nie jest.  Za to marszałek-prezydent może zgarnąć całą wieś. Podpowiadam przy okazji posłowi Nowakowi, żeby w tej sytuacji wysyłał autokary wyborcze na wieś. Jeśli chłopi przypomną sobie kolektywizację, szanse marszałka-prezydenta wzrosną. W podróż radzę też wysłać (w roli elokwentnego przewodnika) minister Piterę. Gospodynie wiejskie wprost za nią przepadają. Miejskie również, ale wiejskie bardziej.

Kandydat Kaczyński nie ma żadnych zalet, o czym słyszymy bez przerwy i zdołaliśmy to przyjąć do wiadomości. W ogóle jest w fatalnej sytuacji, bo gdy sadził dęby, marszałek-prezydent, jak zwykle błyskotliwie, przypomniał, że chyba Kaczyński nie sadził Bartka. Ten dowcip w Burundi wywołał huragan śmiechu.

A mnie najbardziej jest żal, że swoją kandydaturę wycofał Tomasz Nałęcz. Mieć tyle zalet, co Obama, i nie startować, to gorzej niż zbrodnia, to błąd. Socjaldemokratyczny błąd.      

capa
O mnie capa

"Jestem jak harfa eolska, która wyda kilka pięknych dźwięków, ale nie zagra żadnej pieśni."

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości