capa capa
62
BLOG

Ręka, która nie drży

capa capa Rozmaitości Obserwuj notkę 1

Na finiszu kampanii wyborczej marszałek-prezydent i poseł Nowak, jego partner w opowiadaniu dowcipów, ponownie doszli do wniosku, że powaga jest mało nowoczesna. Marszałek-prezydent pofatygował się przeto na Kongres Kobiet, co już samo w sobie było przedsięwzięciem prawdziwie kabaretowym. Gdyby organizowano, rzecz jasna odpowiednio nagłaśniany medialnie, Kongres Zużytych Uszczelek marszałek-prezydent i tam zdołałby dotrzeć. A nawet obiecać, że jako prezydent podpisze ustawę zrównującą zużyte uszczelki z uszczelkami, które jeszcze nie zdążyły się zużyć. Zrównującą oczywiście w stosunku 11 do 89, czyli w pełni parytetowo. Ręka by mu nie zadrżała, tak biegła jest w pisaniu, jak ongiś biegła była w trzymaniu dubeltówki. Biedna dubeltówka, pozwólmy sobie na dygresję, dubeltówka, która musi wisieć na ścianie. Gdyby czytała Czechowa, na pewno w nieoczekiwanym momencie by wystrzeliła, ale trudno posądzić dubeltówkę marszałka-prezydenta o czytanie Czechowa, więc pewnie nigdy już, nieszczęśnica, nie wystrzeli.

Marszałek-prezydent, którego największą wadą, jak sam nieskromnie przyznał, jest płeć, mógłby podpisywać jako prezydent wszystko. A jego główny konkurent, o czym z kolei przypomniał Wielki Mamamuszi (a ja przypominam, że od mniej więcej trzech lat Wielki Mamamuszi nie potrafi się powstrzymać przed mówieniem, podobnie jak marszałek-prezydent przed opowiadaniem dowcipów), wszystko zawsze niszczył, widocznie więc niczego nie będzie podpisywać. Nie jest to ostatnia wada Kaczyńskiego. Jeszcze by tego brakowało!  Przede wszystkim nie pojawił się na Kongresie Kobiet. Szowinista jeden! Wcale bym się nie zdziwił, gdyby już wkrótce poseł Nowak dowcipnie stwierdził, że Kaczyński nie został puszczony przez swoich podopiecznych, którzy obawiali się, że w przeciwnym razie mógłby wszystkie zgromadzone tam damy zjeść. Jeśli wszystkie, to mógłby też zjeść panie Paradowską i Krzywonos. Nie wiem, jak smakowałaby pani Krzywonos, ale pani Paradowska, oj, pani Paradowska smakowałaby zapewne jak raki w sosie pomidorowym. 

Sztab Kaczyńskiego, oczywiście, popełnił straszliwy, niewybaczalny błąd. Wiadomo przecież, że głosy kobiet zadecydują o wszystkim, a wszystkie nasze kobiety są wszak feministkami. Poseł Nowak znów był bystrzejszy. Zwłaszcza że kobiety zgromadzone na Kongresie Kobiet są tak bardzo życzliwe dla każdego kandydata. I wcale nie lubią stawiać niewygodnych pytań. Mogły przecież zapytać marszałka-prezydenta, czy żeby uwiarygodnić swoją wśród nich obecność, byłby skłonny porzucić żonę i resztę życia spędzić u boku jednej z feministek? Wiadomo, u boku, ale w wolnym związku. Na przykład z Magdaleną Środą. Mógłby i z inną, ale marszałkowi-prezydentowi nie wypadałoby przecież oferować partnerki odbiegającej od niego. Musiałaby być wymowna, inteligentna, w ogóle musiałaby być najlepsza. Słowem, pani Magdalena Środa byłaby w sam raz. Taka propozycja jednak nie padła. Właściwie nie rozumiem, dlaczego nie padła. Marszałkowi-prezydentowi na pewno nie zadrżałaby ani ręka, ani noga, ani nawet głowa i zapewne w dowcipnych słowach wyraziłby zgodę na propozycję.

Głosujcie na marszałka-prezydenta! Gdy wygra, nie zadrży mu ręka, by podpisać konstytucję, która zlikwiduje wszelkie wybory. Bo tak naprawdę będą niepotrzebne. Idealną partię już mamy, idealnego przywódcę partii, w dodatku umiejącego mówić prozą, również, a jeśli do tego dołączy idealny prezydent, wszystkim nam będzie się żyło jak w raju. Polski wzorzec zapewne przyjmie wówczas Burundi, gdzie nowym ambasadorem może zostać Władysław Bartoszewski. Idealny (jakże mogłoby być inaczej!) kandydat do reprezentowania nas w Burundi.         

capa
O mnie capa

"Jestem jak harfa eolska, która wyda kilka pięknych dźwięków, ale nie zagra żadnej pieśni."

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Rozmaitości