capa capa
56
BLOG

Tyle hałasu o żyrandol

capa capa Rozmaitości Obserwuj notkę 0

Pan premier, nasz Wielki Mamamuszi, który w biegłości politycznej prześcigać miał nawet Albina Siwaka, okazał się wyłącznie pompowanym przez sondaże dyletantem. Problem żyrandola, niby mało znaczący, stał się dowodem ukazującym zdolności pana premiera w całej okazałości. Jeśli i dziś dostrzega to i pamięta Monika Olejnik (chyba, że jej to ktoś przypomniał i wytłumaczył), najlepiej świadczy o skali problemu. Intelektualne sepuku pana premiera i niesłabnące sukcesy marszałka-prezydenta, który wprawdzie cały czas idzie "środkiem drogi", ale nie dostrzega, że jest to marsz w przeciwnym kierunku, wymogły na Wielkim Mamamuszim zmiany. Już nie kocha, już nie rozwiera ramion do braterskiego uścisku, już się wyłącznie nie  uśmiecha, ale zmuszony był pokazać, jak to mówili mało mu życzliwi, "wilcze oczy". 

Pół biedy, gdy wchodzi w ścianę zwyczajną argumentacją antypisowską. To powinni mu jego zwolennicy wybaczyć, wszak na taki odbiór są nastawieni, ale gdy złość i zła krew przechodzi w śmieszność, ktoś powinien panu premierowi podpowiedzieć, że guma naciągnięta zbyt mocno w końcu się zrywa. Co jest bowiem w mniemaniu pana premiera wielkim (największym?) grzechem Kaczyńskiego? To, że nigdy nie pracował jako robotnik, a więc nie rozumie tych, którym obiecuje złote góry. No, no, no... Cóż za brawura! Przecież podobno zwolennicy PO to ludzie w jakiś szczególny sposób tknięci przez Boga, zwłaszcza ta wykształcona, a więc o lata świetlne odległa od jakiejkolwiek pracy fizycznej, część. A może nie mam racji, może pan premier wcale nie popełnia ośmieszającej go gafy, może on po prostu testuje swoich wyborców? Jeśli przełkną coś takiego, przełkną następne impertynencje i będą ocierać twarz z kropel deszczu, choć to wcale nie będzie deszcz.

Jeśli Wielki Mamamuszi nie liczy się z "elitą", to bez szans są wyborcy nieelitarni. Czy zaplecze intelektualne pana premiera naprawdę uważa, że chodzi o idiotów, którym można wmówić obraz Kaczyńskiego obojętnego na ich bolączki, Kaczyńskiego dążącego wyłącznie do władzy i dalekiego od chęci pomagania komukolwiek? Czy to zaplecze intelektualne naprawdę myśli, że ludzie uwierzą w koszałki opałki serwowane im podczas całej kampanii i debat, że uwierzą w rząd, który jest św. Mikołajem?  Nawet, jeśli tak jest rzeczywiście, każde pokłady złóż kiedyś się wyczerpują. No, chyba, że doradcy pana premiera przekonali go, że jest drugim Fidelem i będzie rządził, dopóki starczy sił? 

A skoro hamulce zawodzą pana premiera, cóż mówić o drugim garniturze. Szef MSZ-u błyszczy dowcipem o Moczarze i uświadamia, że Kaczyński zdradzi każdą ideę i każdego polityka, byle dorwać się do władzy. Czy choć jeden ze słuchaczy tych słów zdobył się na ironiczny uśmiech? Może, ale bardziej chce mi się wierzyć, że co bystrzejsi powiedzieli do siebie w myślach: tak trzymać. Fryderyk II, daleki przecież od ideału, miał, jak sądzę, o wiele większą klasę, gdy o ludziach pokroju Sikorskiego mówił... Kto ciekaw, niech sam sprawdzi.

No i wreszcie "towarzysze podróży", tej podróży nieświadomie odbywanej przez marszałka-prezydenta w odwrotnym kierunku. O nobliście nie ma sensu mówić, zbyt proste to zadanie dla każdego obserwatora. Waldemar Kuczyński wieszczy: Kaczyński zrobi wszystko, "by III RP kulała, na co się tylko da". Niby inteligentny człowiek, a nie wie, że od tego typu schorzeń są ortopedzi, którzy mogą pomóc, panika jest więc nieuzasadniona. Na wszystko są lekarstwa, trzeba je tylko regularnie zażywać. Są środki zwalczające reumatyzm, łupież, odciski, wynaleziono nawet lekarstwa na różnego rodzaju psychozy. Wystarczy odpowiednio dobrana dawka. Nie wytrzymała też, tak na ogół wyważona, Monika Olejnik. Nie wytrzymała i opublikowała w GW (też wyważonej). Sęk w tym, że choć sobie nie przerywała, wyszło tak, jakby sobie bez przerwy jednak przerywała. Pomyliła GW z "naszą" telewizją, czy jak? Starzy ludzie mawiają: są ciężary, których się nie podnosi. Starych ludzi nieraz warto słuchać. Na patos, który nigdy nie był mu obcy, zdobył się Leszek Moczulski, waląc na odlew "obrotowym antykomunizmem" Kaczyńskiego. W poprzednim zdaniu zastrzegłem się słowem "nieraz" - warto pamiętać, że nie ma reguł bez wyjątków. Mógłbym jeszcze wspomnieć o Wojciechu Najmniejszym, ale mi się nie chce.

Tylu ludzi traci głowy z powodu jednego żyrandola. Co za czasy! Jeden tylko marszałek-prezydent nie traci głowy. Poseł Nowak miał mu powiedzieć, że w pałacu jest więcej żyrandoli. Takie bzdury rozgłaszają jednak chorzy z nienawiści pisowcy. Marszałek-prezydent sam dokonał obliczeń.    

capa
O mnie capa

"Jestem jak harfa eolska, która wyda kilka pięknych dźwięków, ale nie zagra żadnej pieśni."

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości