598 obserwujących
693 notki
3861k odsłon
5057 odsłon

CZEGO SIĘ BOI BRONISŁAW K.? – (4)

Wykop Skomentuj82

Dwa miesiące później Komorowski pozbył się również wiceministra Lipki. Zastosowano niemal klasyczną prowokację z udziałem mediów. Jako pretekst wykorzystano spotkanie Lipki z kadrą i pracownikami wojska w Grudziądzu. Lokalna prasa przytaczała rzekomo barwne wypowiedzi wiceministra, zarzucając mu, że się spóźnił, był nieprzygotowany i czuć było odeń alkohol. Sam Lipka przyznał, że na wcześniejszym spotkaniu jubileuszowym w 3. Flotylli Okrętów w Gdyni wypił pożegnalny toast. To wystarczyło, by Komorowski zażądał natychmiastowej dymisji wiceministra, zapowiadając, że jeśli Lipka sam "nie wyciągnie wniosków z zaistniałej sytuacji", wystąpi do premiera o jego zdymisjonowanie. Pod koniec marca 2001 roku Lipka podał się do dymisji, którą premier Buzek natychmiast podpisał.

W ten sposób pozbyto się osób, których reformatorskie pomysły mogły zagrozić interesom generalskiego lobby. Nie trzeba dodawać, że pod kierunkiem protegowanego ministra Komorowskiego – gen. Smólskiego nie dokonano żadnej, znaczącej reformy szkolnictwa.

O gen. Smólskim – radcy ministra Komorowskiego pisałem już w części III cyklu, przypominając, iż nigdy nie została wyjaśniona jego rola w realizacji programu HUZAR i zakupu rakiety NDT, w czasach gdy był dyrektorem departamentu rozwoju i wdrożeń MON. Nie wyjaśniono również jego udziału w organizowaniu przetargu na zakup samolotu wielozadaniowego. W latach 90. Smólski został zdymisjonowany z MON, z powodu raportu NIK, w którym bardzo negatywnie oceniono rolę generała. Wkrótce potem minister ON Onyszkiewicz awansował go jednak na stanowisko radcy ministra. Po objęciu władzy w MON przez SLD, mając w pamięci niepochlebne opinie organu SLD „Trybuny”( przytoczone w części III), generał Smólski zaczął ponoć przezornie pakować radcowskie walizki. Jednak „siły stojące za generałem” – jak pisał Krzysztof Borowiak sprawiły, że Smólski otrzymał ponownie nominację na stanowisko radcy ministra, tym razem od ministra Szmajdzińskiego.

Jakie to „siły stojące za generałem”, można próbować się domyśleć, choćby na podstawie publikacji tzw. „białej księgi MON” z lipca 2001 roku, której autorem był gen. Bogusław Smólski. Opracowanie to miało przedstawiać stan polskiej armii i wskazywać na kierunki przyszłych reform. Rzeczpospolita tak pisała wówczas o uroczystej prezentacji „księgi” z udziałem ministra Komorowskiego : „Prawda jest przygnębiająca: w zeszłym roku na nowe uzbrojenie armia wydała co dziesiątą złotówkę, co druga szła na pensje i inne świadczenia dla kadry i pracowników resortowych. Z taką strukturą budżetu nie da się dołączyć do grona natowskich liderów. [...]

- Liczę, że przyjdzie czas, kiedy zaproponujemy może ryzykowną, ale własną drogę gwarantującą przetrwanie i rozwój - mówił autor księgi generał Bogusław Smólski. Nie wyjaśnił, dlaczego w przedstawionej w "Białej księdze" strukturze MON zabrakło Wojskowych Służb Informacyjnych, o których ostatnio znów głośno.

W czasie prezentacji nie było również mowy o 89 milionach złotych, które przeznaczone na zakontraktowane nowoczesne systemy bezpiecznego lądowania, z powodu kłopotów z negocjowaniem offsetu, wracają z depozytu MON do państwowej kasy. Resortowy Departament Kontroli ma wyjaśnić okoliczności niezrealizowania umowy i niewykonania tym samym zobowiązań wobec NATO. Szef MON bagatelizował wczoraj ten problem, czekały go bowiem znacznie ważniejsze rozmowy na temat ewentualnych cięć budżetowych. Zmniejszenie środków na obronę narodową może zagrozić ambitnym planom reformowania całej armii w tym roku”.

Gdyby ktoś chciał dociekać przyczyn pozbycia się z MON Borowiaka i Lipki oraz związków tej decyzji ze sprawą Fundacji Pro Civili, powinien zwrócić uwagę na to, co działo się wówczas w Wojskowej Akademii Technicznej.

Sytuacja tej uczelni była dramatyczna. Przypomnę, że w lipcu 1999 roku Prokuratura Rejonowa w Warszawie przy współudziale Zarządu Ochrony Interesów Ekonomicznych UOP wszczęła śledztwo, w trakcie którego „potwierdzono istnienie przestępczych mechanizmów na WAT przy udziale szeregu podmiotów gospodarczych, z uczelni tej nielegalnie wyprowadzono 381.962.568 zł”.

Wbrew twierdzeniom Komorowskiego, jakoby „aferę fundacji Pro Civili rozpracowały same WSI za czasów gen. Rusaka, a w 2000 roku, kiedy kierowałem MON, sprawa została skierowana do prokuratury i znalazła finał w sądzie” –powodem wszczęcia śledztwa były ustalenia Urzędu Kontroli Skarbowej, który następnie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa powiadomił prokuraturę.

W Raporcie z Weryfikacji WSI możemy przeczytać, że „Mimo złej sytuacji finansowej uczelni kierownictwo WAT nie podejmowało działań zaradczych. Nie wykazywało inicjatywy w celu wyzbycia się przez WAT udziałów w spółkach prawa handlowego, których działalność gospodarcza była niedochodowa lub przynosiła straty. Marginalizowany był fakt, że przedmiot działalności tych spółek był często całkowicie rozbieżny z zadaniami wyższej uczelni wojskowej (świadczenie usług ubezpieczeniowych, handel ropą naftową, hotelarstwo…).[...] Katastrofalna sytuacja finansowa WAT pogłębiła się, gdy funkcję Komendanta WAT pełnił gen. dyw. Andrzej Ameljańczyk. To właśnie gen. Ameljańczyk dawał przyzwolenie na podpisywanie w imieniu WAT umów pożyczek z prywatnymi inwestorami bądź udzielanie pożyczek prywatnym inwestorom, inwestowaniu w przedsięwzięcia gospodarcze z góry obliczone na straty. Prowadzona za jego kadencji polityka finansowa WAT rażąco naruszała przepisy regulujące gospodarkę finansową jednostek budżetowych.”

Wykop Skomentuj82
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale