598 obserwujących
693 notki
3871k odsłon
1911 odsłon

POLITYCZNA AGENTURA WPŁYWU (6) - WRÓG WEWNĘTRZNY

Wykop Skomentuj86

„Problem bezpieczeństwa państwa nie sprowadza się do tajemnic wojskowych, do walk wywiadów i kontrwywiadów, ochrony granicy państwa, jego sieci telekomunikacyjnych, gotowości bojowej wojska i innych kwestii tego rodzaju. Powiedziałbym nawet, iż w aktualnej sytuacji sprawy te - choć oczywiście ważne - nie są pierwszoplanowe. Taki charakter mają natomiast liczne kwestie związane ze sprawnością całości mechanizmu państwowego: płynność podejmowania decyzji, stopień podatności służb państwowych na korupcję i rozmaitego rodzaju inspiracje (np. w zakresie tworzenia prawa) ze strony sił obcych, sprawność aparatu ścigania, stopień podatności instytucji finansowych państwa na zakłócenia mogące zdestabilizować np. płynność obiegu pieniądza, warunki wiarygodności instytucji państwa na forum międzynarodowym i sporo innych zagadnień.

Sądzę, iż w ostatecznym rozrachunku jest to przede wszystkim kwestia praworządności, zdolności państwa do realizacji jego zadań ogólnopublicznych. Problem bezpieczeństwa państwa to problem niedopuszczenia do tego, by jego instytucje stały się łupem jakichkolwiek sił i ugrupowań konstytucyjnie nieuprawnionych” – autor tych słów, profesor Andrzej Zybertowicz, napisał je przed 15 laty. Gdy czytamy je dziś, możemy stwierdzić, że nie straciły na aktualności. Z tej trafnej diagnozy prof. Zybertowicza wynika, że kwestii bezpieczeństwa państwa nie można sprowadzać wyłącznie do zdarzeń spektakularnych, związanych z militarnym potencjałem państwa, a warto spojrzeć na nie z perspektywy funkcjonalności całego mechanizmu państwowego, a szczególnie tych procesów, które pozostają zwykle ukryte przed wzrokiem społeczeństwa. To właśnie na tym obszarze – styku polityki z różnymi grupami interesów i ich oddziaływaniu na struktury państwa, rozgrywa się faktycznie kwestia bezpieczeństwa. Upraszczając nieco można powiedzieć, że bezpieczne państwo to takie, które wykonuje swoje zadania względem obywateli, czyli chroni ich bezpieczeństwo, niezależnie od politycznej koniunktury lub politycznej przynależności osób, odpowiedzialnych za to bezpieczeństwo. Bezpieczne państwo to takie, które kwestie praworządności stawia przed interesem partii, organizacji lub grupy interesu – kierując się wyłącznie literą prawa i dobrem obywateli. Na zasadzie antonimii znaczeń, łatwo można stwierdzić, że państwo, którego struktury i mechanizmy działania są podporządkowane partii rządzącej lub grupie interesu, który ta partia reprezentuje – nie jest państwem bezpiecznym.

W tym właśnie obszarze, o którym przed 15 laty mówił prof. Zybertowicz, pisząc o problemach bezpieczeństwa, działa polityczna agentura wpływu. Jeśli ma być skuteczna i wypełniać swoje zadania - czyli dezintegrować państwo lub dezinformować społeczeństwo, musi być ulokowana w miejscu do tego zadania adekwatnym.

Jak zawracałem już na to uwagę, agent wpływu politycznego nigdy nie działa w pojedynkę. Zawsze funkcjonuje w określonym systemie zależności i powiązań, powstałych z racji pełnionych obowiązków, prywatnych koneksji czy znajomości. Ten system może również przyjmować formy instytucjonalne, jak organizacje, stowarzyszenia czy partie polityczne. W tym znaczeniu, agentura wpływu staje się pewnym pojęciem umownym, oznaczającym bardziej system politycznej kontroli, niż konkretną osobę. Zawsze, bowiem, celem będzie przejęcie kontroli nad strukturami państwa lub jego prerogatywami, jak stanowienie i wykonywanie prawa, kształtowanie polityki bieżącej (wewnętrznej i międzynarodowej), funkcjonowanie rynku medialnego. Wiemy jednak, że nie sposób konkretnych, jednostkowych działań przypisać „systemowi politycznej kontroli”, skoro dokonują ich określone i identyfikowalne jednostki.

Ludzie, których nazwiska wymieniłem w tekście POLITYCZNA AGENTURA WPŁYWU (4)- PARTIA INTERESU, pisząc o powstaniu Kongresu Liberalno – Demokratycznego, doskonale wpisują się w ten schemat. Choć sami nie zajmowali pierwszych miejsc w polityce i nie angażowali się w bezpośrednie działania „na pierwszej linii”, potrafili inspirować, stymulować lub wspierać finansowo powstanie partii politycznej. Ich działanie „w cieniu” polityki, na styku służb, biznesu, kontaktów środowiskowych było na tyle skuteczne, że zaowocowało powstaniem partii politycznej, która bardzo szybko okazała się reprezentantem określonego środowiska, przez jednych nazywanego „liberałami”, przez innych „aferałami”. Nie przypadkiem KLD była partią ludzi młodych, ambitnych, żądnych sukcesów i kariery – czyli takich, którymi dość łatwo manipulować, ukierunkowując ich dążenia przy pomocy ogólnie znanych mechanizmów politycznej „korupcji”. Stanowiska rządowe i związany z nimi system przywilejów, dostęp do „salonów” i „autorytetów”, propozycje biznesowe – to tylko niektóre z przydatnych narzędzi.W doskonałym opracowaniu Ryszarda Świętka, na temat agentury wpływu czytamy:

Wykop Skomentuj86
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale