oświecenie wobec polityki oświecenie wobec polityki
385
BLOG

Przebiegi lekcji

oświecenie wobec polityki oświecenie wobec polityki Nauka Obserwuj temat Obserwuj notkę 0

Tutaj postaram się bardziej obrazowo, kompleksowo przedstawić na czym polega ta nieefektywność standardowej szkolnej nauki o której mówiłem wcześniej w na tej stronie:

Te relacje są dokładnie oparte na moich doświadczeniach, tak wyglądały lekcje które miałem w szkole, ale chyba każdy zauważy u siebie podobne przypadki. Zaznaczam, że chodziłem jeszcze do renomowanego, na wysokim poziomie liceum, większość miała w gimnazjum czerwone paski, w większości szkół ten obraz byłby jeszcze gorszy.

 

MATEMATYKA:

Przykładowy temat: „Reguła mnożenia”

 

Tutaj muszę przyznać że trochę słabo jest to wytłumaczone, powinno być dopisane „jak pierwsza jest rzucona jedynka to mamy 6 możliwości, 1 i 1, 1 i 2, 1 i 3, itd., tak samo jak dwójka to też sześć, 2 i1, 2 i2, 2 i 3 itd. , tak samo jak najpierw wyrzucimy 3,4,5, czy 6, dlatego wychodzi 6x6 możliwych wyników.

Ale to nie jest problem bo nawet poniżej przeciętnie ogarnięty człowiek potrafi to w chwilę wszystko zrozumieć z następnego ćwiczenia i reguły na niebieskim tle:

 

Tak więc w Ćw. 1 liter (zbiór A) jest 26, cyfr 9 (zbiór B) , więc 26x9=234

Już w ten moment ogarnęliśmy już w dużej mierze ten temat, ale idziemy dalej,.

 

 

ćwiczenie 2

Tu też NAPRAWDĘ nawet mało ogarnięty w paręnaście sekund to wyliczy-w przykładzie a) liczby pierwsze mniejsze od 10 to 1,3,5,7, mniejsze od 20 1,3,5,7,11,13,17,19, 4 cyfry razy te 8 cyfr=32 możliwości, w przykładzie b też odpowiednio mnożymy.

Dalej, ten przykład też muszę przyznać że nauczyciel lepiej to wytłumaczył niż jest w podręczniku, ale nie dlatego że samonauka ogólnie jest gorsza, tylko ten akurat podręcznik jest źle zrobiony.

 

Powinno być tak.

I w takiej wersji to błyskawicznie byśmy to ogarnęli, chociaż tak też jest dla większości bardzo łatwo.

Tu muszę przyznać, że pani w klasie dużo lepiej to przedstawiła na tablicy w postaci takich "kratek".

Stworzyłem ten artykuł tak właśnie koordynując to co jest w podręczniku i jak to jest tłumaczone w klasie, i teraz te 2 formy łączę w takich porządnie wytłumaczonym, a nie suchym zadaniu, tak jak pani to pokazała na tablicy.

Ćw.4

Ile jest możliwości gdy za pierwszym razem wyrzucono nieparzystą liczbę, a za drugim mniejszą od 4.

No to wiadomo nieparzystych oczek może być 3, mniejszych od 4 też 3, 3x3 to 9 :) Jupi!

Ćw. 5

2 razy rzucamy monetą i raz rzucamy kostką i oczek ma być więcej niż 4. Ile jest takich możliwych wyników.

Widzimy, może być orzel lub reszka (2 możliwości) potem znów orzeł lub reszka (2 możliwości), oczka to 5 albo 6 (2 możliwości) więc 2 razy 2 razy 2 to się równa? Osiem! Jeeeest....

Prawda że proste? Dalsze zadania są już praktycznie takie same jak te ćwiczenia. W ile czasu można to ogarnąć? 5-10 minut?

 

W szkole nam to zajęło... 2 godziny lekcyjne + zadania domowe!

Dlaczego tak długo?

Po kolei.

Na początku takie pierdoły jak czekanie na nauczyciela, rozsiadanie się, zapisywanie tematu, sprawdzanie obecności.

Wtedy nauczyciel wygłasza jakiś tam monolog podczas gdy z podręcznika od razu widać o co z tym wszystkim chodzi.

Wtedy rozrysowuje to co było w podręczniku na tablicy tamtą tablice z liczbami, 1,1 2,1 3,1 4,1 5,1 6,1 7,1 iii tak dalej, i cała klasa musi to przepisać do zeszytu. Przepisujesz i czeekasz, aż wszyscy przepiszą.

I wtedy wyjaśnia na czym to polega i to potworne „czy wszyscy rozumieją?” taaak, taaak, rozumiemy... Dobra, to zrobimy sobie takie ćwiczenie. Otwórzcie podręczniki na stronie czterdziestej piątej (jaakiej, jakiej? Odgłosy. Czterdziestej piątej! Aha). Czekamy czekamy. Czy wszyscy już otworzyli? Taaak, taaak. Ja pier,  NA WSZYSTKO TUTAJ TRZEBA CZEKAĆ AŻ CAŁA KLASA ZROBI podczas gdy samemu to cały czas robisz najszybciej jak ty możesz, nie czekając na nikogo.

No i przeczytajmy sobie to zadanie. No, ty przeczytaj. „Koood, sklaaada się z jednej litery aa-lfabetu...” duka choć samemu w myślach (tak samo jak i jemu w myślach) można przeczytać dużo szybciej. Jedni się skupiają, drudzy nie, inni mają to totalnie w dupie, co mnie dekoncentruje.

No i jak to zrobimy? Pytanie do klasy. Cisza, czekamy, wszyscy się wstydzą zgłosić, aż ktoś wyskakuje z ideą żeby to kur*a pomnożyć.

No właśnie! Mówi nauczyciel i gada monolog o tej regule mnożenia, kiedy można to ogarnąć z tej regułki na niebieskim tle w podręczniku w parenaście sekund.

No to teraz przepiszemy to sobie do zeszytu. Nooo nie noooo ja ppi... ndole! A normalnie to już to stosowałem w praktyce i ćwiczyłem. To caała klasa wiadomo przepisuje, nauczyciel jeszcze dyktuje bo kur*a nie wszyscy mają podręczniki. „Jeśli zbiór A ma m elementów...” czekamy czekamy. No.

„A zbiór B ma n elementów” czekamy, CZEKAMY „to liczba różnych par x i igrek” aaa pier...

To teraz zróbmy ćwiczenie pierwsze. Robisz robisz i... czekasz, aż wszyscy zrobią. Wszyscy mają? To podejdź do tablicy. I znoowu tracisz czas i się gapisz jak pisze to na tablicy. I teraz zróbmy przykład b... I tak samo.

I tak samo zróbmy przykład n-ty, zróbmy ćwiczenie n-te... Tak samo to się wszystko przeciąga i tak samo cały czas tracimy czas i efektywność. Zanim oni przerobią cały ten dział to minie kilka tygodni, a wg tej pierwszej przedstawionej wersji nauki można to w godzinkę-dwie jednym haustem przerobić i ogarnąć.

Samemu po prostu robisz to raz dwa w swoim tempie, jak się bardziej skoncentrujesz robisz to szybciej, jak serio się za to weźmiesz to jeszcze szybciej, rozwijasz swoją prędkość. A tam zanim tę prędkość rozwiniesz to już przerywasz i czekasz na reszte. Rozwinięcie prędkości nie jest możliwe-robisz w tempie całej klasy.

A tak to robisz tak jak klasa to robi, ktoś musi przeczytać, wtedy ktoś musi podejść, wyrysować to na tablicy dużą „czcionką”, jest trochę speszony-a to zajmuje dużo dłużej niż samemu w zeszycie długopisem . Taki jeden przykład to samemu zrobisz 3-4 razy szybciej. Takich 10 przykładów to też 3-4 razy szybciej, i tak samo cały materiał. Tak samemu to ogarnięcie tak całego podręcznika może zająć paręnaście godzin. A tu to zajmuje cały rok 5 godzin tygodniowo!

Że przesadzam? To sam spróbuj, a zobaczysz jak to jest efektywniej.

Na początku może być ciężko, bo szkoła od początku nas przyzwyczaja do takiego kretyńskiego sposobu nauki, ale zmieni się to po krótkiej chwili.

Tutaj pokazane jak jak efektywniejsze jest uczenie się tych zadań które są dobrze wytłumaczone w podręczniku, niestety gorzej jest przy bardziej skomplikowanych zadaniach gdzie nie ma nawet żadnego opisu jak takie rozwiązywać. Ale na to jest prosty sposób-jeśli zadania nie można ogarnąć z podręcznika zaznaczasz go, a potem dopytujesz się kolegi dobrego z matmy.


To wszystko nie jest wina samonauki czy podręczników ogólnie, tylko tego że te które akurat posiadamy są debilnie zrobione.

 

 

FIZYKA

Temat: soczewki

W SZKOLE:

Pierdoły jak zwykle, tyle że tutaj szczególnie czas się traci na te głupie odpytywania.

Pani mówi i rysuje na tablicy co to jest soczewka skupiająca i wypukła, to ja rozumiem, ładnie piszę w zeszycie.

Wtedy rysuje jak promienie przechodzą przez soczewkę, przepisuję. Pani mówi „obraz jest pozorny, prosty i powiększony”.

Wtedy rysuje to samo dla soczewki wklęsłej, mówi „obraz jest pozorny, prosty i pomniejszony”.

Wtedy dyktuje zadanie (jakie to jest głupie i wkurzające to już mówiłem wcześniej)

„Narysuj obraz przedmiotu który znajduje się:

a)w ognisku

b)w odległości równej dwóm ogniskowym od soczewki

Patrzę patrzę... I DUPA. Z tego co zapisałem w ogóle nie wiem jak to się robi, nie mam pojęcia na czym to polega. Pani się pyta „czemu tego nie robisz”. No oczywiście milczę , bo co miałem powiedzieć że nie wiem jak to zrobić?. Wtedy robią to na tablicy i też nic z tego nie rozumiem, coś tam zapisuję co pani mówi, „gdy przedmiot znajduje się w ognisku nie ma obrazu”, przy punkcie b)”obraz jest rzeczywisty, o tych samych rozmiarach, odwrócony

Piszemy dalej, że zdolność skupiająca soczewki to odwrotność ogniskowej. No to to ja zrozumiałem.

Wtedy znowu dyktujemy zadanie. Obliczyłem łatwo dioptrie ale w ogóle nie wiedziałem jak rysunek zrobić. Siedzę jak na tureckim zadaniu. Myślę „jakie to trudne, kurde, nie rozumiem tego”.

A potem znowu dyktuje 2 zadania do domu... Ech, NIE MOŻE PO PROSTU zaznaczyć jakiegoś zadania ze zbioru, a nie tracimy czas na dyktowanie jak debile????

W każdym bądź razie niemal gówno z tego zrozumiałem.

WERSJA SAMONAUKA

Podszedłem do kolegi-i wszystko stało się jasne.

Po prostu jeden promień idzie przez środek soczewki, drugi prosto a potem do ogniska. Tam gdzie krzyżują się linie tam jest obraz. Prościzna! Trochę inaczej dla soczewki wklęsłej ale to też łatwo zrozumiałem. Ile to zajeło? Tak z 2-3 minuty jak się tak dopytałem na przerwie. A tam siedziałem jak debil 45 minut.

Z drugiej strony następnego tygodnia trochę zapomniałem jak to było, nie wiedziałem też jak to jest z tymi cechami obrazu, rzeczywisty, pozorny, prosty odwrócony itd. Chciałem to wyczytać ze zbioru zadań, głowię się nad tym i dwoję, ale nie wiem jak to jest. Właśnie przez to dostałem tróję na kartkówce, i nie wiedziałem że miałem tam narysować linie przerywane. Po prostu z zeszytu ani ze zbioru zadań nie mogłem wyczytać jak to się robi

A GDYBY BYŁA TAKA GOTOWA NOTATKA:

OBRAZ:

gdy jest przed soczewką pozorny-za soczewką rzeczywisty

pod linią odwrócony, nad linią prosty

pomniejszony i powiększony-widać z rysunku

Gdy przedmiot znajduje się w ognisku nie ma obrazu, a gdy jest w odległości dwóch ogniskowych jest rzeczywisty, odwrócony i tych samych rozmiarów.

Gdy x jest w mniejszej odległości od f to wiadomo że po tej stronie promienie się nie skrzyżują i zrobią to po drugiej stronie

TO BYM W 5-6 MINUT TO OGARNĄŁ I  WIEDZIAŁ JAK ZROBIĆ.

W każdym bądź razie mi czegoś takiego właśnie brakowało, tego już nie będę dokładnie wam ilustrował bo już nie chcę tu wsadzać t ych rysunków. Chcę pokazać, jak nie wiele potrzeba, żeby to porządnie pokazać, tylko to musi być po prostu wypisane, a nie sterczenie przy tablicy czy niezrozumiała pisanina w podręcznikach.

Tutaj też widać, że nie tylko szybciej, ale po prostu dokładniej, lepiej można się nauczyć.

I WTEDY ZROZUMIAŁEM ILE GODZIN LUDZKIEGO ŻYCIA ZOSTAŁO PRZEPIEPRZONE PRZEZ TAKIE NICNIEROBIENIE, BO SIĘ NIE WIE JAK ZROBIĆ!!!

Wy to wiecie? Zdajecie sobie z tego sprawę? Tak jak w gimnazjum to pamiętam 2/3 klasy nawet nie rozumiało, to każdy z nich siedzi tak po kilka godzin, to ile to jest czasu, powiedzmy 15 osób razy te 3-4 godziny dziennie takiego sterczenia to ile tego wychodzi w ciągu dnia, miesiąca, roku!

TYLE mogliby się z tego nauczyć przy takiej samonaukowej wersji, luudzie! Chyba z tysiąc razy więcej niż tak kiedy się nudzą i nie wiedzą jak zrobić...

 

Zadanie z fizyki:

Tutaj możecie tego nie zrozumieć bo już nie będę tłumaczył całego tematu, ale zobrazujmy to sobie

„Dalekowidz widzi dobrze dzięki okularom o zdolności skupiającej Z=2D. Z jakiej odległości widzi on dobrze bez okularów”

I tu tak samo, dwoję się troję, i nic nie wiem, znam wzory i teorię z podręcznika ale nie wiem jak to zrobić. A jak na tablicy to męczą to też nie rozumiem, wzrasta frustracja i poczucie tego że nic nie umiem.

Patrzę do rozwiązania-i „no tak, prościzna”.

Zdolność skupiająca oka+okularów to 1/x2 +1/y,a samego oka 1/x+1/y

I mamy układ równań

Z=1/x +1/y

Z+Zokularów=1/x2+1/y

Z i 1/y się skraca., pozostaje że Zok=1/x – 1/x2

Z tego wyciągami x (odległość dobrego widzenia bez okularów) i po problemie.

Rozwiązanie na kilka linijek tekstu.

A reszta klasy dalej się patrzy na tablicę i nic nie kuma. Pamiętam jeszcze na następnej lekcji było zdychanie przy tablicy. A to jest naprawdę prościzna.

 (Jak już nie chce ci się czytać to możesz przejść na koniec artykułu do wniosków)

 

CHEMIA

W SZKOLE

W moim przypadku takim dodatkowym pierdołem jest powtarzanie tego co było wcześniej na lekcji-kretyństwo, jeśli nie pamiętam co tam było to patrzę do zeszytu i sobie powtarzam, a jak pamiętam to jadę dalej z materiałem, a nie tracę czas na to kretyńskie powtarzenie za całą klasą.

Takim dodatkowym czynnikiem zwiększającym żałosność tych lekcji jest to, że mało kto ma odwagę się zgłosić. Wygląda to mniej więcej tak:

-Jak się robiło to i tamto?

-eeee.... (cisza, cisza, cisza)

-No, jak to było?

-eee...

W końcu ktoś się nieśmiale zgłosi:

-tak i tak

-no właśnie. A pamiętacie, co się robiło z tym

-eee...

Ale tutaj trzeba zawsze te pierwsze parenaście minut lekcji na to przepieprzyć. Ale to jeszcze, ale dużo gorzej jak ktoś jest pytany do odpowiedzi i ma rozwiązać jakieś zadanie i nie wie jak, i wtedy to się przęęęciąga, on sterczy tam przy tej teblicy a my tracimy czas.

Temat: halogenki węglowodorów

No i nauczyciel tłumaczy że jest to połączenie grupy węglowodorowej z grupą funkcyjną i rysuje na tablicy i uczniowie to przepisują.

Potem jakie wyróżniamy typy. No i mówi powoli:

„Są halogenki alkilowe, czyli związane z nasyconym atomem węgla”, rozrysowuje szkielet na tablicy, klasa przepisuje. Trochę czasu to zajmuje.

„Są również halogenki alkilenowe, związane z atomem węgla z atomem podwójnym” i tak samo rysowanie

„I halogenki arylowe, związanie z atomem węglą z wiązaniem potrójnym”.

Idziemy dalej.

Pytanie do całej klasy: jakim ulega reakcjom? Cała klasa się zastanawia, jakieś tam nadchodzą propozycje. W końcu wymieniami że to substytucja nukleofilowa, spalanie, eliminacja.

Potem omawiamy efekt mezomeryczny i indukcyjny, wiadomo, tak samo, nauczyciel powoli mówi, i notujemy.

I wtedy notujemy zadanie do zeszytu-”Napisz------(te kreski symbolizuą przerwę i czekanie na całą klasę) równania reakcji--------w wyniku których------możesz dokonać------następujących przemian”. I nauczyciel pisze to na tablicy i my przepisujemy.

Wyznaczeni uczniowie podchodzą do tablicy i rozwiązują. Część z tego została do domu.

Tyle zrobiliśmy w 45 min. lekcji.Wyszło 2-3 strony notatek A4, w tym jedno zadanie z węglowodorów.

 

Ale fajnie żeśmy 3 strony sobie zapisali

Ale tak naprawdę to jest DRAMAT.

 

WERSJA SAMONAUKA

A gdyby tak zapodać gotową notatkę, żeby się po prostu z tego nauczyć? Podczas gdy tam co to jest halogenek i ich rodzaje było omawiane dłuższą chwilę, tutaj wystarczy kilkusekundowe looknięcie.

Naprawdę nawet słabizna od razu to ogarnie i zapamięta.

Tak może to wyglądać:

Temat:Aktywność chemiczna halogenków węglowodorów

1.Halogenki węglowodorów:

R-A

R-grupa węglowodorowa związana z A-fluorowcem, czyli X (F, Cl, Br, I)

2.Rodzaje:

Alkilowe-X związany z nasyconym atomem węgla (bez podwójnych wiązań) np. CH3-CH2-X

Alkenowy- CH2=CH-X , X związany z atomem węgla z wiązaniem podwójnym

Arylowy- np. CH*C-X *wiązanie potrójne.

3.Reakcje węglowodorów.

-sybstytucja nukleofilowa

-spalanie

-eliminacja

4.Efekt mezomeryczny (sprzężenia).

-muszą być ruchliwe elektrony w cząsteczce

-muszą być one na atomach z wiązaniem typu sigma

Efekt mezomeryczny powoduje wzmocnienie wiązania typu sigma

Największy efekt mez. mają elektrony wolnych par elektronowych, potem elektrony zlokalizowanych wiązań pi, a potem elektrony zdelokalizowanych wiązań pi

Pochodne benzenu > CH2=CH-Cl >CH3-CH2-CL

Tak więc pochodne benzenu mają największy efekt mezomeryczny, ale też najsłabiej reagują.

####

Chodzi tu o to, że ten efekt powoduje wzmocnienie wiązania z tym fluorowcem, np. CL, F, I-te zdelokalizowane wiązania pi to są te z tymi pierścieniami, pochodne benzenu , potem mniejszy efekt indukcyjny mają zwykłe podwójne wiązania, a najmniejszy pojedyncze. Większy efekt indukcyjny-większe to wiązanie-tym trudniej to rozerwać, ciężej reaguje.

****to jest wytłumaczone we wcześniejszych działach w podręczniku***

####

5.Efekt indukcyjny

Przesunięcie wspólnej pary elektronowej w kierunku atomu o dużej elektroujemności:

CH3+--->----Cl-

CH3-Cl>CH3-Br>CH3-I

aktywność rośnie (w górę) ***układu okresowego, chlor jest wyżej, jod niżej, w ogóle to wynika z właściwości metali, niemetali etc. które w podobny sposób trzeba by omówić w innych tak samo ogarnięych tematach***

#####

Z tego co było na lekcji to naprawdę nic nie zrozumiałem o co chodzi z tym efektem indukcyjnym,
 

****NO I TO JEST CAŁA NOTATKA Z LEKCJI****, oprócz tego zadania:

Zad.Napisz równania reakcji i określ typ reakcji w wyniku których można dokonać następujących przemian:

CH3-CH3--->ch3-ch2-cl-->ch2+ch2--->Br-Ch2-ch2-Br-->CH=CH-Br
 

***Dla przypomnienia: reakcje węglowodorów:

Węglowodór+X2---->R-X + HX

R-X +NAOH (w H20)---->R-OH + NAX

CH3-CH2-X+NAOH (80 stopni, etanol)---->CH2=CH2 + H20+NaX (eliminacja)

CH2=CH2 + HX--->CH3-CH2-X

R-OH + HX--->R-X + H20

CH3-CH2-X (NaOH, H2O)--->CH3-CH2-OH + NaX

X-fluorowiec R-grupa węglowodorowa, np. CH3-CH2-CH2-,

*****


 

 

Jest to tekst przepisany prosto z zeszytu, tego co było na lekcji,a w krzyżykach ### są treści które powinny być dodane do takiej gotowej notatki aby lepiej je zrozumieć, w gwiazdkach *** są moje komentarze

 

Sporządzanie podobnej, tyle że dużo słabszej notatki tam zajęło 45 minut, tutaj to (nauczenie) zajmie ile-parenaście minut?

 

Jak tam robili zadanie to ten kto pamiętał jak reagowały węglowodory to pamiętał, a jak nie no to stał jak debil i czekał aż zrobią to na tablicy i biernie przepisywał i mało co z tego rozumiał.

Kiedy tak jak tutaj mamy po prostu opisane jak te reakcje wyglądają to sobie to przypomnimy i wtedy już wiemy jak to rozwiązać, a nie czekamy.

I tak da się DUŻO lepiej wytłumaczyć niż z zapisywania z tego co gada na lekcji.

Tutaj te reakcje węglowodorów mam to wytłumaczone, prostu patrzymy do tematu który chcemy sobie przypomnieć i ogarniamy, tutaj po wakacjach to jesteś tępy.

Wielu rzeczy mogłem nie zanotować i nie że jestem jakiś nieuk co nie notuje, piszę to co jest na tablicy i słucham. Tutaj tekst jest już gotowy i PORZADNIE jest wytłumaczony, a z tego paplania przy tablicy to słabo da się spisać tak, żeby potem bezproblemowo to ogarnąć.

Najgorsze jest tak dla kogoś jak np. umiał takie weglowodory ale musiał czekać aż wypisze i się to wytłumaczy to na tablicy. Tak to mógłby po prostu dalej przerabiać to czego potrzebuje na takich właśnie notatkach, a jak ktoś potrzebuje przypomnieć to tylko sięgnie do odpowiedniego tematu. Mi samemu przed chwilą uszło „jak powstawały te alkohole?”, aha, tylko loonąłem na ten wzór i sobie wmik przypomniałem, a tak to musiałbym czekać aż to zrobią na tablicy.

Z samych lekcji bardzo mało da się ogarnąć, w sumie to tylko teoria+proste zadania, serio możemy się nauczyć tylko SAMEMU korzystając ze zbioru zadań, gdzie są zadania i ROZWIĄZANIA do nich, widzimy jak rozwiązywać takie przykłady, jak ktoś nie wpadnie na to że do czegoś trzeba np. zastosować jakieś prawo chemiczne, to spojrzy do rozwiązań i ogarnie „aha, na tym to polegało, tak to można zrobić”.

Kiedy uczyłem się tylko z zeszytu (czyli tego co było na lekcji) to słabo mi szło, miałem słabe oceny a kiedy zauważyłem że w zbiorze zadań są odpowiedzi to zacząłem się z nich uczyć-od razu lepiej.

Oczywiście taka nauka nauka jest skuteczna kiedy robimy to niezależnie, ze świadomością, że chce się tego nauczyć na sprawdzian, na maturę, że chcę to ogarnąć, a jak pani powie zróbcie te i te zadania to ręka już sama sięga do rozwiązań żeby je tylko przepisać, a nie się z nich nauczyć.

Jeszcze przykład: pani zleca do zrobienia 2 zadania ze zbioru, nazewnictwo kwasów karboksylowych i wzory półstrukturalne:

SZKOŁA

Robisz robisz trochę samemu, nie wiesz czy masz dobrze tak więc... co? No wiadomo, czekasz, czeekasz aż to będzie robione na tablicy. I patrzysz jak przy niej sterczą i coś tam powoli rozrysowują, i porównujesz to z tym co masz w zeszycie.

SAMONAUKA

Oczywiście tak ogólnie teorię mam wcześniej ogarnięte. Myślę-no proste, na pewno dobrze to umiem. Robię zadanie i patrzę do rozwiązań z tyłu zbioru zadań. Patrzę-a jednak się pomyliłem, przy nazewnictwie nie wiedziałem że lokanty zaczynają się od grupy COOH, po rozwiązaniach od razu to zauważyłem.

Zanim oni w ten szkolny sposób te 2 zadania zrobią ta ja już zdążyłem kilka takich przerobić.


WNIOSKI ETC.

Właściwie rozwiązania to obok teorii najważniejsza sprawa nauki, taki drugi filar. Ludzie, skoro na podstawie samej teorii potrafię już zrobić zadania.... to po co mi je robić? Przecież już je umiem dobrze zrobić! Trzeba obczaić teorię, ale dalej jeszcze przerobić zadania, pouczyć się na błędach, a do tego najlepsze jest przyrównywanie tego co zrobiłeś z prawidłowym rozwiązaniem-w ten sposób korygujesz błędy i uczysz się to robić w praktyce.

Tak standardowo na lekcji RÓWNIEŻ uczymy się przez rozwiązania, na tablicy, ale są one po prostu dużogorzej zapodawane, trzeba je tam na tablicy wyrysować, powoli, po kolei są udzielane, a tak np. z tylu zbioru zadań masz je całe gotowe, nie czegasz na nikogo aż ci je wypisze, widzisz całe jak to wygląda, a na tablicy to się miesza i po dluższym czasie nie wiadomo co jest do czego.  (tak ma duża część uczniów)

W dodatku-na tablicy masz tylko takie suche rozwiązanie, a resztę to nauczyciel tłumaczy słownie, bo chyba nie będzie wszystkiego opisywał na tablicy. A to co się powie to bardzo łatwo uchodzi, coś tam akurat do ciebie nie dojdzie co powiedział, a jak ładnie są wypisane obliczenia z objaśnieniami to nic ci nie ucieknie, tekst w książce swobodnie czeka aż je pojmiesz, nie musi ono uciszać klasy, prawić kazań, tłumaczyć bo ktoś inny tam nie rozumie, nie musisz tracić czasu na pisanie regułek do zeszytu bo tutaj już są one zawarte itd. itd.

Luudzie, gdyby taka była chociaż MOŻLIWOŚĆ samonauki bez zdychania razem z całą klasą, to ile razy ta nauka byłaby efektywniejsza, i ile razy więcej te dzieci by się nauczyły... Zamiast wydawać kolejne miliony na ten beznadziejny system edukacji, wystarczyłoby ruszyć główką i po prostu lepiej to zorganizować. Ale po co, lepiej mówić "potrzebujemy więcej na to", "trzeba dać więcej z budżetu na to".

Tak to się mówi jak edukacja jest ważna, a nikogo jakoś to nie obchodzi jak można to pranie (czy może po prostu nieużywanie) mózgów zamienić na faktycznie zdobywanie wiedzy i rozwój umiejętności.


Na szczęście nie musimy czekać na inicjatywę ministerstwa edukacji, ale samemu możemy się wziąć za siebie i zacząć NORMALNIE SIĘ UCZYĆ. Jak? To opisywałem-co można robić poza szkołą

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Technologie