Atej Atej
24
BLOG

Dylemat lokacyjny(/Explanatory Gap/Kryzys reprezentacji)

Atej Atej Nauka Obserwuj temat Obserwuj notkę 0

2026-09-14 13:50

Na stole przed tobą leży kubek albo dowolny inny przedmiot. Gdzie on leży?

Co jest najważniejszym wyrazem w powyższym napisie? To "GDZIE"! Jeśli nie będziesz pytał filozofa, czym jest to słówko (nie mówiąc o treści tego słówka), tylko drukarza, albo sam je wypowiesz czy "napiszesz" patykiem na gładkim piasku, to wydaje się, że będziesz wiedział, że je wypowiedziałeś/wykonałeś. Ale tylko "się" wydaje. To nie jest problem zrobienia, tylko problem tajemnicy atrybucji(/przypisania/adresowania) tkwiącej w mechanizmie/procesach świadomości.

Mały Einstein był zszokowany zjawiskiem, które poprawnie wywołało w nim dysonans poznawczy — gdy dostał od ojca kompas, odkrył antropomorfizm, czyli to, że nie wszystko w otaczającym go świecie można tłumaczyć psychicznymi skryptami/"gotowcami z własnego zachowania". Musi istnieć niewidzialne coś pomiędzy bryłką żelaza a igłą kompasu, co porusza przedmioty w sposób bezdotykowy, a czego jego wcześniejsza świadomość nie doświadczyła.

To było jego pierwsze zetknięcie z problemem, który można nazwać odwrotnym matriksem (w "lokalnie spiskowym" wydaniu: «Truman show»). Matriks Wachowskich to hipoteza praktycznie niczym nieróżniąca się od koncepcji boga osobowego, czy innego antropomorfizmu. Że wszystko, czym jesteśmy, to wirtual  kreowany w komputerze gościa w laboratoryjnym kitlu programującego ów komputer "wytwarzający" nas z naszymi urojeniami. Matriks odwrotny jest taki, że to my jesteśmy tym gościem, kreujemy mechanizmami świadomości cały nasz UROJONY świat i… jesteśmy w nim zamknięci. Tak jest rzeczywiście.

Dotarliśmy do problemu Johna Nasha i skojarzeń, po których odkryciu zaczął zdrowieć i (choć trochę) odróżniać fałszywą wyobraźnię od zdrowej.

Jaki mechanizm w głowach tworzy nam wrażenie, że postrzegamy realia?

Popatrzmy: https://www.ted.com/talks/oliver_sacks_what_hallucination_reveals_about_our_minds , cytat z początku:
«We see with the eyes, but we see with the brain as well. And seeing with the brain is often called imagination. And we are familiar with the landscapes of our own imagination, our inscapes.»

Światowej sławy genialny pisarz, niesamowity lekarz itd. itp. "Zasięgi" globalne. A nie był do końca świadomy, że żyje w odwrotnym/"samodziałowym" matriksie. Właśnie z tego powodu dzielił rzeczy/skutki "percepcji" na widziane poprawnie, wyobrażone i urojone halucynacje. Tylko, że wszystko jest kreowane tym samym, matriksowym/fantomowym procesem, który wcale nie uświadamia tego, czym jest "to poza" jego wytworami. 

Fantomy nie mają obowiązku być widzialne. (parafrazując Neila deGrasse Tysona)

Na tym polega dylemat lokacyjny, którego istnienia większość ludzi nie jest choćby w najmniejszym stopniu świadoma. Gdybyśmy widzieli za pomocą oczu, widzielibyśmy obrazy na siatkówce. Gdybyśmy postrzegali otoczenie jako działanie mózgu (postrzeganego błędnie jak kinowy projektor), to widzielibyśmy świat gdzieś wewnątrz czaszki. A tymczasem, jeśli popatrzymy na cokolwiek leżące przez nami na stole, to to coś uparcie leży na stole przed nami, a nie na siatkówce czy gdzieś w głowie. Czym jest zatem przedmiot który postrzegamy, a czym wyobrażenie, które doskonale znika ze świadomości swojej kreacji, bo jest utożsamiane z przedmiotem. Propriocepcja i problem fantomów. Nie można nim zainteresować człowieka z ulicy/netu bo nie ma jakichkolwiek odwołań do swoich, wcześniej uświadomionych iluzji - wszystko dla niego jest iluzją, więc jej zupełnie nie może dostrzec. [Praktyczne zero reakcji na: https://www.salon24.pl/u/paradoks/1507265,paradygmat-melzacka-halligana-z-reakcjami-ai . Napisane po chińsku, że nikt nie dostrzega — domyślnie wskazywanej przez te napisy — jakiejkolwiek sensowej treści? ]

Ot:
«Nieżyjący już David Foster Wallace, mistrz słowa, pisarz i eseista, rozpoczął kiedyś przemówienie podczas uroczystości ukończenia studiów zabawną przypowieścią, która dobrze ilustruje problemy  z normalnością. Historia opowiada o dwóch rybach, które spotykają starszego przedstawiciela swego gatunku, ten zaś wita je wesoło: „Cześć, jak tam woda?”. Dwie młode ryby płyną przez chwilę w milczeniu, po czym jedna patrzy na drugą i mówi: „A co to takiego ta woda?” [autor: David Foster Wallace z Gabor i Daniel Maté, z "Mit normalności", str. 25]

To jak jest z wami rybki kochane, widzicie "wodę", czy jej nie widzicie? 

"Dylemat lokacji" ukrywa przed nieświadomymi ludźmi zarówno kreatora, jak i cały proces - nie "widać" ani tego, co stwarza "fantomy" ani co gorsza tego, jak są "lokowane/dostarczane do swojego miejsca przeznaczenia"(/"wlewane" w rzeczywiste przedmioty i biologiczne części ciała). Dlatego ~nikt nie jest świadomy faktu, że to co ukryte, może być odpowiedzialne za powszechnie popełniane błędy atrybucji/przypisania/adresowania.

Atej
O mnie Atej

?

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Technologie