Doobra, był już cały elaborat i artykuł tutaj, ale widać jeszcze jest dużo niedopowiedzeń i w ogóle dużo więcej można o tym powiedzieć.
Bez jakiegoś specjalnego chronologicznego ułożenia, powiedzmy to sobie po prostu po kolei co mi przez te lata chodziło po głowie
Jeśli coś ma być nauczane dla wszystkich tak samo, nie że tego kto czego chce i tego potrzebuje, jeśli to musi być takie formalne, tak żeby każdy nauczyciel mógł to wytłumaczyć na tablicy i da się z tego zrobić sprawdzian lub kartkówkęto automatycznie będzie gównem.
Z wielu rzeczy, ba, z ogromnej większości rzeczy które warto wiedzieć, warto umiećpo prostu się nie da zrobić sprawdzianu ani kartkówki, nie można nauczyć tego przez standardowy system szkolny.Raczej nie da się zrobić takiej lekcji
„-moje dzieci, powiedzcie mi co to jest NWO?
-jest to plan utworzenia jednego rządu światowego rządzonego przez megakorporacje
-świetnie, na jutro będzie z tego kartkówka”.
Albo
-"zapiszcie temat lekcji-nauka kreatywności. Zrobimy dzisiaj ćwiczenia na kreatywność. Zdzisiu, do odpowiedzi. Na ostatniej lekcji mówiliśmy o wyobraźni. Co to jest wyobraźnia?
-yyyy, eeeee, yyyy.....
-Nie wiesz. To może Władzia powie?
-eeee....
-Ej, co to za hałasy? Cisza. Za to że byliście tacy niegrzeczni, zrobimy kartkówkę. Grupa pierwsza, grupa druga. Dyktuję pytanie. Napisz definicję słów: kreatywność." itd.
Takie coś ma sens w przypadku specjalnych zajęć, warsztatów, na które idzie się Z CHĘCI, a nie na zmuszanego że trzeba z tego zrobić kartkówkę bo jakby nie było ocenek to by to mieli totalnie w d...pie.
Taki kurs na przykład o rozwijaniu kreatywności, gdzie odpowiedni kursant/wykładowca może poprowadzić takie zajęcia, ale nie dla notatek i żeby zrobić z tego kartkówkę, ale żeby faktycznie jakąś ciekawę wiedzę przekazać i zdobywać ją razem z innymi.
Nie mówiłem też nigdzie tutaj że nauka powinna być tylko z książek, taki nauczyciel czy kursant też może być bardzo potrzebny. Na przykład nauka mówienia angielskiego-tu to jest naprawdę rewelacyjnie przydatny, bo ciężko samemu się tego uczyć, a tak można nawiązać konwersację i może wytknąć odpowiednie błędy, zaproponować jak to się powinno mówić.
Jednak wielu osobom zależy na tym braku niezależności, bo jak człowiek sam się weźmie za naukę, za samorozwój, to dowie się czegoś o świecie, o manipulacjach, a tak to myśli tylko o tych kretyństwach zapodawanych w szkole żeby dostać lepszą ocenę. Od początku nam się wmawia, że żeby być mądrym trzeba się dobrze uczyć w szkole, nie że wiedzieć coś więcej o świecie, o polityce , np. o New World Order , o polityce (a nuż zacznie mądrzej głosować niż cały czas na tych samych kretynów, tak to tylko powtarza tą propagandę szkolną i głosuje na tych „liberałów” z PO),
Jeszcze więcej o tym zarombiście wysokim poziomie i jak nas uczy szkoła.
CZY WY NIE ROZUMIECIE ŻE NAWET TEGO MATERIAŁU KTÓRY JEST W PROGRAMIE SZKOLNYM ONI TEGO NIE OGARNĄ? Bo po prostu mają to w dupie. Nie wiedzą po co się tego uczą i sami sobie tego nie wybierali.
Ludzie, przecież te dzieciaki nic nie wiedzą nawet z tego co jest w programie szkolnym!
W tych wszystkich liceach to oni tam więcej chleją i palą niż się uczą, ale i tak większość maturę zdaje. W gimnazjach to już w ogóle, tam to więcej czasu się poświęca na uciszanie tej rozwydrzonej młodzieży, kazania, powtarzanie, sterczenie przy tablicy jak ktoś nie potrafi rozwiązać zadania niż uczenie. Gdyby tak porządnie po kolei to sobie przerobić to można to można by to ogarnąć w kilkanaście dni (jak nie mniej) Naprawdę. Jak ja patrzę na te podręczniki i notatki z gimnazjum to widzę JAK TO JEST POTWORNIE ŁATWE, tylko że tak zrąbanie się tego uczymy i przeciąga się to przez 3 lata.
W sumie to co przerabiamy w szkole to są naprawdę proste sprawy, tyle że szkoła tak nieefektywnie to robi. Jak była mowa, tekst pisany ci nie ucieknie, a jak nauczyciel mówi to możesz przez chwilę się zagapić, coś przepuścić-i po pewnym czasie nauczyciel komunikuje się z kilkoma kumającami, a dla reszty jest to już tylko czarna magia. „x do xa, igrek do igreka” a ci się patrzą na tą tablicę i marnują swój czas, bo i tak gówno z tego zrozumieją.
A jakby na chwilę looknęli to podręcznika gdzie po kolei wszystko ładnie jest wytłumaczone to od razu bu się tego nauczyli.
Koledzy też przyznają że jak nauczyciel mówił to nie mogli zrozumieć a jak zajrzeli do podręcznika to wszystko okazało się jasne.
Skoro uczy się te biedne dzieci takiech rzeczy które same sobie nie wybrały i ich nie potrzebują to się zachowuje jak zachowuje, jest skrajne rozwydrzenie, a nauczyciele ledwo coś tam zdołają nauczyć jak muszą uciszać klasę. Boże, jakie to jest dziecinne... zamiast normalnie, pięknie sprawnie samemu się tego nauczyć siedzisz z tymi debilami w klasie i słuchasz tych debilnych kazań...
Kiedy chcemy z własnej woli się czegoś nauczyć, to patrzymy na daną kwestię, uczymy się jej tak żeby ją pojąc no bo chcemy ją zrozumieć. Przy szkolnej nauce wszystko robi się dla OCENKI. Nawet jeśli jest już jakiś mądry materiał to nie patrzymy nawet żeby faktycznie coś wyciągnąć z danej wiedzy i faktycznie zapamiętać żebyśmy to wiedzieli, patrzymy żeby napisać to na sprawdzianie i zdobyć tą ocenkę
Przyznam, że sam byłem wcześniej takim „wzorowym uczniem” (choć dużo to się nie uczyłem, była mowa że tych paru gówienek które się w ciągu roku przerobi praktycznie nie trzeba się nawet w domu uczyć).
Ja tam się czuję jak w przedszkolu. Ta efektywność jest tak debilna że fajtfolca zawsze dostawałem siedząc na tych lekcjach. „ooo, zrobimy sobie razem to zadanie”, nauczyciel kurna to robi na tablicy pół godziny i powoooli tłumaczy żeby ci co nie kumają (a raczej mają to w dupie) "to zrozumieli".
MATERIAŁ
To jest to: pytanie zamknięte i pytanie otwarte. Np. "zapisz postanowienia takiego i siakiego traktatu". "W jakim roku odbyła się ta bitwa", "wymień w myślnikach 3 powody czegoś tam". To taki uczeń wzorowo zapisze datę, w myślnikach zapisze to co wykuł zeszytu. Dostanie piątkę. I myśli że jest mądry.
A teraz pytanie: opowiedz, jakoś tak w miarę ciekawie, z sensem opisz co się działo w Polsce i na świecie w XVII wieku. Tak że np. dzieko się ciebie spyta i masz się trochę wykazać wiedzą.
Zagięło? Przeciętny uczeń i Polak niemal nic na takie pytanie nie odpowie. Ooo kurcze, no właśnie, tutaj zaczęła się szkoła myślenia, której nie ma w tej szkole którą uznajemy jako ten budynek w którym dzieci siedzą w ławkach. No, tutaj też może się przydać to co sobie wykułeś, ale trzeba to troszkę przetworzyć, nie do wydarzenia dopisać datę, ale przypomnieć sobie, jakie były ważne daty od 1600 do 1700. W dodatku wypadałoby powiedzieć to co naprawdę ważne, co w istocie miało największy wpływ na kolej dziejów, co innego niż bezkrytyczne wkuwanie wszystkiego co i tak na dłużej nie zapamiętasz.
Ktoś może przypomni sobie potop. No brawo! A coś jeszcze? Proszę bardzo, pytania na takie odpowiedzi to jest prawdziwa wiedza, a nie to co my teraz odwalamy.
Szkolna wiedza nigdy nie była jakoś zbyt praktyczna, ale dawniej chociaż do czegoś przymuszała, zmuszała do myślenia, trzeba było troszkę użyć tej główki i mózgu, bo był jakiś rygor. Teraz rozwydrzone dzieciaki mają to totalnie w d..pie, a szkołę i maturę zda każdy debil i tak samo zdobędzie "wyższe" wykształcenie.
Jak ojciec chce nauczyć syna naprawy samochodów to popracują razem w garażu, będzie mu pokazywał jak to się robi itd. Natomiast gdyby robił to w szkolny sposób, tak jak to robią w szkole wyglądało by to tak. „Synuś, usiądź tutaj na krześle. Tak. Ja będę stał i robił wykład i ty pisz notatki. Mechanika to jest coś tam coś tam coś tam. Naprawa samochodów polega na coś tam coś tam. I tak prowadzi wykład 7 godzin lekcyjnych i zadanie domowe napisz referat na temat „Zastosowania teoretyczne naprawy urządzeń w pojazdach mechanicznych” i na następną lekcję sprawdzian naucz się tych regułek. I kilka lat by prowadził te wykłady, syn by referaty pisał, a potem i tak gówno umiał, bo nawet do silnika sam nie zajrzał. Takie po prostu odniesienie do teorii i praktyki.
Szkoła nie dzieli na tych zdolnych i mniej zdolnych, dzieli na tych co chcą się tych gówien uczyć i na tych co mają to w dupie.
Szkoła zamiast selekcjonować męczy nas tylko tym przymusem papierkowym. No trudno, inaczej się w Polsce nie da. Teraz to pierwszy lepszy debil ma wyższe wykształcenie, wszyscy są mieszani z błotem-debil na poziomie gimnazjalnym i geniusz mają ten sam papier i mają podobny status.
PAPIEREK
Ile jest wśród nas osób które kształciły się w jednym kierunku, a miały całkowicie inny zawód.
Ile jest osób ze średnim wykształceniem co mają pracę i bardzo dobrze sobie radzą (bo niby trzeba już koniecznie studia mieć). Tu nie chodzi o jakąś wielce przydatną wiedzę, ale o kwity że ma wyższe wykształcenie.
Jak to by było dobrze gdyby nie było tego pieprznego wymogu że trzeba mieć papierek! Pomyśl-do takiej typowej pracy przy biurku normalny przeciętny człowiek by się nadawał bezproblemowo, ale nie, musi się nauczyć tych wszystkich niepotrzebnych w tej pracy gówien żeby tą pracę dostać.
Ilu jest całkiem zdolnych ludzi, którzy do pracy by się nadawali, ale jednak z różnych powodów nie mogą zdać matury!
Gdybyśmy mogli samemu się uczyć, a nie przykuci do tych ławek. Warunki do samonauki mamy idealne-mamy książki, internet-nieskończone źródła informacji. Wpisujesz tylko potrzebne hasło czy zagadnienie w przeglądarkę i już wszystko masz! Można by było zrobić wręcz wirtualne wykłady takie jak mówi profesor na uniwersytecie. Albo jeszcze lepiej-napisać to w postaci tekstu pisanego (bo była mowa o jego przewadze nad tekstem mówionym).Ile miliardów na edukację byśmy zaoszczędzili gdyby była możliwość nauki na własną rękę! (Nie mówię że przymus, jak ktoś nie potrafi się zmobilizować to jednak lepiej jak go w szkole ucza. Sto razy mniej efektywniej ale jakoś jednak).
Wyobraźmy sobie takie dwóch gości. Gość X żyje w systemie gdzie niepotrzebny jest papierek. Gość Y żyje z zwyklym systemie. Ten pierwszy nie uczy się 9 lat niepotrzebych kretynizmów uczy się tego co mu jest potrzebne na własną rękę. Drugi na odwrót. Pierwszy bez papierka dostaje typową pracę przy biurku, w ciągu tygodnia dwóch się nauczy co tam się robi, jak się wypełnia faktury etc. drugi tak samo. I jaka jest różnica? Że ten pierwszy te 9 lat i ogromną kasę włożoną z państwa w jego edukację zaoszczędził.
Przez ten pieprzony wymóg papierkowy gorsza jest gospodarka i sytuacja na rynku pracy, bo brakuje wtedy odpowiednich sił roboczych. Normalnie dałoby się zatrudnić odpowiednie kadry, ale trzeba inwestować w edukację aby zdobyli te papierki.
Ktoś może być serio inteligentny, pomysłowy, dobrze się nadawać do wybranego zawodu, ale nie wyszło mu jakieś zasrane zadanko z matmy albo interpretacja tekstu literackiego nie pasuje pod klucz.
To tak jak za komuny jak donosiłeś na kolegów to dostawałeś za to dodatkową kasę i byłeś bogatszy od reszty. I nie tylko kasa, po prostu większy prestiż, łatwiejszy dostęp do awansów itd., ale ciężko powiedzieć że taka działalność była potrzebna i przydatna. Tak samo tutaj w tym kretyńskim szkolnym systemie jak się powyuczasz debilizmów to masz papierek na wykształcenie i większy prestiż, ale ciężko powiedzieć że ta wiedza jest potrzebna i przydatna.
Może zamiast prześcigać się wśród setek takich samych szczurów żeby fartem zdobyć jakąś posadkę lepiej wziąć sprawę w swoje ręce? Szukać samozatrudnienia, a nie liczyć na łut szczęścia u pracodawcy?
Wszyscy są....tacy zdebileni. Tacy tępi! Tylko patrzą na te zasrane studia, a nikt nie pomyśli o jakimś innym sposobie kariery, jak te szczury jeden tylko robi to co drugi. A jak ktoś wyjdzie z ideą to wychodzi na dziwaka, patrzą się na mnie jakbym był jakimś kosmitą.
Kiedy przy tej psychologii gadaliśmy o karierze itd. ŻADEN nie pomyślał o jakimś swoim interesie, o jakiejść ciekawszej karierze, a prawie wszyscy opindalali tekstami „żeby dostać się na dobre studia”. Tragedia.
To jest bzdura że wykształciuch więcej zarabia, a tym bardziej że łątwiej znajdzie pracę.
Przecież 40% jest teraz na bezrobociu.
I też mają o tyle farta że są w nadmiarze zatrudniani z państwówki, to jeszcze znajdują pracę jako nauczyciele i psycholożki.
No bo ile może być tych socjologów, psychologów i innych humanistów? Teraz ich są na pęczki, można dać niską płacę i i tak znajdzie się wielu byleby w tym pracować.
Teraz potrzeba osób z wykształceniem technicznym, i ci właśnie więcej zarabiają.
Robotnicy tak samo, zarabiają więcej od tych wykształciuchów.
Bzdurą jest też że po szkole średniej nie znajdzie się pracy i trzeba koniecznie iść na studia. Tak naprawdę to na to samo mu wychodzi jakby był po szkole średniej, po studiach i tak muszą zacząć od jakichś prostych zawodów na zdobycie doświadczenia. tyle że ma w plecy dużo straconego czasu (które mogłby poświęcić na zdobywanie tego doświadczenia) i oczywiście dużą kasę, no i jest trochę starszy, wiadomo że 19 latka po maturze nie przyjmą od razu na dyrektora.
Wiele jest osób ze średnim wykształceniem i mające pracę, i wcale nie muszą kopać rowów „bo nie szli na studia”. Do „kopania rowów” notabene tez trzeba mieć jakąś wiedzę i wykształcenie, i to wcale nie mniejszą niż licealiści, w takich zawodówkach to bynajmniej jakiejś praktycznej wiedzy uczą które przyda się do ich konkretnego zawodu. I też wcale nie mało jest tego materiału, nawet więcej musi tej wiedzy posiąść, tyle że w liceum tak głupie rzeczy to są że wydają się strasznie trudne i sprawiają wrażenie że to jest jakiś wielki materiał.
To jest bzdura że te humanistyczne studia dają lepszą pracę itd. W sumie to wracają do punktu wyjścia, tak jak z wykształceniem średnim, w takim samych zawodach pracują jakie mogliby zdobyć ze średnim, tyle że są trochę starsi.
W pierwszych latach po transformacji tak było bo był nadmiar robotników a za mało wykształconych. Teraz jest już na odwrót, nie ma w ogóle pracy po tych psychologiach, socjologiach i marketingach, natomiast jest więcej dla pracowników fizycznych. I oni też dużo więcej zarabiają, a nie pensja nauczyciela 1500 zł.
Jedynie kierunki techniczne faktycznie coś dają, ale nie dają się tam przedostać zwykłym śmiertelnikom.
Może zamiast poddawać się temu systemowi ucząc się jak najwięcej debilizmów bo tak wg tego systemu wychodzi że niby jesteś mądrzejszy, podejść do tego trochę bardziej inteligentnie? Owszem, można papierek zdobyć, no trudno, jak już trzeba w tym kraju, ale na tym przede wszystkim trzeba się skupić żeby zdobyć jakąś przydatnę wiedzę, umiejętności, może warto pomyśleć o jakimś studium, kursach? Cokolwiek, byleby się wyróżnić od tego stada co idzie na te studia jak barany na rzeź i samo nie wie konkretnie po co.
Inżynieryjne ekscesy
Cóż za beznadziejna sytuacja. W Polsce i na świecie potrzebni są inżynierowie i ludzie z wykształceniem technicznym, ale i tak kształcimy kolejnych bezrobotnych psychologów i socjologów. Czemu tak jest? Bo łatwiej jest zrobić sobie salę, wynająć profesorka, zrobić wykłady i rozdać papierki niż szukać ludzi z odpowiednim wykształceniem technicznym, płacić za odpowiednie sprzęty i aparatury. Tak o to przypada kilka uczelni technicznych na całe województwo, natomiast na pęczki jest tych wszystkich humanistycznych studiów.
O ile wcześniej było szaleństwo na "zarządzanie i marketing", teraz widać wyraźny odchył w drugą stronę, zaczęto mówić żeby mieć konkretne, techniczne wykształcenie itd. Ale takich ludzi wcale nawet więcej nie kształcimy. Jest tylko odsiew i kandydatów na jedno miejsce.
SZKOŁA ROBI Z NAS DEBILI:
To jest taki efekt placebo. Od początku, od dzieciństwa wciska się nam-”chcesz być mądry-musisz się uczyć” „chcesz coś osiągnąć w życiu-musisz się uczyć” ale nikt nie pomyśli o tym że nauka to nie musi być uczenie się tych debilizmów do których zmuszają nas w szkole.
I na tym też polega „osiąganie sukcesów dzięki szkole”-jak ma dobre ocenki, to i tak gówno mądrego umie, ale wszyscy wokół salutują jaki on jest mądry i wówczas bardziej wierzy w siebie i rzeczywiście osiąga sukcesy. Ktoś wcale nie jest głupszy, a nawet dużo zdolniejszy, ale tych ocenek nie ma, i wtedy wychodzi na niezdolnego i debila, i wtedy faktycznie to się staje, osiąga mniej sukcesów itd.
Ktoś może być serio inteligentny, pomysłowy, dobrze się nadawać do wybranego zawodu, ale nie wyszło mu jakieś zasrane zadanko z matmy albo interpretacja tekstu literackiego nie pasuje pod klucz.
Wiedza na studiach nigdy nie była jakoś powalająco mądra ani przystępna, ale dawniej jak taki profesor pisał i od razu mazał tablicę, wstawiał dużo jedynek itd. to następowała jakaś selekcja, tylko ci lepiej ogarniający dostali te papierki, po studiach miał pewien prestiż, było to zaświadczenie że coś umie, teraz to pierwszy lepszy debil ma wyższe wykształcenie, wszyscy są mieszani z błotem-debil na poziomie gimnazjalnym i geniusz mają ten sam papier i mają podobny status.
Zaleta szkoły jest taka, że jest dla debili. W niej nie musisz nic myśleć, nie musisz nic kombinować, nie musisz myśleć, czego się uczyć. Wkuwasz tylko to co zapodadzą ci na tacy i starasz się, żeby nie wyleciało od razu to drugim uchem do kartkówki albo sprawdzianu. Elegancko, prosto, i nie trzeba używać mózgu.
INNE:
Szkoła naprawdę przypomina mi komunizm-siedź cicho, rób po prostu wszystko co ci nakażemy, sam nic nie kombinuj, nawet jeśli możesz zrobić to w 100 razy lepszy sposób. Jak za komuny inteligencja wymordowana, społeczeństwo ma być głupie robić to co nakazuje władza, tak w szkole mamy wykonywać tylko to co nam się zleci, nawet jeśli możesz się nauczyć czegoś w lepszy sposób, np. ja na angielskim mam problemy bo nie patrzę co robią na lekcji bo już to umiem, nauczyłem się tego samemu sto razy szybciej.
Nie liczy się czy ktoś faktycznie coś mądrego umie coś potrafi, liczy się czy ładnie przerobił zlecony materiał.
Pewnym celem szkoły jest oddzielanie ludzi słabych, gorszych intelektualnie i wyznaczanie tych lepszych na rynku pracy, niestety wychodzi to co najmniej koślawo.
Ktoś może być bardzo dobrym umysłem ścisłym, chce iść na inżyniera, naprawdę ma talent i nadaje się do tego, ale nie może bo kurna nie nadaje się do matury z polskiego bo źle napisał interpretację tekstu literackiego. I dupa! I nie zda matury taki człowiek, bądź ma mniej punktów i według tego systemu wychodzi na to że jest gorszy i mniej zdolny.
A taki kretyn kujon może mieć same piątki i wzorowo zdać maturę, ale nie mieć ani żadnego talentu, ani żadnych zainteresowań, ani umiejętności potrzebnych w pracy, wtedy se pójdzie na inżyniera i się dostanie taki kretyn.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)