Trudno, czasem trzeba być nietolerancyjnym, żywiącym się stereotypem, nieumiejącym wczuć się w kondycję osoby ludzkiej prostakiem. Trzeba wyłożyć tzw. kawę na przysłowiową ławę. Ale do rzeczy - oto po czym rozpoznaję półinteligenta. Ano półinteligenta rozpoznaję po tym, że:
1. Nie odróżnia statutu od statusu i adaptacji od adopcji
2. 1,5 roku to dla niego (niej) "półtorej roku"
3. Ignorancja to dla niego (niej) mądrzejsze określenie ignorowania
4. Na propozycję wysłuchania utworów Chopina zareaguje, jakby się mu/jej zaproponowało, nie przesadzając, schadzkę w krzakach.
5. Wszystkie powyższe, nazwijmy to, braki, nie są wstydliwie skrywane, nie są powodem do taktownego przemilczenia w rozmowie - one są z całą ostentacją ukazywane światu.
Trudno, niech wyjdę na szowinistycznego bufona, ale nic nie poradzę, że jak słyszę od osoby tytułującej się intgeligentem, że komuś "podniósł się statut", ktoś inny pracuje w jakiejś firmie już "półtorej roku" a olewanie go przez panie rejestratorki w przychodni nazywa "ignorancją", nie mogę się powstrzymać i dopisuję mu przedrostek pół-.


Komentarze
Pokaż komentarze