dziedziczna cytadela finansjery dziedziczna cytadela finansjery
35
BLOG

Komuniści nadal kradną słowa

dziedziczna cytadela finansjery dziedziczna cytadela finansjery Polityka Obserwuj notkę 7

Wiele atramentu zużyto i wiele papieru zadrukowano wykazując w jaki sposób komuniści zawłaszczali słowa, wypaczali ich sens i powodowali, że naturalnym odruchem było odczuwane do tychże słów obrzydzenie.

Weźmy na przykład taki przymiotnik "obywatelski" - czy "obywatel". Pierwsze skojarzenie było od razu z Milicją Obywatelską. Fuj!

Tak samo "spółdzielczość" - piękna, stara tradycja - a u nas sprowadzona do poziomu badź to kołchozu, bądź patologicznego molocha od budownictwa mieszkaniowego. W najlepszym razie do spółdzielni spożywców Społem w wersji PRL-owskiej.

A "socjalizm" ? Szklane domy, lewica niepodległościowa. I czy z tym się to kojarzyło? Nie! Z PZPR-owskimi potworami przecież i z "socjalistyczna ojczyzną".

Albo przymiotnik "państwowy" - przecież z II RP - odzyskanego państwa - ówcześni Polacy byli dumni - albo przynajmniej o nie zatroskani. A w PRL-u? Szkoda gadać. Do dziś przetrwało - co państwowe - to be, a państwo? Najlepiej niech się do obywatela nie wtrąca. Wszystko pozostałości po komunizmie.

Ale proces wraz z formalnym upadkiem komunizmu nie przeszedł do historii. Jakie słówko ostatnio na naszych oczach kradną komunisci? Ano "lewica". Narzekaliśmy przez tyle lat, że nie wykształciła się w III RP normalna lewica - tj lewica, której twórcy nie jeździli do Moskwy po pożyczki. Przez długi czas udwało się nazywać rzeczy po imieniu - czyli postkomunistów - postkomunistami, albo po porstu SLD czy eseldówkiem. Do czasu. Obecnie politycy tej formacji, publicyści nie tylko jej zyczliwi a za nimi duza część wyborców zaczęła nazywać "lewicą" kolejną mutację PZPR (z chwilowo odłączonymi przystawkami), która sama siebie sprytnie nazwała mianem "Lewicy i Demokratów".

I teraz już w zasadzie półoficjalnie czy nawet prawie oficjalnie synonimem złogów PZPR-owskich w postaci tow. tow. Szmajdzińskiego, Millera, Borowskiego jest właśnie określenie "lewica": "'Lewica' opowiada się za wyborami", "'Lewica' chce powołania komisji śledczej", "Lewica' wybrała Radę Programową". Że też język kołkiem w gardle nie stanie rozsądnym publicystom, kiedy biorą udział w tym semantycznym paserstwie. Mnie osobiście, jak słyszę o pogrobowcach Bieruta, Gomułki i Jaruzela, że to jest "lewica", zgrzyta w uszach, jakby ktoś paznokciem po styropianie przesuwał. Okropność!

Mój apel w związku z tym do niepostkomunistycznych mediów. Nazywajcie rzeczy po imieniu. Nazywajcie postkomunistów postkomunistami! Nie nazywajcie PZPR-owskich dziedziców "lewicą" - bo w ten sposób normalnej lewicy już u nas nie będzie! A przynajmniej lewicą nazywać się sama nie będzie chciała.

Gdyby ktoś coś, to zapraszam serdecznie https://twitter.com/Cytadela_WN

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka