dziedziczna cytadela finansjery dziedziczna cytadela finansjery
129
BLOG

Eurowizja 2008 - moja recenzja

dziedziczna cytadela finansjery dziedziczna cytadela finansjery Kultura Obserwuj notkę 1

1. Rumunia

Para mieszana damsko-męska ubrana prawie klasycznie – pani w białe wdzianko, pan w dżinsy i marynarkę. Parze mieszanej zdawało się, że jest co najmniej Andreą Bocellim i Sarą Brightman, niestety, nawet wspomniany duet nieco częściej trafiał głosem we właściwe nutki.

2. Wielka Brytania

Wyspy Brytyjskie reprezentuje w tym roku czarnoskóry wokalista udający takich wokalistów jak Marvin Gaye, Tom Jones, James Brown czy Errol Brown. Wyszedł na scenę, zaśpiewał, zszedł ze sceny.

3. Albania

Kiedyś Jan Pietrzak śmiał się z jakiegoś posła, który tłumaczył się, że zagłosował jak zagłosował (a nie tak, jak chciał), bo mu się przyciski pomyliły. Zdaje się, że poseł ów miał coś wspólnego z obronnością, bo Jan Pietrzak powiedział, że jak ten poseł pomyli inne przyciski, to będzie jebut-pierdut – i wojna z Albanią. A co to ma wspólnego z występem Albanki na Eurowizji? Oczywiście to, że jest z Albanii. Ale nie tylko. Wokalistka reprezentująca ten kraj na festiwalu Eurowizji w 2008 roku trafiła na ten festiwal zapewne dlatego, że ktoś gdzieś pomylił przyciski.

4. Niemcy

Jak w sztuce i architekturze mamy eklektyzm, jak w sztuce kulinarnej mamy kuchnię fusion, tak na Eurowizji mamy reprezentantki Niemiec, które w jednym występie połączyły dokonania Fleetwood Mac, Abby, Spice Girls, The Police oraz Atomic Kitten. Ze szczególnym naciskiem na to ostatnie, zwłaszcza jeśli chodzi o kunszt wokalny.

5. Armenia

Pani artystka wygina ciało śmiało pośród innych artystów, którzy uprawiają gimnastykę. Myślę, że przy takim pomyśle należało zamiast tej krzyczącej pani wystawić Mariolę Bojarską. W gimnastyce jest na pewno lepsza, jako wokalistka na pewno nie byłaby gorsza.

6. Bośnia i Hercegowina

Michel Platini pośród panien młodych. Utwór charakteryzuje się melodią, tekstem i treścią, w związku z czym już teraz przyznałbym mu nagrodę dziesięciolecia, bo nic lepszego na tym festiwalu się przez tyle lat nie trafi (no chyba że Rosjanie wystawią Phila Collinsa). I wcale się nie sugerowałem tym, że się podobało Arturowi Orzechowi, nie, nie, nie.

7. Izrael

Zaczyna się takim samym wyciem, jak Armenia – ale ciąg dalszy w tonacji raczej lirycznej. Brzmienie wokalu jak młody Krzyś Antkowiak z pretensjami (jak słychać nieuzasadnionymi) do Krystyny Prońko, z wyglądu przypomina Thierry’ego Henry (to taki francuski piłkarz). Natomiast gdybym nie spojrzał w ekran opisałbym tego wokalistę jako kruczoczarną pół‑Greczynkę o semickiej urodzie. Ale z kolei tak samo opisałbym Freddy’ego Mercury’ego po spojrzeniu w ekran, więc, jak Państwo widzicie, o niczym to jeszcze nie świadczy.

8. Finlandia.

Zdaje się, że ten kraj wygrał kiedyś Eurowizję wysyłając na nią jakiś krzyczący pseudometalowy zespół. Widać Finowie stęsknili się za wydawaniem pieniędzy na organizację tej bezsensownej imprezy (jako jej zwycięzcy), bo znowu wysłali jakiś krzyczący pseudometalowy zespół.

9. Chorwacja.

Jak się włączy dowolne radio chorwackie, to od razu zwraca uwagę, że przeciętna piosenka przeciętnego chorwackiego wykonawcy brzmi jakoś tak... po chorwacku. Jak się włączy przeciętną polską stację radiową i posłucha przeciętnego wykonawcy przeciętnego polskiego zespołu – od razu słychać, że brzmi to jak kosmopolityczna pop-sieczka a od sieczki anglojęzycznej różni się tylko tym, że grafomanię w tekstach słychać wyraźniej i boleśniej. I dobrze, że zaraz po Chorwatach występuje pani reprezentująca Polskę, bo doskonale uwidacznia to ową różnicę

10. Polska

Wyszłem akurat po browar do lodówki, więc recenzji nie będzie

11. Islandia

Cholera, nie ma browaru w lodówce. Dobra, na stację benzynową nie będę leciał, zwłaszcza, ze tu artyści tak pięknie nawiązują do najlepszych dokonań legend muzyki lat 90. jak Snap czy Dr Alban. Wizualnie natomiast prezentują się jak Beata Kozidrak w „Tańcu z gwiazdami”, co samo w sobie stawia ich w rzędzie takich eurowizyjnych potęg jak Malta czy Mołdawia.

12. Turcja

Pierwsze dźwięki brzmiały zupełnie jak z płyty z cyklu Piotr Kaczkowski przedstawia. Kolejne nieco gorzej – ale mimo wszystko nie mogę napisać „Gdzie z tą Turcją między ludzi” (zagadka za 100 punktów – czy jest jeszcze ktoś, kto pamięta skąd pochodzi ten zwrot – kto i gdzie go wypowiadał...). Słowem – bez szans ma Eurowizji.

13. Portugalia

Pierwszy rzut oka na wokalistkę pozwalał oczekiwać wykonania na poziomie takich sław jak Montserat Caballe, Ewa Bem, Lora Szafran czy Alison Moyet. Niestety, pierwszy rzut ucha (i następne) wykazały, że raczej pierwowzoru należałoby upatrywać gdzieś między Mandaryną a Posh Spice i paniami z Tatu.

14. Łotwa

Panowie naoglądali się serii filmowej o piratach z Karaibów oraz kreskówek o Rumcajsie – no i tak to potem wygląda, jeżeli pasji filmoznawczej nie połączy się z talentem muzycznym.

15. Szwecja

I cóż że ze Szwecji, skoro stęka jak 80% „gwiazd” puszczanych od rana do wieczora w Radiu Zet.

16. Dania

Jak wyżej, tylko trochę inaczej – bo innej płci. No i z Danii, oczywiście, nie ze Szwecji

17. Gruzja.

Ja wiem, że sojusznik, że wspieramy, że jesteśmy ich rzecznikami – ale nie odnosi się to, mam nadzieję, do Eurowizji – i ten występ – mimo niewątpliwie ciekawej warstwy instrumentalnej, nawiązujacej do dokonań artystów nawiązujących do późnego Michaela Jacksona, czy Britney Spears – nie uzyska w głosowaniu polskiej publiczności 12 punktów.

18. Ukraina.

Gdyby ta pani założyła na siebie coś pomarańczowego, to byłby jedyny powód, żeby o tym występie napisać coś pozytywnego. Zwrócić uwagę należy, że układ choreograficzny oraz gimnastyków i sukienkę artystka wykonująca utwór pożyczyła od pani reprezentującej Armenię. Tym wyraźniej widać, że zdecydowanie korzystniejsze dla obu państw byłoby wysłanie jednej tylko Marioli Bojarskiej z tym samym zestawem gimnastyków i czarnych strojów.

19. Francja

Francuzi wysłali na imprezę zespół Filipinki, nie bardzo wszakże wiadomo dlaczego część z nich posiadała czarne brody. Nie bardzo też wiadomo, dlaczego z kraju, w którym nawet komputer nazywa się po francusku, wypuszczono w szeroki świat anglofonów (nie, nie, tego się nie leczy, pani posłanko Jarugo-Nowacka). Jednak pomimo tego krytycznie brzmiącego, rzekłbym nawet, że może nadmiernie krytycznie brzmiącego wstępu, występ Francuzów oceniam w warstwie muzycznej pozytywnie.

20. Azerbejdżan

Manichejska wizja świata zobrazowana jako walka anielskości z diabelskością (czy też niebiańskości z piekielnością). Jaki był wynik walki – nie zwróciłem uwagi, bo musiałem wyłączyć fonię i jak włączyłem, to już straszyli następcy

21. Grecja

Dość koszmarne przedstawienie łączące w sobie beznadziejny wokal, tragiczną angielszczyznę (chyba po grecku byłoby tej pani łatwiej), fatalną warstwę muzyczną (chyba utwór był tworzony programem komputerowym metodą „na chybił trafił”) oraz równie nieudaną choreografię. Nie wiem jak Państwu, ale na Cyprze na pewno się podobało!

22. Hiszpania

Z wyglądu przypominało to trochę twórczość Szymona Majewskiego. Gdybym znał język hiszpański, byłbym w stanie powiedzieć, czy treści podawane przez artystę również przypominają te, które wygłasza w swoich programach jego polski pierwowzór. Jeśli tak, to ląduje u mnie jeszcze niżej niż Szwecja. Jeśli nie – to dałbym, no, powiedzmy... 8 punktów.

23. Serbia

Tu mamy do czynienia z przypadkiem, o którym pisałem przy okazji Chorwacji. Bałkany muzycznie nie mają się czego wstydzić – i się nie wstydzą, nawet jeśli trochę wplotą w swoje brzmienia coś z Johna Williamsa. Utwór na tyle wdzięczny, że jestem na „tak”, wybaczając artystce pewne braki wokalne. Biliby się w moich oczach z Bośnią i Hercegowiną o palmę pierwszeństwa. I tutaj dygresja: trzy kraje b. Jugosławii wyróżniły się zdecydowanie na plus. Czyżby stamtąd miała płynąć nadzieja dla Europy?

24. Rosja

Koszmar. Pierwszy raz ciepło pomyślałem o dokonaniach artystycznych p. Henryka Iglesiasa, syna Juliana. A więc, jak widać, koszmar. Koszmarny koszmar. Koszmarnie koszmarny koszmar.

 

25. Norwegia

Nie wiem jak wygląda norweska scena muzyczna, ale wiem jedno: z Gosią Andrzejewicz w Opolu to ta pani szans najmniejszych by nie miała wygrać!


***

I to już koniec tegorocznej Eurowizji. Trochę smutno, bo w końcu cały rok cała Europa czeka na święto swojej piosenki – a ono trwa tak krótko i tak się szybko kończy. W tym roku poziom jak zwykle wysoki i jak zwykle wyrównany. Ale teraz pora na głosowanie – zobaczymy, jaką piosenkę będzie przez cały rok nuciła cała Europa – od Atlantyku aż po Ural.

Gdyby ktoś coś, to zapraszam serdecznie https://twitter.com/Cytadela_WN

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Kultura