dziedziczna cytadela finansjery dziedziczna cytadela finansjery
126
BLOG

Poważne pytanie do znawców Unii Europejskiej w temacie skrzynek

dziedziczna cytadela finansjery dziedziczna cytadela finansjery Kultura Obserwuj notkę 5

Pytanie dotyczy Unii Europejskiej i jej dorobku prawnego. Jej wielkiego dorobku prawnego. Otóż zawsze za mojej pamięci było tak, że do skrzynek na listy, które wisiały na klatce schodowej kluczyk miał listonosz i to on wrzucał do nich listy i inną korespondencję. Kiedy czasy stały się trudne i nadeszła pora tzw. marketingu bezpośredniego, listonosz oprócz listów, pocztówek i wezwań wszelakich roznosił również makulaturę, za której dostarczenie do mojej skrzynki ktoś zapłacił. Sposób na to był prosty - skrzynki były własnością Poczty Polskiej, ale Poczta Polska pozwalała napisać do siebie pismo, w którym dawała się uprosić o niewrzucanie tego typu śmieci do konkretnej skrzynki.

I tak cały ten system, jawnie i bezczelnie sprzeczny z normami UE funkcjonował przez lata. Aż przyszedł sierpień 2008 (wiem, nie przyszedł jeszcze, ale przyjdzie szybciej, niż się spodziewacie) - i Unia Europejska kazała zabrać skrzynki takie, do których kluczyk miał listonosz, i zamontować (na czyj koszt, zgadnijcie?) takie, do których kluczyk ma tylko lokator, za to wrzucić do nich może swoje listy nie tylko listonosz Poczty Polskiej, ale i listonosz Deutsche Post czy La Poste oraz całe stado łazików-roznosicieli ulotek, gazetek reklamowych, ogłoszeń o wynajmie mieszkań itp.

Tak kazała Unia Europejska, a ponieważ poza Unią nie ma zbawienia, to jest najzupełniej oczywiste, że mamy obowiązek cieszyć się, że nie tylko Poczta Polska, ale i Deutsche Post oraz La Poste i rodzimi roznosiciele ulotek mogą konkurować o prawo do lądowania w naszych skrzynkach pocztowych.

Ciesząc się więc z tego, że mogę teraz bez skrępowania otrzymywać wszelkiego rodzaju śmieci od każdego, kto tylko dostanie się na klatkę schodową, z czego tylko niewielką część stanowią listy (czyli to, do czego skrzynka na listy lata całe służyła), zapytuję:

Czy może ktoś ze znawców orientujących się w meandrach biurokracji brukselskiej może mnie poinformować w jaki sposób mogę zrezygnować z otrzymywania niewątpliwie ważnej dla jedności europejskiej korespondencji typu: "wynajmę mieszkanie", "pizzeria Taka", "restauracja Owaka" czy "kosmetyczka Sraka" pod rządami nowego, bardziej zintegrowanego i bardziej europejskiego prawa pocztowego? Czy istnieje jakaś magiczna sztuczka, zapisana w jakiejś dyrektywie czy rozporządzeniu odpowiedniego euroorganu, która sprawi, że do mojej skrzynki trafiać będą tylko przesyłki zaadresowane do mnie? Tak jak byłó tdo tej pory? Czy mógłbym prosić o wskazanie tej dyrektywy?

Czy też może jest tak, a jest to tak nieprawdopodobne, że aż się boję o tym głośno myśleć, a co dopiero pisać, że nie ma skutecznego sposobu na pozbycie się niechcianej korespondencji reklamowej od każdego, kto sobie tego zażyczy?  Ze polegać można teraz wyłącznie na dobrowolnych naklejkach i tzw. etyce zawodowej zleceniodawców i roznosicieli (którym przecież płaci się za dotarcie do skrzynki, a nie za niedotarcie, więc zalecenie zleceniodawcy jest takie, że etyka etyką, a zysk musi być)? I może jest to najzwyczajniej w świecie koszt, jaki płacimy za to, że zarabiać na naszych listach będzie mogła już nie tylko Poczta Polska, ale także Deutsche Post, La Poste itp?  

Gdyby ktoś coś, to zapraszam serdecznie https://twitter.com/Cytadela_WN

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Kultura