przechodzień przechodzień
222
BLOG

mistycyzm ujarzmiony...

przechodzień przechodzień Rozmaitości Obserwuj notkę 8

kiedy byłem małym chłopcem (nie to nie Brekaut i ś.p. Tadeusz Nalepa). kiedy byłem małym chłopcem nie miałem już ojca bo moja matka wyrzuciła go na moje drugie urodziny. miało to swoje dobre strony, bo lanie zbierałem tylko od jednego rodzica. lato jako nielatek spędzałem w Łukawcu (taka wieś nad Wisłokiem). chodziłem od małego nad wisłok i próbowałem łowić ryby. chodziłem sam, czasem z bratem, ale raczej sam. Babcia (świeć Panie nad jej duszą) bała się o mnie, ale miała zaufanie i wierzyła w anioła stróża. ja tesz. (tak ma być) siedziałem nad wodą całymi dniami po wiele godzin, bez jedzenia, bez picia, wpatrywałem się w zielokawą wodę wisłoczyska, niekiedy złapałem jakąś płotkę albo kilka uklei. czas przystawał i nawet nie spostrzegałem coraz ciemniejszej wody. wracałem często późno wieczorem. nigdy nie bałem się tej wody, nigdy nie bałem się ciemności, nigdy nie czułem się wtedy samotny. ktoś obok mnie był. ciągle. taki ktoś życzliwy i ciepły. aniele stróżu mój dziękuję Ci za to tamtą opiekę. wybacz mi, że teraz nie potrafię Ciebie dostrzec, ale znowu czuję tamto ciepło.

sub rosa...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Rozmaitości