nad ranem budzi się wiatr północny
spóźniona zima nadchodzi lutym mrozem
słowa zamarzają pod językiem
moja miła nakrywa się puchową pierzynką śniegu
a ja jestem obok jej korzeni
na rozgwieżdżonym niebie króluje Orion
o wąsko zaciśniętym pasie przednówka
obok Mars i Księżyc w ostatniej kwadrze
zabrakło wódki i wystarczyć musi
łyk gorzkiej kawy plujki
obiecuję sobie miłość niespełnioną
jak przed laty idę ulicą prosto do wcześniejszej śmierci
jeżeli nie rozumiesz skończ czytanie
tam w głębi stoi to drzewo
taka stara wierzba
dotyka rosochatymi gałęziami tego okna
zasłoniętego szczelnie a jednak słychac tamten stukot
maszyny do pisania wierszy
tak kocham tę wierzbę płaczącą
umarłem dla niej w tamtym wieku
15.02.2012


Komentarze
Pokaż komentarze (7)