przechodzień przechodzień
197
BLOG

w piątkowe południe...

przechodzień przechodzień Rozmaitości Obserwuj notkę 6

w piątkowe południe leonard cohen
przywłókł się z suzanne była zmoknięta
płakał rzewnymi łzami jańcio wodnik
i litował się nad nią julian apostata

moje myśli niespokojne łasiły się
kornie pochylając swoje siwe łby
które pierwsze które lepsze wybierz
w pierwszym odruchu głaskałem Kota

wspominałem jego zielone oczy
i znikający uśmiech w kawiarni telimena
cohen coraz wolniej mamrotał
a Kot odszedł swoją drogą był piękny

myśli powoli uspokajały się
obietnica nowych intelektualnych wrażeń
zmysłowych przemyśleń nakazywała
spokój i rozsądek myśli to potrafią

suzanne tymczasem uśmiechnęła się
cohen od jezusa poszedł do buddy
sidharta mówił ciszej i wolniej
jańcio wodnik spotkał lindę i pili

powoli zmierzchało trzeba kończyć ten
nienazwany potok myśli zawłaszczonych
kradzionych latami z tego nie ma języka
tylko cichy bełkot tego nie wolno czytać

a jednak spróbuj sam napisać to i tak
zobacz uśmiechniętą zuzannę
którą podgląda starzec cohen
a pociesza jezus w zgodzie z buddą

dzisiaj w piątkowe południe piję kawę
gorzką i czarną w tej kolejności
siedzę przed rzędem liter i płaczę
nad rzekami babilonu kazali nam…

 20.07.2012

sub rosa...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Rozmaitości