nie wyrażam zgody na Szczęście
podchodzące zgagą do gardła
nie chciałbym krzyczeć
chciałbym krzyczeć
krzyczeć
(krzyk zdławiony cichnie)
do twoich uszu przechodniu
dochodzi syk powietrza
z przedziurawionego balonu
Szczęście
***
przychodzi ta chwila przechodniu
w cieniu ogrodów
w słońcu skwarnego południa
taka sama jak wśród lodów
północy na ulicach New York’u
za chwilę ktoś wstrzeli w ciebie
pięć ołowianych kul
Szczęście
***
twój krzyk przechodniu Matko
rozdzierający moje miękkie podbrzusze
pozostaje rzeźbą z białej mgły
która tłumi odruch buntu i rozpaczy
a ty w krzyku zdziwienia
nienarodzonego umierasz
Szczęście
***
piszę tych kilka słów do ciebie
przydrożny przechodniu w poczekalni
życie chwila zwana Domem Niespełnienia
która była i będzie
Szczęście
***
i nic więcej nie powiem
07.12.1983


Komentarze
Pokaż komentarze (4)