37 obserwujących
95 notek
52k odsłony
165 odsłon

Kopiński rekomenduje „Kawę u Doroty” Chmielewskiego

Wykop Skomentuj

„Twórczość Chmielewskiego i jego postawa pisarska są ostentacyjnie niedzisiejsze - pisze Aleksander Kopiński, recenzując na stronach książkowych „Plusa Minusa”, weekendowego dodatku do „Rzeczpospolitej”, powieść Wojciecha Chmielewskiego„Kawa u Doroty”. - Za patronów obrał sobie współczesnych mistrzów prozy realistycznej o ściszonej, niespiesznej dykcji, takich jak Marek Nowakowski i Kazimierz Orłoś. Krótkie frazy i wyraziste, zwięźle kreślone rysunki postaci nadają jego utworom rzadką dynamikę. Nie ma tu prawie wcale wtrętów publicystycznych, od których roi się w prozie rówieśników, często podporządkowanej bardziej celom ideologicznym niż artystycznym. Autor nie hołduje też obyczajom panującym obecnie w środowisku młodoliterackim, unika skandali i nachalnej autopromocji. Woli, by jego książki przemawiały same, przekonując czytelników siłą słowa, a nie reklamiarskiego gestu. Regularność, z jaką renomowane oficyny drukują jego kolejne tomy, świadczy, że wbrew atmosferze naszych pełnych zgiełku czasów ta strategia okazuje się skuteczna” – pisze redaktor „Czwórek”.

Zdaniem recenzenta, „pisanie Chmielewskiego jest nade wszystko wyrazem fascynacji światem rzeczy. W jego książkach nie znajdziemy analizy psychologicznej postaci, które na ogół pozostają nieświadome własnego życia wewnętrznego, nieporadnie usiłując pojąć, co się z nimi właściwie dzieje. Oszczędność warstwy refleksyjnej pozwala za to wydobyć bogactwo wrażeń zmysłowych, które przynosi im niemal każda chwila milczenia, wpatrzenia w okno, dotykania przedmiotów. Także w <Kawie u Doroty> to smakowany świat urasta do rangi głównego tematu. Rodzinna malownicza mieścina bohatera-narratora w Beskidach i zwłaszcza Warszawa, blokowisko Za Żelazną Bramą i ocalałe enklawy przedwojennej Woli, dokąd przeprowadza się wraz z rodzicami, by osiąść na dobre, wyłaniają się z literackiego portretu niemal namacalne”.

Jak bowiem uważa Kopiński, „Chmielewski najchętniej i najciekawiej opowiada bowiem o tym, co kryje się za rogiem, na podwórku, w zaułkach, których nie zauważają przechodnie śpieszący główną arterią. Bohaterów jego książek łączy natura miejskiego flaneura. Penetrują bramy kamienic, wystają na rogach ulic i wypatrują z zadartą głową śladów dawnej świetności fasad lub kontemplują trudny urok oficyn. Z uwagą śledzą życie małych sklepików i zakładów usługowych w suterenach, obserwacja ludzkiego mrowiska to ich najsilniejsza namiętność".

" Dlatego - podsumowuje autor swoje wywody, zatytułowane znamiennie „Warszawskie peryferia z historią w tle” - <Kawa u Doroty> przypadnie do gustu tym, którzy podzielają zamiłowanie do bocznych przecznic i ciemnych od dymu spelunek, innym zaś pomoże przynajmniej ten wybór zrozumieć”.

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale