"Na pewno nie będziemy próbowali przewyższać Platformy w knajackich atakach, bo to jest po prostu niemożliwe. Nie mamy zresztą ludzi w typie Niesiołowskiego, Nowaka czy Grupińskiego. Ja też nie bardzo nadaję się na Tuska - nie wychowałem się jednak na podwórku, jak on sam przyznaje, ale w trochę lepszych miejscach. Mam więc pewne opory przed łganiem w żywe oczy" - mówi "Faktowi" premier.
Jarosław Kaczyński opowiada też w wywiadzie o swoim rozczarowaniu jednym z najbliższych dotąd współpracowników. Narzeka, że nie może dogadać się "z tym nowym Dornem". O co chodzi? Zdaniem premiera Ludwik Dorn w ostatnich latach po prostu bardzo się zmienił."
http://www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=66752
To prawda, że Kaczyński wychował się w warunkach cieplarnianych, w PRL-owskim dwukondygnacyjnym mieszkaniu w Warszawie, natomiast Tusk pochodzi z biednej robotniczej rodziny.
Wychowywał się więc w lepszych miejscach, ale kultury go owe miejsca nie nauczyly i tak. Faktem jest, że PiS nie ma ludzi z bohaterską przeszłością walki z komunizmem jak Niesiołowski czy Czuma.
Natomiast PiS nadrabia dodatkowymi pokładami chamstwa, w czym przoduje sam prezes, dzielnie wspierany przez panów Putrę, Gosiewskiego, Karskiego czy Kurskiego.
Dobrze przynajmniej, że obiecał, że przed łganiem w żywe oczy będzie miał opory. Trzymamy za słowo panie premierze!


Komentarze
Pokaż komentarze (21)