41 obserwujących
105 notek
117k odsłon
  695   0

Tej garstce, która nas słucha, należy się piękno. (Herbert)

Rozmawiałem 15 lutego z panią Marią Brzezińską, która zainteresowała się moimi fotowierszami, publikowanymi tutaj od roku 2010. Powstała audycja w Radiu Lublin, której będzie można wysłuchać 26 lutego 2012 o godzinie 21.30 (przez Internet), a która potem będzie dostępna w archiwum.

Nie wiem, co z półtoragodzinnej rozmowy się wkomponowało w 25-minutowy program Okienko literackie. Rozmawialiśmy z panią Marią o różnych wierszach z moich obu tomików (Coś o niczym 2004, Ikarkołomnie, 2009), z których pierwszy jest dostępny online w formacie PDF

Wtedy jeszcze nie pisałem fotowierszy, ale trochę tekstów było inspirowanych wyglądami, także kwiatów (np. "Fuksja" - recenzja FYMa drugiego tomiku z uwzględnieniem tego wiersza).

Fotowiersze zaczęły się od historii błękitnego powoju (wilca) odmiany Ipomea.

Początek opisałem w sierpniu 2009
a dalszy ciąg podjąłem w listopadzie, gdy kwiat trzeba było schować przed zimą
– i dokończyłem rzecz w grudniu:

To była jaskółka, a druga przyleciała na przedwiośniu, w pasyjnej historii krokusów.

Dopiero jednak wiersz o kliwii zapoczątkował 20 kwietnia 2010 cały nurt obserwacji zdarzeń w ogrodzie widzianym jako jakaś suwerenna kraina. Fotografie  zwracają uwagę i pozwalają czerpać z ujawnionych widoków zadania i tematy. To uczyniło mnie mieszkańcem tej Rzeczypospolitej, w której wolno patrzeć na świat właśnie z perspektywy kwiatów.

Jak tu wcześniej zauważałem w różnych komentarzach, zaczynem wiersza jestznalezienie punktu widzenia, który ujawnia coś przedtem niewidocznego.

Cel nie jest oczywiście botaniczny, ale językowy, czyli kulturowy: włączanie "kwiatów" do sfery znaczeń z innego świata.

Z dumą przywołuję w nagłówku werset Herberta Tej garstce, która nas słucha, należy się piękno. Jednak nieposzukuję specjalnie miejsc, które są znane z ładności. Najwięcej wprawdzie pokazuję kwiatów i ich stałych gości, których pod tym względem nie trzeba zachwalać, alejest sporo całkiem banalnych miejsc jak przydrożne rowy, kałuże, koleiny traktorów, zeschłe liście i przemrożone przekwitłe resztki, w których dopatruję się ciekawych widoków już po zrobieniu zdjęcia, które nie miało najpierw swojego tematu. Tak więc jest w fotowierszach duża doza turystyki fotograficznej na siedząco.

Kwiaty były czymś oczywistym, ale dużym odkryciem były mimetyczne osiągnięcia lodu, które ze względu na twardość materiału są jeszcze bardziej wyraziste niż to było przy tworach śniegu. Dają się też efektowniej fabularyzować, choć już tylko plastycznymi walorami twory lodu górują nad śniegowymi, ubogimi w kształty, które zawsze są nie do końca określone i brak im trzech istotnych jakości plastycznych: kształtu, faktury powierzchni i przejrzystości.Lodoplastyka

Dopatrywanie się znaczeń w obrazach i widokach zastanychwymaga ich wyodrębnienia, czyliwykadrowania, i całego zarządzania obrazem w fotografii jako inscenizacji. Sama kategoria widoku niesie problem filozoficzny: widok utrwalony na fotografii nie jest przecież jednostkowym przedmiotem, ale całą ich generacją pomnażalną przez powiększanie, kadrowanie, doświetlanie lub przyciemnianie.

*

Odkąd ludzie układają i zapamiętują swoje myśli w poezji, utrwalają w niej opowieści obrazów. Więc i najdawniejsza refleksja nad poetyką kładła wizualność u podstaw poezji, która była formą słownego malowania obrazów.

W refleksjach nad obrazami przyrody wychodzić można od statycznej kontemplacji widoku, a warstwę fabularnej narracji dodawać, gdy sprowokuje ją przypadkowo zaistniała i zauważona forma. Fabuła i akcja opowiadana służą upamiętnianiu znaczącej formy zdarzeń, co nie jest żadnym wyjątkiem, ale najstarszą regułą wszelkiej twórczości.

Fotografia cyfrowa pozwala dzięki powiększeniu (makro) po nowemu spojrzeć na bardzo drobne szczegóły, wydobyć optyczne całości dotąd niedostrzegalne, i poddać je artystycznej konfiguracji.

Pomocne w estetycznej waloryzacji motywów dostrzegalnych fotograficznie jest pojęcie wyglądu jako fundament teatralności w sensie Arystotelesa: uzasadnia ono rozumienie kadrowania i całego zarządzania obrazem w fotografii jako inscenizacji, która w definicji teatrologów (Fischer-Lichte) polega na kierowaniu uwagi widza.

Z tym inscenizacyjnym aspektem fotografii wiąże się sprawa jednorazowości czy raczej ulotności zdarzeń teatralnych, skrajna w performansie, a również w doznaniach mistycznych, i w widokach z perspektywy mrówki.

 

Kontemplacja oraz inscenizacja składników utworu są czynnościami, które są w pewnym stopniu wspólne komponującemu i obserwującemu.Nie tylko kompozycja, ale i odbiorcza kontemplacja może mimo całej statyczności być puszczona w ruch tropem obserwacyjnej wnikliwości (rozdzielczości, spostrzegawczości).

Z aparatem fotograficznym możemy powtórzyć drogę tworzenia dzieł sztuki przez wyjmowanie fragmentów Natury. Nie chodzi o tzw. fotografię artystyczną, jedną ze sztuk plastycznych, ale o poszerzenie zbioru możliwych inwencji literackich, które w zakresie optycznym były dotąd ograniczone rozdzielczością ludzkiego „gołego” oka.

© A. Dąbrówka2012


 

Wpisy na tym blogu ukazują się wyłącznie na portalu Salon24 i w tym jednym miejscu, nie udostępniam ich w żadnym LC, ani nigdzie ich nie powtarzam

Lubię to! Skomentuj11 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale