Po czwartkowym wystąpieniu Władimira Władimirowicza Putina znowu wróciła sprawa wraku. Wraca ona do nas ciągle jak rzucony daleko bumerang. Jednych to podjudza innych drażni. Gdzie jest zatem w tym wszystkim jakaś równowaga ?
Żeby popatrzeć na to wszystko obiektywnie należy ustalić fakty, które nie podlegają dyskusji. Dlaczego wrak leży od 10 kwietnia 2010 roku na lotnisku w Smoleńsku ? Wszyscy, którzy znają sprawę wiedzą dobrze, że Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej od dawna nie prowadzi na wraku żadnych badań śledczych. Wrak został już przebadany, wcześniej pocięty na kawałki, a kilka miesięcy temu nawet umyty. Decyzja o tym co się z nim stanie, wcale nie leży w gestii Rosyjskiej Prokuratury, lecz w dobrej lub złej woli Władimira Putina. Nie ma innych czynników. Dużo się dzisiaj mówi w mediach o tym, że "taka jest procedura, wrak musi pozostać w Rosji do końca śledztwa". Nikt nie zastanawiaa się nad tym co to za procedury i jakie są ich konsekwencje. Aby się tego dowiedzieć znowu musimy odwołać się do przeszłości. Polski rząd po katastrofie smoleńskiej w osobie pana ministra Jerzego Millera podpisał porozumienie z Rosją, a więc sporządzono z tego dokument, mocą którego wrak Tupolewa ma pozostać w Rosji do zakończenia postępowania sądowego. Na mocne podkreślenie zasługuje tutaj fraza "postępowania sądowego" - która oznacza tak naprawdę ad "kalendas graecas" - na święte nigdy. Gdzie jest dzisiaj w całej tej spawie pan Jerzy Miller ? Sam chciałbym wiedzieć. Jest dziś wojewodą małopolskim - ma tam dobrą posadę. Zapomniał o swoim raporcie, zapomniał o wraku, zapomniał o odpowiedzialności za słowo i czyny.
Do kogo zatem mamy mieć pretensję o to, że sprawa śledźtwa smoleńskiego wygląda tak fatalnie ? Co oznaczała nagła informacja Radosława Sikorskiego aby poruszyć sprawę wraku na szczycie UE-Rosja, która i tak zakonczyła się fiaskiem ? Czy Donald Tusk tak niechętnie wypowiadający się o staraniach Radosława Sikorskiego znowu unika odpowiedzialności ? Zapytany dziennikarzy o to, czy Radosław Sikorski dostał jego błogosławieństwo w tej sprawie odpowiedział: " błogosławienie - to nie moja praca ". Czy tak zachowuj się Premier, który chcę wyjaśnić przyczyny największej katastrofy po II Wojnie Światowej ? Przecież tam zginęli nie tylko ludzie z Prawa i Sprawiedliwości z którymi mówiąć bardzo łagodnie - nie było Premierowi Tuskowi po drodze. Zginęli tam posłowie ze wszystkich partii politycznych w kraju.
Nie wiem jakimi kategoriami kieruje się Donald Tusk. Natomiast jedno wiem napewno - gdyby tam w Smoleńsku samolot rozbił się z powodu złej pogody i błędu piilotów to wrak byłby dawno w Polsce, sprawa byłaby jawna i otwarta, a póki co jest niestety dokładnie odwrotnie, a po ujawnieniu obecności trotylu na wraku i tak niesamowitego nacisku mediów na to, aby to przemilczeć, wyrzuceniu z pracy autora artykułu, który napisał prawdę i zniszczeniu jednego z najbardziej poczytnych tygodników w Polsce (Uważam Rze) - w tej sprawia nadal pozostaje więcej pytań niż odpowiedzi.


Komentarze
Pokaż komentarze