Jarosław Kaczyński występuje na sejmowej mównicy trzymając w ręku iPada. Cóż w tym dziwnego ? Pewnie nic, gdyby tylko osobą, która go używa nie był właśnie Prezes Prawa i Sprawiedliwości. Wiele razy w czasie sejmowych debat, Panowie Posłowie i Panie Posłanki, posługiwały się podczas swoich wypowiedzi tabletami i nie wzbudzało to żadnego powszechnego poruszenia.
Jednak okazało się, (chyba coś, na co nikt by nie wpadł jeszcze wczoraj przed godz.13), że iPad Jarosława Kaczyńskiego jest zagrożeniem dla demokracji. Majstersztyk zastosowany przez doradców Prezesa, tak wprawił w zakłopotanie rządzący obóz, (co było widać choćby po minie Premiera Donalda Tuska), że w pierwszej chwili nie wiedzieli jak się zachować, a prowadząca obrady Marszałek Ewa Kopacz, w milczeniu słuchała wirtualnego wystąpienia prof. Glińskiego, a później uzasadniającej do wniosku o wotum nieufności - mowy Jarosława Kaczyńskiego.
Wiadomo, że wszystko można wyśmiać, wyszydzić i sprowadzić do absurdu. Jest rzeczą jasną, że wszyscy, którzy nie darzą żadną sympatią Prezesa PiS, wobec wszystkich merytorycznie wypunktowanych zaniechań obecnego rządu, spuentują, iż nie mieli bladego pojęcia, że Jarosław Kaczyński umie posługiwać się urządzeniami Apple.
Wszyscy byli pewni tego, że manewr z prof. Glińskim jest z góry skazany na porażkę, a nawet z macierzyńską troską o dobro państwa, określano go „przenoszoną ciążą PiS”. Jednak Premier Kaczyński, swoim niecodziennym wystąpieniem z użyciem tabletu, pokazał, że obecna władza jest w stanie zrobić wszystko, aby pozostać na swoich miejscach. Skoro z góry wiadome było, że Piotr Gliński nie będzie premierem, bo arytmetyka sejmowa jest w tej materii bezlitosna, to dlaczego Marszałek Sejmu nie zgodziła się na wystąpienie Profesora ? Czyż taka decyzja nie podniosłaby standardów demokracji, o których tak wzniośle opowiadają politycy Platformy Obywatelskiej ? Obywatelska znaczy – dla obywatela. Lecz udział obywatelski w tej formacji jest jedynie tylko z nazwy.
Dziś rano w „Poranku Tok FM”, gdzie wazelina lała się strumieniami, dziennikarze mediów mainstreamowych spotkali się z Premierem Tuskiem, również poruszono sprawę „iKaczyńskiego”. Premier Donald Tusk powiedział, że Jarosław Kaczyński „posługuje się pewnymi nieadekwatnymi do rzeczywistości środkami, ale przydatnymi w jego taktyce instrumentami”. Jak zrozumieć zatem pomysł wyposażenia wszystkich Posłów w iPady, skoro Pan Premier twierdzi, że jest on środkiem nieadekwatnym do rzeczywistości ? Słuchając dalej radiowej audycji z udziałem Premiera, dowiedziałem się że: „politycy nie biegają z gadżetami przynajmniej po Sali Sejmowej”. Zapomniał jednak Donald Tusk, spojrzeć na swojego kolegę Radosława Sikorskiego, który już na początku wystąpienia Prezesa PiS, używając zabronionego gadżetu, opublikował na Twitterze wpis o Kaczyńskim jako uchwycie do iPada. Może zwyczajnie tam, gdzie miejsce na Sali Sejmowej zajmuje Rada Ministrów, wytwory nowej technologii są dozwolone ?
Po wczorajszej debacie, role w tym politycznym świecie zostały odwrócone. Ci wyznawcy religii smoleńskiej, zaściankowcy i mohery – teraz mają iPady, a ci postępowi, europejscy, nowocześni i otwarci na dialog – stoją pod drzewem, zajadając śliwki robaczywki, mirabelki i szczaw.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)