Wczoraj w Radiu Wnet, redaktor Krzysztof Skowroński przeprowadził rozmowę z Szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego – generałem Stanisławem Koziejem. Rozmawiano m.in. o kryzysie przywództwa Stanów Zjednoczonych, problemów NATO, projekcie ustawy o udziale obcych służb zagranicznych na terenie Polski, a także o ostatnim raporcie ABW na temat współpracy sowieckiego KGB z MSW.
O ile kwestia kryzysu przywództwa NATO i Stanów Zjednoczonych w ostatnim czasie jest w miarę jasna, o tyle szerokie otwarcie się Polski na Wschód, budzi niezrozumienie i zainteresowanie. Generał Koziej przyznał, że nie czytał jeszcze raportu ABW o współpracy KGB z dawnym MSW. „Trudno mi zdefiniować jasno, bo za to odpowiada ABW. Z poziomu BBN nie odnotowuję drastycznych sygnałów, które stanowiłyby problem. Jeśli jakieś ślady są, a są bo tego nie wykluczam, to natura sama ten problem wygasiła – powiedział szef BBN”.
Stwierdzenie, jakoby matka natura wygasiła problem współpracy KGB z MSW jest zaskakujące. Powszechnie wiadomo, że w dzisiejszych strukturach nowej służby specjalnej – Federalnej Służby Bezpieczeństwa, pracują ludzie wywodzący się z dawnego KGB. Analogicznie również w Polsce, nie jest tajemnicą, że w rozmaitych instytucjach rządowych, ludzie z dawnego MSW znaleźli dla siebie idealne miejsce pracy. W wielu placówkach dyplomatycznych, ambasadach i strukturach związanych z Ministerstwem Spraw Zagranicznych, funkcjonariusze dawnych służb, dalej pełnią służbę dla Polski, a minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski publicznie deklarował, że nie widzi w tym żadnego problemu. Wspomnijmy tylko sprawę Tomasza Turowskiego – szeroko opisaną przez dziennikarza śledczego Cezarego Gmyza, który ujawnił jego agenturalną przeszłość i którego w trybie pilnym MSZ przydzieliło do organizacji wizyty prezydenta Lecha Kaczyńskiego 10 kwietnia 2010r. Natura nie rozwiązała problemu inwigilacji Polski przez obce służby wywiadowcze. Ludzie dawnych komunistycznych służb specjalnych dalej wykonują swoją pracę, a ich szerokie kontakty w tym specyficznym środowisku pozostają i są wykorzystywane do celów nie zawsze związanych z dbaniem o bezpieczeństwo państwa. Po zredefiniowaniu polskiej polityki bezpieczeństwa i wyjściu z bloku wschodniego na rzecz integracji z NATO i Unią Europejską, chyba zapomniano o tym, że funkcjonariusze, którzy do tej pory szpiegowali na Zachodzie – jako na terenie potencjalnie wrogim – nagle mają zmienić obszar swojej pracy w zupełnie inną stronę. Czy bez wymiany kadr jest to w ogóle możliwe?
Raport ABW ujawnia jeszcze jedną interesują informacje. Mianowicie na liście zidentyfikowanych osób figuruje m.in. ojciec sędziego Igora Tulei, znanego z kontrowersyjnego uzasadnienia wyroku w procesie dr. Mirosława G. Chodzi o Witolda Tuleyę (ur. 1936 r.), który był starszym inspektorem Wydziału III ASW w Warszawie w 1975 r., kiedy został wysłany na 3-letnie studia w Akademii Spraw Wewnętrznych ZSRS. Zatem okazuje się, że nie tylko matka sławnego już sędziego, pracowała w strukturach poprzedniego systemu. Rodzice zapracowali zatem na określenie Igora Tulei jako – dziecka resortowego. Także i w tym przypadku teoria natury, o której mówił gen. Koziej, nie ma żadnego uzasadnienia.
Natura, która według gen. Kozieja ma rozwiązać problem służb specjalnych nie poradziła sobie przede wszystkim w samej Rosji. Obecny Prezydent – Władimir Putin, który notabene pełni swoją kadencję już nie pierwszy raz, a wcześniej wykonywał także funkcję premiera, sam wywodzi się ze służby (KGB), która na wzór swojej poprzedniczki stworzyła nową – Federalną Służbę Bezpieczeństwa, w której wysokie stanowiska zajmują ludzie wcześniej pracujący dla KGB. Nie jest tajemnicą, że wielu ministrów obecnego rządu rosyjskiego, również powiązana jest ze służbami specjalnymi.
Matka natura nic w tej sprawie nie zmieni. Szefowie mianują swoich zastępców, zastępcy swoich następców, a sieć powiązań wytworzona między nimi będzie się zacieśniać. Grupy te i ich wzajemne sieci powiązań, mają zbyt wiele swoich własnych interesów, aby dać się tak łatwo pokonać.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)