Borys Bierezowski – rosyjski oligarcha, zaliczany do tzw. rodziny kremlowskiej jako bliski współpracownik prezydenta Borysa Jelcyna (finansował jego kampanię wyborczą). W pierwszej połowie lat 90. XX wieku w krótkim czasie zgromadził olbrzymią osobistą fortunę – w 1997 amerykański magazyn Forbes ocenił jego majątek na około 3 mld $.
Bierezowski był w konflikcie z Władimirem Putinem i od 2001 przebywał na emigracji w Londynie. 29 listopada 2007 sąd w Moskwie skazał zaocznie Bieriezowskiego na sześć lat robót w kolonii karnej.
W miniony weekend media (ale nie media głównego nurtu) podały informację o nagłej śmierci Borysa Bierezowskiego. Według różnych informacji, został on znaleziony martwy w wannie w swoim domu w Londynie. Sprawa jest rozwojowa, gdyż na razie oficjalne przyczyny śmierci oligarchy nie są znane. Powszechnie mówi się o samobójstwie, jednak najbliższe otoczenie zmarłego nie chce w to uwierzyć.
Wiadomo wszem i wobec, że zagadkowa śmierć takiej postaci jak Borys Bierezowski, budzi skojarzenia ze służbami specjalnymi i z możliwym ich udziałem w całej tej sprawie. Sam Aleksander Litwinienko (otruty przez służby polonem w Wlk. Brytanii) miał otrzymać rozkaz zabicia Bierezowskiego, ale odmówił jego wykonania. Można sobie zadać pytanie, czy Litwinienko zginął właśnie z tego powodu?
Chciałbym skupić się na początkowym stadium wyjaśniania śmierci rosyjskiego oligarchy i na działaniach służb brytyjskich. Otóż zaraz po ogłoszeniu informacji o zgonie Bierezowskiego, Brytyjczycy najpierw skierowali swoje działania na wyjaśnienie kwestii udziału osób trzecich. Jego dom został sprawdzony pod kątem pirotechnicznym, chemicznym i radioaktywnym. Wydaje się to normalne i racjonalne - tak w takiej sytuacji postępują profesjonalne służby. W tak delikatnej materii jak powiązania biznesowo-polityczne, nie może być wątpliwości, niejasności i niedomówień. Dlatego w pierwszej kolejności uznano za stosowne badanie tej śmierci w kontekście możliwego zamachu, a kluczowe wyjaśnienia przyniesie zapewne sekcja zwłok. Nikt nie podnosi potężnych głosów sprzeciwu i nie oburza się, że nie wolno tak robić, bo przecież mamy XXI wiek i zabójstwa polityczne to już historia.
Co się dzieje dalej? Służby brytyjskie bez żadnych nacisków badają sprawę, biorąc pod uwagę wszystkie hipotezy, a Rosja nie wypowiedziała z tego powodu wojny Wlk. Brytanii.
W Polsce, w kontekście największej katastrofy w której zginęła ogromna część ludzi piastujących najważniejsze stanowiska w państwie mówi się, że elementarne dowody są niepotrzebne, a nawet, że są jedynie zwykłą pamiątką, a śledztwo można zakończyć i bez nich. Jeśli ktoś się z tym nie zgadza to jest rusofobem, eurosceptykiem i wyznawcą sekty smoleńskiej, który chcę podpalić Polskę i dzielić naród.
W tym kontekście, katastrofa smoleńska, jest chyba jedyną katastrofą lotniczą w dziejach świata, o której przyczynach, rozstrzygnięto bez dostępu do elementarnych dowodów-przede wszystkim wraku i czarnych skrzynek, nie wspominając już o rzetelnie przeprowadzonej sekcji zwłok.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)