Wczoraj w programie „Tomasz Lis na żywo”, odbyła się kolejna, bezstronna debata na temat wolności słowa. Był to spektakl, w którym po raz kolejny pokazano czym jest polityka miłości, równość, wolność i gdzie jest miejsce dla chrześcijan, duchownych i katolików w hierarchii społecznej.
Poruszono m.in. temat pewnej pani z Poznania, której nazwiska nie warto przytaczać, a która po wyborze nowego papieża Franciszka napisała na swoim facebook’owym profilu: „No i wybrali chuja, który donosił wojskowym na lewicujących księży”. Notabene, dwa dni temu na stronie internetowej gazeta.pl, pojawił się list 200 osób ze świata „kultury”, w obronie Poznanianki, uzasadniający, że to przekleństwo były wypowiedzią prywatną i nie powinno podlegać sankcji. „Prywatna wypowiedź na temat czegokolwiek i kogokolwiek i w jakiejkolwiek formie nie może być podstawą do kar i sankcji ze strony władz publicznych, tym bardziej do pozbawiania stanowiska. Sankcja za prywatną wypowiedź nieprzeznaczoną do upublicznienia to wyraz myślenia totalitarnego i nieuprawniona ingerencja władzy w sferę prywatności. To także łamanie praw gwarantowanych przez konstytucję” – czytamy pod koniec listu.
Jeden z gości zaproszony do debaty przez bezstronnego prowadzącego i naczelnego tygodnika „Newsweek” – Piotr Najsztub stwierdził, że tak naprawdę można , a nawet trzeba wyrażać swoje krytyczne zdanie. W swojej wypowiedzi postulował nawet zniesienie przepisów, które stanowią o karze za zniewagę wobec głowy państwa. Uznał natomiast, że należy piętnować tylko te zachowania, które jawnie nawołują do przemocy. Jaka jest logika pana Piotra? Tego nie wie chyba nawet on sam. A co w sytuacji, kiedy ktoś zacznie nawoływać do delegitymizacji, pobicia, a nawet śmierci grożąc najwyższym organom konstytucyjnym? Czy grożenie śmiercią głowie państwa jest tylko zniewagą, czy nawoływaniem do przemocy?
Skoro o nowym papieżu Franciszku, który chcąc nie chcąc jest również głową państwa Watykańskiego, można mówić jako o pewnej części ciała i nie jest to obraźliwe, proponuję panu Najsztubowi lub innemu znanemu dziennikarzowi, napisanie jakiegoś obraźliwego artykułu (broń Boże bez przekleństw) o naczelnym rabinie Polskim, o przedstawicielach Kościoła muzułmańskiego lub np. Cyrylu I – patriarsze Moskwy i Wszechrusi. Nawołujemy do wolności i równości? Traktujmy tak wszystkich bez wyjątku i bądźmy konsekwentni.
Teraz już wiesz – Ty, szary obywatelu III RP, że kiedy śmiesz kwestionować seksualną tożsamość Anny Grodzkiej słyszysz: chamstwo, obrzydliwość, ciemnogród, homofobia! Lecz kiedy ktoś, nazywa zwierzchnika Kościoła katolickiego „CH****” krzyczą: wolność słowa!
Coś nie tak? Nie, wszystko jest w porządku.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)