Ciągle zastanawiamy się co zrobić z naszą polską historią. Jedni uważają, że nie należy jej już rozdrapywać, że historia Polski tak naprawdę nie jest tą częścią , którą Polacy powinni się chlubić. Zwolennicy zajmowania się historią mocno postulują, że przeszłość Polski to część naszej kultury narodowej. To fundament, który łączy i jednoczy naród. Czy powinniśmy zacząć żyć przyszłością, a historię zostawić daleko z tyłu, nie zastanawiając się czy ma ona odzwierciedlenie w faktach?
Podczas dyskusji akademickiej, jeden z prowadzących przedmiot stricte związany z historią, powiedział, że Polacy mają nieustającą skłonność do wracania i życia przeszłością. Należałoby bardziej zająć się sprawami doczesnymi, zacząć martwić się o to, co będzie za kilka, kilkadziesiąt lat, a to co było kiedyś – zostawić – bo historia sama się oceni.
Niestety nie będzie z tym tak łatwo. Polacy żyją swoją historią dlatego, że zmusza ich do tego sytuacja w jakiej Polska się znajduje. Na pewno łatwiej byłoby nam żyć, gdyby sprawa Zbrodni Katyńskiej została wyjaśniona. Gdyby „kawała na ławę” zostały otwarte rosyjskie archiwa, wyłożone na stół wszystkie dokumenty, oprawcy polskich oficerów i inteligencji – zostali potępieni, a rodziny mogły poznać miejsca pochówku swoich najbliższych. Są to sprawy elementarne, których każdy ma prawo się domagać.
Łatwiej byłoby skupić się na przyszłości, gdyby nie to, że co jakiś czas w mediach całego świata, pojawią się nieprawdziwe i szykanujące Polaków informacje o wydarzeniach historycznych, które nigdy nie miały odzwierciedlenia w ówczesnej rzeczywistości. W czasie wspomnianej już na początku dyskusji akademickiej, padł argument: „popatrzmy na Niemców, którzy z podniesioną głową patrzą na cały świat, są liderem w Europie. A co oni wyprawiali?” Różnica polega jednak na tym, że już nie tylko o Niemcach, mówi się dziś – oprawcy, ale również o Polakach, którzy w przekazie, idącym na cały świat, stają się współsprawcami. Okazuje się, że Armia Krajowa to banda antysemitów, która nie myślała o niczym innym tylko o wydawaniu i mordowaniu Żydów, a obozy koncentracyjne – Polacy zbudowali sami sobie. Oczywiście na Niemców możemy patrzeć i róbmy to, tyle że Niemcy, nie są państwem postkolonialnym, nie byli przez wiele lat przymusowo rusyfikowani i ich pozycja na arenie międzynarodowej jest znacznie silniejsza niż Polski. Niemcy potrafiły zadbać o swoje interesy, są wiodącym i bogatym państwem Unii Europejskiej. W Polsce natomiast, ciągle nie do końca wiadomo kto kim jest. Po podstawowym błędzie jakim było nierozliczenie się z komunistyczną przeszłością, zawsze będzie wielka grupa Polaków, którzy na wszystko patrzeć będą podejrzliwie – również poprzez doświadczenia historyczne.
Dlaczego? A, no dlatego, że władza sama dała im powody do takiego postępowania. Jeśli w największej tragedii lotniczej, w której zginął Prezydent i duża część administracji państwowej, nie robi się nic lub niewiele w kwestii wyjaśnienia sprawy, a podstawowe dowody pozostają na terenie państwa z którym nasze stosunki historyczne są „chłodne”, żeby nie powiedzieć-tragiczne, to dlaczego mamy się dziwić starszym ludziom, stojącym w rocznicę tragedii na Krakowskim Przedmieściu, z transparentami „Tusk-zdrajca” , czy „Tusk – do Rosji!”. A co premier Donald Tusk zrobił aby spowodować, żeby ci ludzie zmienili zdanie? Co zrobił, poza tym, że składał obietnice, które są kompletnie bez pokrycia, a na każde pytanie związane ze Smoleńskiem ucieka – ostatnio aż do Nigerii. Co pomyśli zwykły szary człowiek, widząc takie zachowanie szefa rządu? Że skoro ucieka i za wszelką cenę broni swoich błędnie podjętych decyzji to znaczy, że ma coś do ukrycia lub, że to wszystko nie wygląda tak fantastycznie, jak przedstawia to kolorowy kanał telewizyjny w jakości HD.
Katastrofa smoleńska była i jest wydarzeniem historycznym – z tym chyba każdy się zgodzi. Czy przyszłe pokolenia będą starały się (jeśli teraz się nie uda) rzetelnie wyjaśnić tę sprawę? Miejmy nadzieję, że tak, tylko że w takiej sytuacji znowu powtórzy się mechanizm tego strasznego powracania do historii – tak bardzo nielubiany przez ludzi domagających się zamknięcia tematów z przeszłości. Jednak pewnych spraw nie da się po prostu zamknąć. Dzieje z przeszłości mają być nauką na przyszłość, z której Polska niestety niewiele wywnioskowała. Jeżeli przestaniemy zwracać uwagę na to, co mówi się o historii naszego państwa to za kilka lat, nasze dzieci, przeczytają w podręcznikach o polskich obozach śmierci, o Polakach jako o narodzie zwyrodnialców i współtwórców Holocaustu. Czy naprawdę nie warto walczyć o prawdę i poświęcić ją dla budowania wygodnej dla nas przyszłości? Przecież o to co mamy dzisiaj – ten kraj – Polskę – walczyli w przeszłości nasi pradziadkowie, gdyż czuli się odpowiedzialni za przyszłe pokolenia. My, musimy zacząć dziś myśleć w ten sam sposób, bo przyszłym pokoleniom Polaków nie będzie w świecie żyło się godnie, jeśli prawda historyczna zostanie przekłamana.
Marszałek Piłsudski powiedział kiedyś: „naród, który traci pamięć przestaje być narodem”. Jeśli Polacy zapomną o historii, może ona zatoczyć koło.


Komentarze
Pokaż komentarze