9 obserwujących
219 notek
61k odsłon
  308   0

Natura Inwazji na Ukrainę w Kontekście Koncepcji Spencera R. Wearta

Kilkanaście lat temu do moich rąk trafiła książka Spencera R. Wearta „Bez Wojny. Dlaczego państwa demokratyczne nie walczą ze sobą”? Pozycja ta wydana w ramach inicjatywy „Politeja” przeszła w Polsce bez głębszego echa, czego symbolicznym odzwierciedleniem wydaje się cena jednej złotówki na jaką wyceniono ją w jednym z Antykwariatów. Praca S.R. Wearta stanowi swoiste studium porównawcze z pogranicza filozofii politycznej, historii i analizy ustrojowej. Jest zarazem próbą o tyle ciekawą, że napisana jest przez fizyka i astronoma, który nurtowany problemami świata zastanego, postanowił wykorzystać swe predykcje wynikłe z nauk ścisłych do analizy pewnych prawideł ustrojowo-historycznych w kontekście zagadnienia wojny.

Spencer R. Weart, uprościwszy, podaje definicje czterech różnych form ustrojowych. Pierwsze dwa to autokracja i anokracja. „Rządy autokratyczne, mogą się niepostrzeżenie przerodzić w autorytarne, na przykład juntę wojskową, lub pseudorepublikę z fikcyjnymi wyborami” – precyzuje. Trzecia z wyodrębnionych form ustrojowych to republika, która występuje w dwóch postaciach: republika demokratyczna oraz republika oligarchiczna. „Zgodnie z definicją słownikową państwo demokratyczne to republika, w której naród obejmuje ogół obywateli” – pisze Weart podkreślając, że „naród” nigdy nie oznacza wszystkich mieszkańców danego państwa. Dlatego na potrzeby analizy historycznej i zjawisk dotyczących wszystkich epok autor wprowadza „ograniczone i potoczne rozróżnienie” dwóch modeli republik. Dla Wearta „republiką demokratyczną staje się republika, w której przynajmniej 2/3 dorosłych mężczyzn posiada prawa polityczne” [1]. W opozycji do republiki demokratycznej pozycjonuje się republika oligarchiczna, w której „silna elita rządzi dużą grupą ludzi, której to grupy praca i wysiłek decydują o istnieniu społeczności”. Weart nazywa republikę oligarchiczną formę ustrojową w której „mniej niż 1/3 dorosłych mężczyzn posiada prawa polityczne” , po czym wprowadza jeszcze jedno rozróżnienie.

W republikach oligarchicznych rządząca „zdecydowana mniejszość”, aby zachować władzę do pewnego stopnia musi uciskać i kontrolować „zdecydowaną większość” pozbawioną praw politycznych. Represje wobec wewnętrznej „wrogiej grupy politycznej” to dodatkowy element odróżniający republiki oligarchiczne od demokratycznych. Republika demokratyczna odmiennie, toleruje różnicę poglądów. „Państwo można nazwać ugruntowaną republiką tylko wtedy, gdy zwyczajem jego przywódców jest tolerancja dla otwartej publicznej dysputy wśród obywateli” – zaznacza autor.

Fundamentalną tezą pracy Wearta jest założenie, że jakkolwiek historycznie rzec biorąc „republiki demokratyczne angażowały się w wojny prawie tak często jak państwa o innym ustroju”, to przynajmniej w przypadku „ugruntowanych republik”, w których istniała „republikańska kultura polityczna” państwa demokratyczne prawie nigdy nie prowadziły wojen między sobą. Przy zastrzeżeniu wszystkich wyjątków, które autor stara się przeanalizować. Z drugiej strony jak stwierdza Weart „republiki o ugruntowanej oligarchii prawie w ogóle nie toczyły ze sobą wojen. Republiki oligarchiczne zachowywały pokój w stosunkach z innymi państwami tego typu niemal tak ściśle jak demokratyczne”.

Rosja, Kazachstan, Ukraina, Turkmenistan, Kirgistan, Białoruś a nawet odległa Angola, wraz ze zmianami systemowymi po 1989 roku doświadczyły zbliżonych zjawisk. W wielu z tych krajów stare elity związane z „socjalizmem państwowym” wyczuły wiatr zmian i ponownie chwyciły za lejce władzy wchodząc w sojusz z „nowymi dziećmi neoliberalizmu”. Stary centralny system sterowania odwołujący się deklaratywnie do „wspólnego dobra” przeobrażono w pozbawiony jakikolwiek pozorów system parcelacji publicznego dobra w ramach dzikiej prywatyzacji (kleptokracji). Lokalni przedstawiciele radzieckiej partii zostawali nagle trudno usuwalnymi prezydentami i ojcami narodów, a ich otoczenie z zięciami i dziećmi na czele, przeobrażało się w dzierżycieli największych majątków w kraju. W krótkim czasie kraje realizujące jakoby ideały „socjalizmu państwowego” przeszły przeobrażenie oligarchiczne.

W latach 1990. i w pierwszej dekadzie XXI wieku przeobrażenia ekonomiczne i gospodarcze w Rosji i na Ukrainie wyglądały podobnie. W Rosji Borys Jelcyn wyhodował osiemdziesięciu oligarchów, a Putin przynajmniej dwudziestu kolejnych. Cała ta symboliczna setka dyskontująca ekonomiczno-gospodarczy krwiobieg kraju stworzyła podwaliny pod system tzw. „demokracji kierowanej” Władimira Putina. Procesy oligarchizacyjne obserwowaliśmy również na Ukrainie. Przejęcie sterów państwowych w Kijowie, od Kuczmy po Janukowycza, umożliwiało wyradzanie się nowych odłamów oligarchii w tym kraju. Pomimo, że w 2014 roku stopa życiowa na Ukrainie była znacznie niższa niż w Polsce, to blisko dwudziestu „najbogatszych Ukraińców” z osobna, mogło pochwalić się majątkiem większym niż „najbogatszy Polak”.

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale