Sprawa gazu łupkowego budzi silne emocje. Ostatnio, czysto już nawet establishmentowe media (w tym Onet.pl), donoszą że złoża gazu łupkowego rozdajemy za czapkę śliwek. Przypuszczam, że ktoś tę sprawę rozgrywa i celowo manipuluje informacjami. Jesteśmy świadkami prawdopodobnie najważniejszych decyzji ekonomicznych podejmowanych za naszego życia. Wokół panuje wolność słowa, ale jakoś nie działa. Upraszam zatem salonowych ekspertów od gospodarki i paliw o wyjaśnienie nam, niespecjalistom, najlepiej w prostych, żołnierskich słowach, tej kwestii. Z punktu widzenia ekonomicznego ignoranta są bowiem dwie możliwości:
Możliwość pierwsza
mamy do czynienia z aferą finansową o skali jak niżej:
2 bln m³ gazu (średnie szacunki amerykańskie wg oficjalnej strony Ministerstwa Gospodarki)
x 0.36 USD (cena jednego m³ żądana ostatnio przez Rosję od Ukrainy)
2 000 000 000 000 x 0,36 = 72 000 000 000, czyli 720 miliardów dolarów
Byłby to oczywiście przychód, a nie zysk. Analiza rentowności to zupełnie inna kwestia, ale nie jest nam ona ujawniana.
Niespecjalista nie ma pojęcia, dlaczego rząd polski nie chce, lub nie może wypromować rodzimych przedsiębiorstw na partnerów firm amerykańskich w tym przedsięwzięciu. Czy naprawdę jesteśmy tacy biedni i niedorozwinięci? Może państwo powinno się skupić na kwestii gazowej, nawet za cenę chwilowego zaniedbania innych obszarów? Jeśli to niemożliwe to żądania 15-20 % za koncesję, suflowane nam przez część fachowców i prasy jako średnie światowe stawki tego typu opłat, brzmiałyby chyba rozsądne. Mamy dostać 1%. Te Kilkanaście procent różnicy na wyliczonej kwocie daje około 100 miliardów dolarów różnicy.
Możliwość druga
Gaz łupkowy w Polsce jest faktycznie skrajnie trudny do eksploatacji a jego wydobycie znajduje się za granicy opłacalności. Wówczas stawki innych koncesji byłyby dla nas nieprzydatne. Żadnej afery nie ma. Wydobycie gazu przez Amerykanów nie daje nam wówczas praktycznie żadnego zysku ze złóż, ale za to mamy nieograniczony dostęp do surowca. Szantaż gazowy nam nie straszny. Uznając tę możliwość za prawdziwą, trzeba by przyjąć, że środowiska wietrzące aferę grają na korzyść Rosji i jej monopolu. Nawet wówczas jednak należałoby w kontraktach zapewnić sobie zysk na wypadek, zmiany technologii i wzrostu rentowności.
Konkluzje
Poruszamy się w oparach niewiedzy. Opinia publiczna nie jest rzetelnie informowana w tej sprawie. Władze zachowują się tak jakby polscy obywatele nie byli gospodarzami na swojej ziemi. Ich zdaniem im mniej wiemy, tym lepiej. Właśnie dlatego musimy śledzić i zrozumieć decyzje. Wiedzieć dokładnie kto je podejmuje i jaki jest faktyczny stan na dziś.
Wiadomo są trudności i komplikacje, są zawodowi negocjatorzy i ludzie o lepkich łapkach. Ale 1% ? Dlaczego nie w perkalu i koralikach?
Przypis
Julia Łatynina w internetowym wydaniu "Moscow Times" łączy katastrofę samolotu prezydenckiego właśnie z planami pozyskiwania w Polsce gazu łupkowego. Nie sugeruję w tej notce takiej koincydencji, nie mam ku temu żadnych podstaw. Widać jednak jakie zainteresowanie i emocje wzbudza sprawa polskiego gazu.
Komentarze
Pokaż komentarze (12)