Min Rostowski tłumaczy, że środki przekazywane z ZUSu do OFE tworzą wyrwę na kontach ZUSu, co powoduje, że rząd musi emitować obligacje na pokrycie tej „wyrwy”. Obligacje te z kolei kupowane są przez OFE, do czego zresztą zobowiązuje je ustawa. Oznacza to, że OFE inwestują pieniądze w dług publiczny, a nie w rozwój gospodarki. Opinia to może sugerować, że gdyby nie OFE obligacje te nie musiałyby być emitowane.
Leszek Balcerowicz broni OFE, podkreślając, że znaczna część oszczędności OFE inwestowanych jest jednak prorozwojowo. Proponuje on, słusznie zresztą, by ograniczyć wydatki państwa w innych dziedzinach. Jego zdaniem OFE mogłyby przestać być czarnym ludem gospodarki, przy pomocy prostej nowelizacji ustawy, zmieniającej obowiązki inwestycyjne OFE.
Obaj Profesorowie wprowadzają nas w błąd. Nie informują nas, że OFE powstało na skandalicznych warunkach; firmy komercyjne, zwane OFE, pobierają od nas część składek właśnie po to by kupić za nie państwowe obligacje. One powstały by stworzyć rynek na te obligacje. Firmy te otrzymały za to przekładanie pieniędzy z kieszeni do kieszeni prawo do niewiarygodnie wysokich prowizji. Drugim bowiem ptakiem pieczonym, przez pomysłodawców OFE, na tym samym ognisku, było stworzenie dużej struktury zarobkowej dla establishmentu. Rzekoma „wyrwa” w ZUS-ie nie jest sama w sobie spowodowana przez OFE, ponieważ zobowiązania emerytalne ciążą na funduszach identycznie tak samo jak na ZUSie. „Wyrwa” spowodowana jest rozrzutnością kolejnych rządów, po prostu złym gospodarowaniem. Jest pierwotna w stosunku do OFE, ale rośnie, rzecz jasna, cały czas, rok do roku i miesiąc do miesiąca. Rostowski jej nie zlikwiduje kolejnyą zmianą rozłożenia pieniędzy po kieszeniach . Balcerowicz nie przysporzy nam oszczędności broniąc funduszy. To wszystko są zaklęcia magiczne. Bez reformy finansów publicznych i odwrócenia trendu demograficznego nasze emerytury będą symboliczne.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)