Portale Wyborczej, Interii i innych „głównych mediów” donoszą, zaRMF24.pl iż : „Ponad dwa miliony złotych chce biegły [rewident księgowy] za wykonanie opinii w śledztwie w sprawie Amber Gold”. Prokuratura nie chce się na to zgodzić ale „nikt inny nie chce podjąć się analizy przepływów finansowych spółki.[…] Wykonanie takiej opinii zajęłoby co najmniej kilka miesięcy.” Ta informacja jest efektem rozmowy, którą dziennikarze stacji RMF.FM przeprowadzili z prokuratorem Seremetem.
Dwa miliony zł., to, mniej więcej, tyle ile trzech nauczycieli zarabia (netto) przez całe swoje trzy życia. Tak na chłopski rozum, albo zatem lista dopuszczonych biegłych jest za krótka* i mamy do czynienia ze zmową cenową - zjawiskiem, z którym nasze państwo toczy ponoć dramatyczne zmagania przy pomocy sankcji kodeksowych i reklam telewizyjnych, albo grzebanie się w tej sprawie biegli z góry uznali za czynność niebezpieczną dla zdrowia lub życia. Ciekawe, która z tych wersji jest prawdziwa i w czym tkwi zagadka jej prawdziwości? Może warto było dopytać o to prokuratora Seremeta? Trójka dziennikarzy radia RMF jednak tego nie zrobiła, ich koledzy z Wyborczej, Interiii itp., itd. też jakoś nie.
* W linku podłączony jest tekst pt. Ile naprawdę zarabia biegły rewident. Jest to odpowiedź na pytanie, które padło na forum „hotmoney”. Warto dowiedzieć się czegoś o tym egzotycznym świecie, w którym rządzi kilku peerelowskich profesorów, a młodsi lub „niezależni” mogą im czasem co najwyżej oczyścić buty. Jeśli opinia tam wyrażona jest prawdziwa, to biegły bez układów nie zarabia wcale lepiej niż przywołany tu nauczyciel.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)