„Gowin to nieprzeciętnie ambitny i bardzo słabo wykształcony[zaznaczenie moje - d.k.], słabo przygotowany intelektualnie polityk, który ma groźny zapał reformatorski. Wydaje mi się, że jest to jeszcze gorszy chwast polityczny niż Jan Rokita czy Zyta Gilowska…” orzekł dziś w TOK FM Jacek Żakowski.
Nie, chwastami, ani innymi dziedzinami ogrodnictwa, zajmować się dziś nie będziemy, zauważmy za to, jak to śmiało sobie magister dziennikarstwa krytykuje niedostatki wykształcenia doktora filozofii. Nie wchodząc w dyskusję nad właściwościami umysłu inkryminowanego polityka, można zauważyć bowiem, że formalne gowinie wykształcenie jest wyższe o staż w Cambridge i doktorat od poziomu wyedukowania jego krytyka.
To nie pierwszy przypadek kiedy redaktor Żakowski, zastępując odnośne instytucje naukowe, kwestionuje czyjeś kompetencje formalne. Pamiętam jak kilka lat temu w piątkowym poranku, w tym samym TOK FM, licząc zapewne na brak rozeznania swoich słuchaczy, redaktorzy Żakowski, Wołek i Władyka wyzłośliwiali się nad brakami wykształcenia braci Kaczyńskich. Fakt, że politycy ci swoimi profesurą i doktoratami po ulicach nie wymachiwali.
Zrozumiałe, że prawdziwe kompetencje rzadko są związane z wykształceniem formalnym i można je kwestionować podając zawstydzające lapsusy, wpadki i przykłady ignorancji poszczególnych osób. W ten sposób, co jakiś czas, krytykowany bywa obecny Prezydent R.P., nikt mu jednak dyplomu historyka z powyższych przyczyn nie odbiera. Skoro jednak redaktor Żakowski podjął się roli weryfikatora stopni naukowych, to może warto przemyśleć czy by mu takich uprawnień faktycznie nie nadać. Może zlikwidujmy Centralną Komisję do Spraw Stopni i Tytułów, zlikwidujmy kolegia habilitacyjne i egzaminy doktorskie, niech tym wszystkim zarządza Jacek Żakowski, skoro i tak do gawiedzi dotrzeć ma jego opinia w tej materii. Zaręczam, że sytuacja nauki ani innych dziedzin, w których używa się stopni naukowych nie pogorszy się z tego powodu ani trochę, lepiej też co prawda nie będzie, może za to ciut taniej. Bieżące zmiany ewaluacji wykształcenia osób znanych i wpływowych byłyby podawane codziennie w TOK FM, zamiast stanu wody na Wiśle.
Pomysł jest na tyle rewolucyjny, że na cześć okoliczności, w których powstał proponuję owe kompetencje mierzyć w gowinach. Wówczas codzienny radiowy raport brzmiałby mniej więcej tak: „Podajemy komunikat Najwyższego Redaktora Odpowiedzialnego i Wszechwiedzącego na temat kompetencji intelektualnych osób strategicznie ważnych dla państwa; Tusk Donald – cztery gowiny, w ciągu ostatniej doby ubyło jeden…” Itp., itd.


Komentarze
Pokaż komentarze (11)