Dariusz Kozłowski Dariusz Kozłowski
432
BLOG

Jak noblista z noblistą

Dariusz Kozłowski Dariusz Kozłowski Polityka Obserwuj notkę 11

 

Do Warszawy zjechali się nobliści, co prawda wyłącznie ci pokojowi i to nie wszyscy, ale rzecz swój ciężar gatunkowy posiada. Nie dotarł między innymi schorowany  Michaił Gorbaczow, który dostał nagrodę ponieważ, mimo wkładanych wysiłków, nie udało mu się powstrzymać upadku ZSRS, nie dotarł  Barack Obama, którego wyróżniono na podstawie słusznej wieloletniej prognozy (analiza predykcyjna) że jednak nie zaatakuje Syrii. Zaś sama Syria po tej decyzji pogrążyła się zapewne w chaosie nagłego pokoju. Nie przyjechał Al Gore, który tyle dobrego zrobił dla klimatu ziemi, że kilka lokalnych konfliktów po prostu nie miało właściwych warunków pogodowych by wybuchnąć. Nie przyjechał Jimmy Carter, ten były nadzorca budowy okrętów wojennych o napędzie atomowym już na starcie dobrze się zapowiadał jako kandydat na noblistę. Później nie zaatakował Iranu, a w zasadzie zaatakował go ale nie za bardzo. Nie przyjechał Shimon Peres, którego przykład udowadnia, że najłatwiej dostać pokojowego nobla gdy się niemal całe życie kupuje broń i buduje jej fabryki. Inni znani nobliści-pacyfiści tacy jak; Icchak Rabin, Jasir Arafat czy Henry Kissinger, nie odwiedzili nas ze względów zasadniczych, ale ich duch z pewnością rozgościł się Pałacu Kultury i Nauki imienia Józefa Stalina. Duch samego Stalina też chyba musiał przylecieć z gospodarską wizytą skoro efektem pierwszego dnia „szczytu noblistów” były postulaty zaprzestania jakichkolwiek zbrojeń w Europie – twórcze rozwinięcie planu Rapackiego – i likwidacji NATO. Jak szczyty, to szczyty.

Jednak najbardziej wizjonerskim ze wszystkich czcigodnych szczytowników okazał się nasz ulubiony noblista – Lech Wałęsa, którego propozycja chipowania polityków wydaje się prorocza. Ten sen się spełni, tyle że oznaczani będą z pewnością wyłącznie politycy opozycyjni, jako dodatek do reszty społeczeństwa. Klasa rządząca pewnie uzyska jakiś rodzaj kolczykowego immunitetu. Bezapelacyjnie spełni się też kolejny postulat naszego wielkiego, historycznego przywódcy, żeby mianowicie zmierzać w stronę rządu światowego. Nie wiem jak Państwo, ja jeszcze tylko zjem śniadanie i zaraz zmierzam.

Polecam się: Dariusz Kozłowski. Cała Nadzieja w korupcji. Felietony i rysunki. Łomianki, Wydawnictwo LTW, 2013, s. 208. Zamówienia: http://www.ltw.com.pl, tel. +48 22 751 25 18 Drodzy komentatorzy, na tej stronie zwalczam przejawy braku szacunku dla bliźniego. Szacunek jest ważny skoro nie umiemy kochać. Myślenie grupowe i partyjnictwo - niemile widziane. Zapraszam wszystkich z ambicjami do suwerenności. Arnold i Polinezja Etiopskie drogi: Odcinek 1 Odcinek 2 Odcinek 3 Odcinek 4 Odcinek 5 Odcinek 6 Odcinek 7 Odcinek 8 Odcinek 9 Odcinek 10 Odcinek 11 Odcinek 12 Odcinek 13 Odcinek 14 Odcinek 15 Odcinek 16 Odcinek 17 Odcinek 18 Odcinek 19 Filipiny: Ania i Józef, czyli seks w małe wiosce Grobowce z pełnym wyposażeniem Synkretyczny taksówkarz

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (11)

Inne tematy w dziale Polityka