Od Nowego Roku cena egzemplarza „Gazety W.” wzrośnie o około 10%. A jeśli w dobie kryzysu nie będzie mnie na nią stać, cóż mam robić? Czy tak całkiem bezkarnie mam nie rozpoznać codziennej prawdy o mych przyrodzonych wadach i słabościach? Nie będę zasypiał w poszumie papierowych płacht ze słodką pewnością, iż jestem zakałą i wyrzutkiem Europy? Czy opary mej kawy nie będą wsiąkać w stronnice wbijające mnie w poczucie winy niczym nadopiekuńcza, brooklyńska matka? Nie dowiem się, jak kompletnie pijany wysuwałem obłąkańcze roszczenia na ulicach zaprzyjaźnionych stolic, jak w białych, bawełnianych gatkach taplałem się w luksusowych kąpieliskach lepszego świata, jak bekałem cz, cz, czyk… czkałem i puszczałem bąki przy europejskim stole? Kto mnie będzie wychowywał, kto karcił, kto uczył manier? Toż bez „Gazety” jak bez białej laski, prezerwatywy i pieluchy.
A informacje! Skąd będę wiedział jaka jest pogoda i kto ma rację, skąd przychodzimy i dokąd się przepychamy? Przecież wiedza, to klucz do dobrego życia, nie można jej czerpać z zakażonego źródła, albo od byle kogo. To jak z seksem, stały związek to podstawa bezpieczeństwa. Bez „Gazety”…? Nie wiedzieć jakie trujące miazmaty mogłyby się przedostać do organizmu; może krzywe, anachroniczne patriotyzmy, śmieszne, ludowe pobożności, wstydliwe przywiązania do zatęchłych tradycji? Strach pomyśleć!
Stanowczo nie można dopuścić by tak elitarny dziennik i jego eleganccy czytelnicy popadli w finansowe tarapaty. Prześwietny Rządzie, kochana Unio, nie czekajcie z założonymi portfelami! …Pomożecie?


Komentarze
Pokaż komentarze (10)